Książki

Kryminał feministyczny

Recenzja książki: Ryszard Ćwirlej, „Jedyne wyjście”

materiały prasowe
Autor przedstawia rzeczywiste przemiany służb policyjnych, w których coraz większą rolę odgrywają funkcjonariuszki, choć proces ten nie przebiega bezproblemowo.

Rozpoznawalność i popularność w światku „kryminalistów” Ryszard Ćwirlej zyskał cyklem „kryminałów neomilicyjnych”, których akcja rozgrywa się u schyłku PRL, a bohaterami jest grupa milicjantów z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu. Teraz spróbował swoich sił w kryminale współczesnym. Z niezłym skutkiem. Zafundował zresztą czytelnikom bardzo miękkie przejście między serią „neomilicyjną” a nową. W „Jedynym wyjściu” pojawiają się na drugim planie bohaterowie dobrze znani z poprzedniego cyklu. Nie odmienił też znacząco ogólnego schematu swoich powieści kryminalnych, w którym równie istotne jak intryga kryminalna jest tło społeczno-obyczajowe, ukazujące polską, często prowincjonalną i przaśną, codzienność. Tyle tylko, że tym razem jest to Polska w realiach 2012 r.

Główną bohaterką jest rudowłosa Aneta, młoda, bystra i obdarzona niezwykłą intuicją policjantka z komendy w małej miejscowości niedaleko Poznania. To dzięki jej pomysłowości, determinacji i czasem nieregulaminowym działaniom rozwiązane zostaną dwie trudne sprawy: znikających w okolicach Poznania ponętnych blondynek oraz porwania syna lokalnego przedsiębiorcy o mrocznej przeszłości. Ćwirlej przedstawia rzeczywiste przemiany służb policyjnych, w których coraz większą rolę odgrywają funkcjonariuszki, choć proces ten nie przebiega bezproblemowo. A przy okazji kreśli wyraziste i intrygujące postaci kobiece, co piszącym kryminały panom nie zdarza się często.

Ryszard Ćwirlej, Jedyne wyjście, Wydawnictwo Filia, Poznań 2015, s. 463

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 28.2015 (3017) z dnia 07.07.2015; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Kryminał feministyczny"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną