Muzyka

Na co stać Knopflera?

Recenzja płyty: Mark Knopfler, „Tracker”

materiały prasowe
Nastrój zadumy, refleksji i melancholii tylko wzmacnia tęsknotę za Knopflerem rockowym, niepozbawionym typowej dla niego melodyjności, ale z „wykopem”.

Ze zdziwieniem zauważyłem, że jeszcze ani razu nie pisałem w tej rubryce o Marku Knopflerze. Teraz pojawiła się kolejna okazja w postaci jego nowej płyty „Tracker”. Z pewnym żalem stwierdzam, że odległość dzieląca kolejne propozycje artysty od porywającej atmosfery muzyki z czasów Dire Straits, wciąż rośnie. Mark Knopfler jest wspaniałym gitarzystą, każda jego piosenka jest dopieszczona brzmieniowo, produkcja zawsze bez zarzutu, ale towarzyszący wszystkim niemal utworom „Trackera” nastrój zadumy, refleksji i melancholii tylko wzmacnia tęsknotę za Knopflerem rockowym, niepozbawionym typowej dla niego melodyjności, ale z „wykopem”. Jeżeli jednym z najdynamiczniejszych utworów jest utrzymany w dość spokojnym tempie „Skydiver”, to już wiemy, że przy „Trackerze” nie poszalejemy. Można oczywiście zachwycić się jakby napisaną przez J. J. Cale’a piosenką „Broken Bones”, ale skoro Cale sam stworzył tyle wspaniałych utworów, to „Broken Bones” jest raczej ćwiczeniem warsztatowym niż kandydatem na oryginalny knopflerowy przebój. Pewne nadzieje budzi umieszczona pod koniec płyty piosenka „Beryl”, ale to zaledwie 3 minuty takiego Marka Knopflera, jakiego najbardziej lubię.

Mark Knopfler, Tracker, Virgin

Ocena: 3,5/6

Polityka 15.2015 (3004) z dnia 07.04.2015; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Na co stać Knopflera?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną