Ludzie i style

„Vice” i BuzzFeed mają kłopoty, czyli triumf śmieciowego internetu

Redakcja BuzzFeed w Nowym Jorku, zdjęcie z 2016 r. Redakcja BuzzFeed w Nowym Jorku, zdjęcie z 2016 r. Brendan McDermid / Reuters / Forum
Portal „Vice” zbankrutował, zamknięto BuzzFeeda – media, które zbudowały swoją potęgę w internecie, przechodzą głęboki kryzys.

Jeśli kogoś cieszą doniesienia o kłopotach portali internetowych, bo kojarzy je głównie z dostarczaniem śmieciowych treści, to tak naprawdę nie ma się z czego cieszyć. Problem dotyka wartościowego dziennikarstwa, śmieci mają się dobrze.

Głos z internetu

Magazyn „Vice” został założony 30 lat temu w Montrealu jako punkowy magazyn „Voice of Montreal”. W 1996 r. redakcja wykupiła się od wydawcy i zmieniła nazwę na „Vice”. Pod koniec lat 90. został z kolei wykupiony przez kanadyjskiego milionera Richarda Szalwinskiego i przeniesiony do Nowego Jorku. W tym czasie magazyn skupiał się na prezentowaniu kontrowersyjnych treści – publikował np. zdjęcia niesławnego Terry’ego Richardsona; biznesmen otworzył też sklepy, które sprzedawały rzeczy reklamowane w magazynie. Po pęknięciu bańki internetowej tytuł ponownie przejęła redakcja, skupiając się już tylko na działalności medialnej. Perspektywa zmieniła się zupełnie – powstały oddziały w kilkunastu krajach (polska redakcja „Vice′a” została zamknięta w 2019 r. po kilkuletniej działalności). Wraz z otwarciem na świat przyszło otwarcie na poważniejsze treści – np. obszerną relację z Iraku, pokazującą codzienne życie w podbitym przez Amerykę kraju.

W 2006 r. „Vice” weszło we współpracę z korporacją Viacom (należała do niej MTV), aby otworzyć alternatywny portal wideo VBS.tv (zamknięty w 2012), prezentujący muzykę niezależną, sporty ekstremalne, ale także dość ambitne reportaże. Za kreatywną stronę przedsięwzięcia odpowiadał amerykański reżyser Spike Jonze (znany z ikonicznych teledysków czy filmu „Być jak John Malkovich”). Portal zaczął się rozrastać – powstał np. serwis Motherboard, zajmujący się newsami z dziedziny techniki, czy Vice News. Kolejna dekada przyniosła gwałtowny rozwój, zwłaszcza po inwestycji Ruperta Murdocha (via 21st Century Fox).

Za sukcesem „Vice′a” miało stać to nowe podejście do dziennikarstwa, czerpiące ze stylu gonzo, autentyczne, sensacyjne, bezkompromisowe. Firma współpracowała m.in. z HBO (kanał wyświetlał filmy dokumentalne ze studia „Vice′a”) czy platformą internetową Snapchat.

Top pięć rzeczy na temat BuzzFeeda

O ile „Vice” wywodził się z rynku prasowego i miał zawsze ambicje dziennikarskie, nawet jeśli był to szczególny rodzaj dziennikarstwa, o tyle portal BuzzFeed od początku był skupiony na treściach cyfrowych i ukształtowany przez ekonomię uwagi mediów społecznościowych. Został założony w 2006 r. przez Jonaha Perettiego, stojącego m.in. za blogoidem Huffington Post (w Polsce podobnego formatu używały Salon24 i Natemat). Początkowo była to usługa nagłaśniająca zgłaszane przez użytkowników linki do popularnych treści, następnie zatrudniono kuratorów, których zadaniem była ich selekcja. Internet stawał się coraz bardziej zatłoczony i potrzebny był ktoś, kto z tego szumu wyłowi wartościowe rzeczy – przy czym dla właścicieli portali słowo „wartościowe” oznaczało „rzeczy, które się będą klikały”. To czasy, w których narodziły się koszmarne clickbaity (nazbyt sensacyjne nagłówki). BuzzFeed w dużej mierze ukształtował współczesną kulturę internetową – publikował treści dostarczające rozrywki w czasie nudnej pracy biurowej, quizy i tzw. listicle, czyli „listykuły”, artykuły wypunktowujące jakieś rzeczy.

Z braku prawdziwych newsów (wymagających poważnego zaplecza dziennikarskiego) dominowały teksty poświęcone popkulturze (na pytanie, czy to publika łaknęła takich treści, czy to jej gusta zostały ukształtowane przez media cyfrowe, odpowiedzi nie poznamy pewnie nigdy). BuzzFeed opierał się też na modelu Web 2.0, w którym to użytkownicy mieli dostarczać treści – oczywiście za darmo.

O jak poważnym medium mowa, widać na przykładzie jednego z najbardziej popularnych artykułów, który w 2015 r. niemalże zawiesił internet – chodziło o debatę na temat sukienki, która w zależności od odbiorcy (i tego, jak odbierał światła i cienie) sprawiała wrażenie złoto-żółtej lub czarno-niebieskiej. Ale na tle tego śmieciowego kontentu działało także prawdziwe dziennikarstwo – chociaż nie wszyscy cenili sobie portal BuzzFeed News, to np. w 2021 jego dziennikarze zostali uhonorowani Pulitzerem za reportaż na temat prześladowania mniejszości islamskiej w Chinach. Podobnie działają dziś polskie portale – z jednej strony dostarczają niskokalorycznych pseudonewsów, z drugiej robią rzetelną dziennikarską robotę na najwyższym poziomie, na którą jeszcze niedawno monopol miała prasa papierowa.

Czytaj też: Media w nowym cyfrowym świecie

Cyfrowa pustynia

W 2018 r. to „nieustające pasmo sukcesów” „Vice’a” się zatrzymało. Zamykano zagraniczne oddziały, rozpoczęły się masowe zwolnienia i działania konsolidujące niezależne portale w działy na głównej stronie. Podobne działania były widoczne w niektórych polskich korporacjach medialnych – w czasach boomu internetowego zakładających multum portali, z niekiedy dublującymi się tematami, które dziś są jedynie wydmuszką łapiącą kliki od naiwnych użytkowników Facebooka. Nie wiem, kto pierwszy na świecie stworzył tekst będący streszczeniem filmiku z TikToka, ale to smutny testament pewnej epoki mediów. „Vice” ogłosił bankructwo, a BuzzFeed zamknął swój wartościowy oddział – BuzzFeed News.

Może to kolejna nieubłagana ewolucja – tak jak BuzzFeed i „Vice” urosły na potędze Facebooka, tak samo znikają razem z jego upadkiem. Młodzi użytkownicy wybierają młode platformy, które jak zawsze dostarczają zarówno śmieci, jak i wartościowe treści. Tyle że tym razem kuratorem jest tajemniczy algorytm – kto nie potrafi sam trafić do porządnych treści, będzie skazany na konsumpcję rzeczy byle jakich. Już można troskać się o stan demokracji i świata – albo pogodzić, że w sumie to nic nie zmieniło się od czasów, gdy z maszyny drukarskiej zjechał pierwszy brukowiec.

Czytaj też: Czy internet pogrzebie tradycyjne dziennikarstwo?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Pięć dziwactw polskiej polityki. To dlatego czeka nas zapewne dreszczowiec dekady

Nasza krajowa polityka, choć wydaje się na co dzień zwyczajna i banalna, ma jednak swoje wyraziste cechy, może i dziwactwa – w skali europejskiej i nie tylko. Te znaki szczególnie mocno się ujawniają i będą wpływać na kluczowe wydarzenia, także na wybory 9 czerwca i prezydenckie. Oto kilka z takich osobliwości.

Mariusz Janicki
16.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną