Muzyka

Amerykański mruczek

◊ ◊ ◊ ◊ ◊

Nie jest ani ckliwolukrowatoliryczny, ani sexy dance‘owy, ani smętnie britpopowy. Pisze melodyjne piosenki z melancholijnymi tekstami i ładną gitarą. Nie ukrywam, że płytę „Nashville” (nie ma tu country!) poznałem z pewnym opóźnieniem. Rouse już zapowiada kolejny album – „Subtitulo” – na wiosnę tego roku. Ale tu nie chodzi o epatowanie nowością.

„Nashville”, czy wcześniejsza „1972”, to zbiory inteligentnych, czarujących piosenek. Piosenek, które nie usiłują natrętnie pokazać, jak bardzo są przebojowe, ale łagodnie istnieją obok nas, w razie potrzeby dyskretnie umilając nam czas. Nie bardzo też do nich pasują błyskotliwe i przezabawne zapowiedzi czołowych polskich disc jockeyów. Tym bardziej polecam.

Josh Rouse, Nashville, Rykodisc 2005 

Reklama

Czytaj także

Świat

Wielka Brytania była liderem szczepień. Więc co poszło nie tak?

Chociaż szczepi się rekordowo wielu młodych i rozważane jest wprowadzenie nakazu kłucia pracowników domów opieki, to wirus nie ustępuje. Wariant delta się szerzy, a Boris Johnson znów jest w ogniu krytyki.

Mateusz Mazzini
19.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną