Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Klucze do domu

◊ ◊ ◊ ◊

Zabłysnął serią niekonwencjonalnych, wyrafinowanych dramatów („Śmierć przy pracy”, „Uderzenie w serce”) podejmujących zagadnienie „ekspresji nieokreśloności”, czyli roli przypadku w życiu, które przyniosły mu międzynarodowy rozgłos. Długo był uznawany za jednego z odnowicieli i liderów włoskiego kina, a jego najnowsza produkcja „Klucze do domu”, wyróżniona dwa lata temu na festiwalu w Wenecji m.in. za kreacje aktorskie, to już dzieło z najwyższej filmowej półki.

Jest to kameralny dramat psychologiczny o złożonej relacji trzydziestokilkuletniego mężczyzny (Kim Rossi Stuart) i jego syna chorego na porażenie mózgowe (Andrea Rossi). Temat samograj, często wykorzystywany w melodramatycznej sztuce, został przez reżysera maksymalnie odromantyczniony i potraktowany z niebywałą wprost szczerością. Spotkanie bohaterów następuje po 15 latach rozłąki. Ojciec zrezygnował z zajmowania się fizycznie i psychicznie upośledzonym dzieckiem, unikając odpowiedzialności. Opiekowała się nim rodzina jego zmarłej przy porodzie żony, a ponieważ chłopak musi się poddać kolejnej terapii w Berlinie i ktoś go powinien tam odwieźć, z niewyjaśnionych do końca powodów godzi się mu towarzyszyć. Pierwszy w życiu kontakt z niepełnosprawnym wywołuje przykre, bolesne wspomnienia, potęguje wyrzuty sumienia i prowokuje do postawienia sobie dawno zapomnianych pytań.

W filmie nie pada ani jedno słowo brzmiące fałszywie, nie ma ani jednej sceny żerującej na tanim współczuciu, która w wymuszony, mechaniczny sposób manipulowałaby odczuciami widzów. Zamiast litości i sztucznych łez jest poważna rozmowa na temat bólu, rodzicielstwa, cierpienia i pokuty.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną