Recenzja wystawy: Kuba Dąbrowski, "Film obyczajowy produkcji polskiej"

Igła w sercu
Opowieść o świecie, w którym jesteśmy tak głęboko zatopieni, że wiele nam ucieka.
Kuba Dąbrowski/materiały prasowe

Powód jest trochę banalny, z kategorii „moje 20 lat z aparatem w ręku”. Zdjęcia na pozór też. Ale nie dajmy się zwieść pozorom. Kuba Dąbrowski to wybitny dokumentalista. Specjalista od zwykłych sytuacji, z których udaje mu się wycisnąć niezwykłe zdjęcia. Spotkanie znajomych, jazda na deskorolce, picie kawy. Sceny, z których niewiele zostaje w naszej pamięci. Niewiele też śladów zostaje w archiwach uznanych gwiazd fotografii. A później to wszystko mija. Dąbrowski, niczym bohater filmu „Amator” Krzysztofa Kieślowskiego, zachwycił się 20 lat temu zwykłym życiem. W połączeniu z jego ogromnym talentem daje to mocny efekt. Pozornie przypadkowe zdjęcia to opowieść o świecie, w którym jesteśmy tak głęboko zatopieni, że wiele nam ucieka. Fotograf genialnie to zatrzymuje. Jest takie zdjęcie, które lubię szczególnie. Tatuaż w kształcie serca, w którego środek wbita jest igła wenflonu. Nie wymyślił ani nie zaaranżował tego żaden geniusz PR. Po prostu Kuba Dąbrowski poszedł odwiedzić w szpitalu chorego kolegę. Tę wystawę też warto odwiedzić.

 

Film obyczajowy produkcji polskiej, wystawa fotografii Kuby Dąbrowskiego, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, czynna 1 lutego–16 marca

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną