Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Amerykański mruczek

◊ ◊ ◊ ◊ ◊

Nie jest ani ckliwolukrowatoliryczny, ani sexy dance‘owy, ani smętnie britpopowy. Pisze melodyjne piosenki z melancholijnymi tekstami i ładną gitarą. Nie ukrywam, że płytę „Nashville” (nie ma tu country!) poznałem z pewnym opóźnieniem. Rouse już zapowiada kolejny album – „Subtitulo” – na wiosnę tego roku. Ale tu nie chodzi o epatowanie nowością.

„Nashville”, czy wcześniejsza „1972”, to zbiory inteligentnych, czarujących piosenek. Piosenek, które nie usiłują natrętnie pokazać, jak bardzo są przebojowe, ale łagodnie istnieją obok nas, w razie potrzeby dyskretnie umilając nam czas. Nie bardzo też do nich pasują błyskotliwe i przezabawne zapowiedzi czołowych polskich disc jockeyów. Tym bardziej polecam.

Josh Rouse, Nashville, Rykodisc 2005 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Mobbing i zachowania niepożądane. Czego w pracy robić nie wolno?

Wszelkie sprawy dotyczące dyskryminacji to mniej niż 1 proc. pozwów związanych z prawem pracy, a te o molestowanie to już zupełny ułamek ułamka.

Ewa Wilk
18.06.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną