Książki

Hen na nowy wiek

Recenzja książki: Józef Hen, "Dziennik na nowy wiek"

Hen jest erudytą, który potrafi robić użytek ze swej wiedzy.

Zaczyna się, kiedy trwa jeszcze wiek poprzedni, w styczniu 2000 r., ale Hen daje przekonujące wytłumaczenie: „...popatrzmy na te cyfry. Na ich obraz. Jaki sugestywny. Zaczyna się nowy wiek, niewątpliwie”. Kończy się zaś zapisem „Północ. Zaczął się rok 2008”. Czyli mamy tu zapis ośmiu lat z życia pisarza urodzonego w 1923 r., który spogląda na nowe czasy ze stoickim spokojem, ale zawsze z niepohamowaną ciekawością.

Głównym bohaterem „Dziennika na nowy wiek” – podobnie jak w „Nie boję się bezsennych nocy” – jest sam autor. Gdyby przypadkiem ktoś nieznający dotychczas Hena przeczytał „Dziennik”, wiedziałby już o autorze niemal wszystko. O jego życiu rodzinnym, o losach wojennych i powojennych, o karierze literackiej, przyjaciołach i wrogach. Ale też o lekturach z kanonu polskiego inteligenta. Hen jest erudytą, który potrafi robić użytek ze swej wiedzy. Jednak nie tylko z książek zna życie. Ciągle w ruchu: podróżuje po kraju, spotyka się z czytelnikami. Interesuje się polityką, choć coraz bardziej jako kibic. Sportem też. Nawet podczas najbardziej tłumnych spotkań potrafi dostrzec piękną kobietę (jak na dżentelmena przystało, o innych w swych memuarach nie wspomina). Czasem napotykamy wpisy pozornie banalne, np. „Dwa dni bólu w kręgosłupie”, ale zaraz potem trafiamy na smaczny cytat, i już nie mamy wątpliwości, że dolegliwość minęła.

W XXI w. nie tylko pisaniem dzienników Hen się zajmował. Wydał trzy nowe książki: „Mój przyjaciel król”, „Bruliony profesora T.”, „Pingpongista”, nie wspominając dorywczych prac przy filmie. Czytelnicy z reguły się zachwycali, krytyka już taka skora do pochwał nie była, a jurorzy nagród literackich w ogóle pisarza nie zauważali. Hen nie ukrywa rozczarowań. Chwilami można nawet odnieść wrażenie, że się żali i chwali, ale czyż nie ma po temu powodów? Ma, czego i najnowszy „Dziennik” jest dowodem.

Józef Hen, Dziennik na nowy wiek, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009, s. 478

 

Polityka 45.2009 (2730) z dnia 07.11.2009; Kultura; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Hen na nowy wiek"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną