Fragment książki "Rozmówki włoskie"

Tycjan
Wenus z Urbino 1538




Lekcja malarstwa


Słyszę już szept tysiąca liści na drzewach. Bardzo głośny szept. Wiatr czesze je palcami. Drgają i wydają ostre dźwięki. Chłód wkrada się w szczeliny między nimi. Zmierzch zapada już we mnie. Zostałam dziś zgwałcona przez dziesiątki anonimowych pragnień. Rozebrana z grubej powłoki moich złudzeń. Niezależność dużo kosztuje.


Zmiksuj pół szklanki soku buraczanego, pół szklanki jogurtu naturalnego, średni burak, mały ogóreczek, cztery rzodkiewki, dodaj łyżeczkę posiekanego koperku lub pietruszki, ząbek czosnku, pieprz i odrobinę soli z moich łez. Zagryzam do krwi mój język, kiedy słucham tych bredni.


Poetki chodzą na cieniutkich nóżkach, stukając dyskretnie. Walec romantycznych skojarzeń. Tyle kolorów wokół mnie. Dyfuzja. Leżę naga, zupełnie obdarta ze wstydliwych tkanin, chwilowo zamienionych przez żydowskich krawców w ubrania dla mnie.


Na tłuszczu smaż zeszklony pięknie czosnek i cebulę, dodaj imbir. Niech wszystko chwilę populsuje na moim udzie.


Pomiata mną zapach kwiatów trzymanych w moich dłoniach, ich soczystość, ich nasienność. W moich żyłach płynie wino bachistycznych szaleństw mych dziko ucywilizowanych przodków. Wszystko pielgrzymuje już do pogniecionej pościeli. Mam rozpleciony warkocz zakazów i nakazów. Samotnym żeglarzom kawałki deski z rozbitego statku wbijają się w policzki. Na mych ustach błyszczy jeszcze odrobina cynicznego jadu. W mojej głowie tysiące płodnych myśli. Powołuję je do istnienia tylko przez kaprys. Tkwię tu nieruchoma, bym mogła być uchwycona. Artysta przedstawi mnie, mój zapach, mą temperaturę.


Masło wstaw do lodówki. Próżna praca. On uchwyci tylko nóżkę komara. Zbyt niewidoczne, by było widoczne.


Pomiędzy kolor kremowy a czerwonawą szarość nakładamy błękitnoszare odcienie postaci, mieszając je z błękitami (ultramaryną, ftalem, kobaltem), z bielą i z niewielką ilością zieleni dającej jasne smugi lub odrobiną czerni w szarawych strefach. To zróżnicowanie tonów pomaga w modelowaniu i ustalaniu podstawowych brył tworzących układ ciała. Trzeba uchwycić bryły za pomocą szarawych odcieni.
 Ciało rozszarpane przez układ współrzędnych profesjonalnych nazw kolorów w sklepie z materiałami plastycznymi. Jak rysować, jak malować, jak patrzeć z pożądaniem w weekend. Tysiące śliniących się amatorów ze ślicznie śliskimi pędzelkami.


Za mną upięta kotara w kolorze tysiąca męskich spojrzeń. Ślizgają się po mnie, ale żadne z nich mnie nie przenika. Moje ciało maślane to twarda skorupa, tarcza.


Piesek jest symbolem wierności. Po co go więc maluje, skoro go tu nie ma przy mnie... Chciałbyś. Nawet w akcie gorset przyzwoitości. Kolor posadzki jest taki chłodny, zielony. Wzorzysta posadzka. Ten trawnik rani me ciepłe stopy. Zapamiętaj ten bezcenny kolor zieleni. Szanuj zieleń.


Gdy weźmiemy już pędzel do ręki, możemy przystępować do dzieła. Do malowania pierwszych mas kolorystycznych możemy użyć gąbki. Z prawej części obrazu szybko pokrywamy za jej pomocą całą strefę barwną, z lewej najpierw malujemy pędzlem umoczonym w farbie zawierającej zieleń, czerwień i czerń. Gąbka często się przydaje, ponieważ farba prosto z tubki jest o wiele gęstsza, kryje więc słabiej i błyszczy, gdyż jest jeszcze wilgotna.


Tu jest regał z akcesoriami dla malujących, tam rzeźbiących. Wszystko w eleganckich pudełeczkach. Ponętne atłasowe wnętrza pudełeczka. Magia narzędzi. Szkoda ich używać. Szkoda ich na sztukę.


 Wszystko jest tutaj wilgotne i sapiące. Spojrzenia na trzy czwarte twarzy. Nie zrobię pierwszego kroku. Nie wódź mnie na pokuszenie. Mój kolczyk to dla niego w obrazie tylko techniczna interpunkcja. Tak samo jak moje brodawki. Jakie to urocze, że to tylko interpunkcja.
Żaroodporną formę natłuść, na dnie rozsmaruj odrobinę słodkiego kremu. Przykryj ciężkim płatem ciasta. Posyp gorzkimi migdałami. Możesz jeszcze dodać zawieruszony włos, który wyciąga się dyskretnie i wczytuje się, kto jest jego właścicielem - jak horoskop.
Podczas nakładania pierwszych warstw farby skupiamy się bardziej na szybkim zaznaczeniu form niż ich modelowaniu. Kolejny problem to nogi, które zaznaczone są jako zakrzywiona płaszczyzna. Na tej masie malujemy czubkiem pędzla linię, aby wydobyć odpowiedni kontur. Zadowoleni z poprawienia tej linii, pokryliśmy ciemniejszym tonem zewnętrzny obszar.


W czarnych kufrach moje sukienki, poukładane. Lubię, jak tkaniny trzeszczą. Tysiące szczegółów, guzików i sprzączek. W koronkach przecież chodzą instalacje hydrauliczne. Moja mała, biała służąca szuka mi nakrycia odpowiedniego na dzisiejszy wieczór. Pochylam cicho głowę. To nie znaczy wcale, że jestem zalotna, to dlatego, że wsłuchuję się w moje ciało. Tyle w nim niespodzianek, przez całe życie. Słuchaj, bo ono jest ściszone, a jednak wrzeszczące. Drze się jak głodne niemowlę. Potargane włosy. Rozczeszą je setki interpretatorów z wydziałów historii sztuki na całym świecie.


Oprócz kapusty, ogórków, buraków i cukini można zakisić jabłka, śliwki a nawet twoje usta.


 Nareszcie dochodzimy do malowania twarzy. Wszystko wzmacniamy delikatnym kontrastem sieny i bladego różu. Na końcu malujemy włosy z ciepłymi odcieniami szarości, żółci i czerni, zgodnie z ich falowaniem. Dłonie to kolejna przeszkoda techniczna, której musi sprostać każdy artysta. Trudność w malowaniu dłoni polega na tym, że mają one dużą ilość detali, a ponadto trzeba w sposób przekonujący oddać ruchy palców.


Czarna kula w doniczce nie odwróci mojej uwagi. Myślisz, że zasłaniam swe łono? Czy wiesz, że cała trudność w malowaniu dłoni polega na tym, że mają one dużą ilość detali, a ponadto trzeba w sposób przekonujący oddać łaskoczące ruchy palców?

    

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną