Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Moje miasto

Przyczajony tygrys, zblazowany smok

Kraków pełen przedsiębiorców

Eksperymenty naukowe na Akademii Górniczo-Hutniczej, wiodącej uczelnii nowych technologii. Eksperymenty naukowe na Akademii Górniczo-Hutniczej, wiodącej uczelnii nowych technologii. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Kraków ma wszystkie atuty, by stać się europejską metropolią. Historia, zabytki, kultura, wiedza i wizerunek to fundamenty, na których miasto może budować swoją przyszłość.
Krakowski Park Technologiczny w Czyżynach.Krzysztof Karolczyk/Agencja Gazeta Krakowski Park Technologiczny w Czyżynach.

Estimote to marka znana głównie specjalistom, robi jednak błyskawiczną karierę w globalnym świecie zaawansowanych technologii. Młoda krakowska firma została okrzyknięta we wrześniu ub.r. w San Francisco najlepszym start-upem, wygrywając konkurencję z tysiącami innych przedsiębiorstw technologicznych. Powodem takiego uznania jest rozwiązanie ułatwiające lokalizację produktów na sklepowych półkach. Towary zaopatrzone w specjalne nadajniki same meldują o swojej obecności.

W Krakowie Estimote stał się symbolem przywoływanym na dowód, że przyszłość miasta to gospodarka oparta na wiedzy wytwarzanej przez miejscowy ośrodek akademicki (po Warszawie najsilniejszy w kraju). Tak twierdzi Mateusz Tułecki, znawca i animator życia high-tech, organizator prestiżowej konferencji Internet Beta odbywającej się w Rzeszowie.

Opinię Tułeckiego potwierdza Andrzej Targosz, prezes Fundacji Proidea i współorganizator konferencji Bitspiration, najważniejszego bodaj w Europie Środkowej wydarzenia dla firm nowych technologii: – Start-upy to tylko fragment krakowskiego rynku informatycznego zatrudniającego ok. 20 tys. informatyków. Doczekaliśmy się więc polskiej Krzemowej Doliny? Nie tak szybko, studzi zapał Andrzej Targosz – miasto chwali się swoim potencjałem, lecz faktycznie go nie dostrzega i praktycznie nie wspomaga. Tak m.in. ujawnia się krakowski syndrom zadowolenia z siebie.

Syndrom ten polega na myleniu aspiracji z faktami, co delikatnie wytknęli autorzy raportu o Krakowie, przygotowanego w 2011 r. przez Pricewaterhouse­Coopers. Rzeczywistą miarę odległości do bardziej zaawansowanych metropolii ujawnił w 2009 r. ranking potencjału innowacyjnego europejskich regionów. Małopolska, a więc de facto Kraków, uplasowała się na 134 miejscu, Mazowsze na 65.

Centrum usług globalnych

Dziś najbardziej spektakularnym przykładem rozwoju krakowskiej gospodarki są usługi biznesowe, czyli centra obsługi globalnych korporacji. – W 2003 r. dawały one zatrudnienie zaledwie 1500 osobom, dziś angażują 35 tys. pracowników – informuje Magdalena Sroka, wiceprezydent miasta. W efekcie Kraków wybił się w tej konkurencji na 1 miejsce w Europie i 9 na świecie, deklasując dotychczasowego europejskiego lidera, Dublin.

Krakowskie centra usługowe kreują przychody rzędu 4,65 mld zł, obsługując firmy z 90 krajów świata w 34 językach. Pracuje w nich już co siódma osoba mająca zatrudnienie w mieście, a zarobki są o 60 proc. wyższe od średniej krajowej dla pracowników sektora prywatnego, przekonuje Aspire, organizacja zrzeszająca firmy outsourcingowe. Co przyciąga inwestorów? Głównie 40 tys. absolwentów opuszczających co roku mury krakowskich uczelni. 650-letni Uniwersytet Jagielloński oraz Akademia Górniczo-Hutnicza należą do największych i najlepszych polskich szkół wyższych.

Mechanizm krakowskiego rozwoju jest jednak bardziej złożony, tłumaczy dr Krzysztof Jakóbik, dyrektor Urzędu Statystycznego w Krakowie. – Do miasta ciągną na studia młodzi ludzie z całego kraju wabieni aurą miasta, jego kulturą, jakością życia. Na miejscu odkrywają, jak łatwo tu o pracę w sektorze turystycznym. Studenci się cieszą, bo mogą dorobić; branża turystyczna się cieszy, bo ma dostęp do niedrogich, a mówiących językami pracowników. Po studiach wielu absolwentów znajduje zatrudnienie m.in. w globalnych centrach usługowych i już miasta nie opuszcza, próbując się tu urządzić.

W konsekwencji rozwija się rynek usług lokalnych, a sam Kraków należy obok Warszawy i Rzeszowa do nielicznych polskich miast mogących pochwalić się wzrostem demograficznym.

Wywód dr. Jakóbika uzupełnia prezydent Sroka: – W 2013 r. miasto odwiedziło ponad 9 mln turystów, zostawili 4,8 mld zł i dali zatrudnienie 80 tys. osób. Dla porównania – w 2000 r. mieliśmy 2,5 mln gości. Teraz czas na deglomeryzację ruchu turystycznego. Za tą nazwą kryje się plan, by zachęcić turystów nie tylko do tłoczenia się na Rynku, Wawelu i Kazimierzu, i to głównie podczas sezonu wakacyjnego. – Inwestycja w Centrum Kongresowe pociągnie rozwój turystyki biznesowej, rozwija się turystyka pielgrzymkowa. Muzeum w Fabryce Schindlera i MOCAK otworzyły dla turystów Zabłocie – opowiada wiceprezydent. – Z podobnych względów ubiegamy się o organizację zimowych igrzysk olimpijskich, bo wykreowałyby wizerunek Krakowa i Małopolski jako atrakcyjnego miejsca na czas zimy.

Smog intelektualny

Dla rozwoju miasta istotniejsze wydają się działania lepiej wykorzystujące jego realny, a nie wyobrażony potencjał. W ocenie ekonomistów władze miasta zbyt mało uwagi poświęcają wspieraniu przedsiębiorczości, zwłaszcza współpracy między uczelniami i biznesem. Ścieżkę już przed laty wytyczył prof. Janusz Filipiak, twórca firmy Comarch, dziś informatycznego potentata. Podobnie imponującymi osiągnięciami może pochwalić się prof. Tadeusz Uhl z Akademii Górniczo-Hutniczej, założyciel firm technologicznych składających się na Grupę EC, zatrudniającą setki inżynierów (ich dziełem jest m.in. bezzałogowy helikopter).

Kraków jest też centrum regionu, w którym nie brakuje innych ośrodków aktywności ekonomicznej. Rozwija się ona głównie w Specjalnej Strefie Ekonomicznej zarządzanej przez Krakowski Park Technologiczny. Najbardziej udaną lokalizacją są Niepołomice, miejsce 30 przemysłowych inwestycji, z fabryką koncernu samochodowego MAN na czele. Właśnie dobiega końca budowa Małopolskiego Parku Technologii Informatycznych, od 2008 r. działa Inkubator Technologiczny, przez który przewinęło się kilkadziesiąt firm.

Infrastruktura nowoczesnej gospodarki mości się w Krakowie, niezależnie od tego, na ile władze miasta w tym procesie aktywnie uczestniczą. Bo niemal wszystko w tym mieście można potraktować jak rozwojowy potencjał. 23 uczelnie wyższe, 180 tys. studentów, wśród których wielu wybitnych; kultura zarówno w wymiarze dziedzictwa, jak i żywych projektów tworzących zaplecze dla coraz lepiej rozwijających się przemysłów kreatywnych: wydawniczego, filmowego, gier komputerowych i animacji.

Podobnie jednak jak osiągnięciu wysokiej jakości życia w Krakowie przeszkadza smog, czyniący z grodu Kraka jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast Europy, tak też nieograniczone wydawałoby się perspektywy rozwoju przesłania coś w rodzaju smogu intelektualnego. Tworzy go mieszanka nadmiernie dobrego samopoczucia i brak foresightu – zdolności strategicznego spojrzenia w przyszłość. Pod tym względem Kraków nie wyróżnia się negatywnie na tle polskich metropolii. Ale w tym miejscu ten deficyt jakoś bardziej uwiera.

Dr Michał Kudłacz jest pracownikiem Katedry Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Polityka 19.2014 (2957) z dnia 06.05.2014; Portrety miast: KRAKÓW; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Przyczajony tygrys, zblazowany smok"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Biznesmeni w koloratkach. Obracają setkami milionów i tysiącami hektarów

Tadeusz Rydzyk, czołowy przedsiębiorca kościelny III RP, ma wśród księży i zakonników wielu naśladowców. Budując lokalne imperia ku chwale Pana Boga i Kościoła, sami się bogacą.

Zbigniew Borek
26.01.2023
Reklama