Narkomanię narkotykiem

Heroina jak aspiryna
Rozmowa z prof. Ambrosem Uchtenhagenem, szwajcarskim ekspertem ds. uzależnień
Ambros Uchtenhagen - profesor psychiatrii społecznej  Uniwersytetu w Zurychu.
Leszek Zych/Polityka

Ambros Uchtenhagen - profesor psychiatrii społecznej Uniwersytetu w Zurychu.

Małe dawki heroiny farmaceutycznej są wykorzystywane w leczeniu narkomanii juz w kilku państwach Europy.
Corbis

Małe dawki heroiny farmaceutycznej są wykorzystywane w leczeniu narkomanii juz w kilku państwach Europy.

Piotr Pytlakowski: – Jest pan w Szwajcarii pionierem leczenia heroiną. Podaje się ją pacjentowi jak aspirynę. Tej metody w Polsce nie znamy.
Ambros Uchtenhagen: – Heroinę medyczną podaje się pacjentom, w przypadku których nie powiodło się leczenie za pomocą metadonu. Są kierowani do specjalnych klinik, tam oceniany jest ich stan zdrowia i opracowywany nowy program terapii. Małe dawki farmaceutycznej heroiny mają zastąpić tę, w którą dotychczas zaopatrywali się na ulicy. Taką terapię zastosowano najpierw w jednym z ośrodków w Wielkiej Brytanii, potem też w Danii, Niemczech i Szwajcarii, a przymierza się do niej także Holandia.

Czym leczenie heroiną różni się od leczenia metadonem?
Metadon to substytut w przypadku wszystkich osób uzależnionych. Heroina farmaceutyczna dotyczy wyłącznie najcięższych przypadków. Kierowani są na takie leczenie ci, którzy podczas kuracji metadonem nadal wstrzykiwali sobie heroinę. Ta terapia jest w moim kraju refundowana przez system ubezpieczeń zdrowotnych. Istnieje podręcznik mówiący, jak ją prowadzić i jak organizować specjalistyczne kliniki. Są one pod kontrolą Federalnego Urzędu ds. Zdrowia Publicznego. Takie kliniki funkcjonują nawet w dwóch więzieniach.

Szwajcaria nie kojarzy się raczej z narkotykami.
Przez lata też sądziliśmy, że ten problem naszego kraju nie dotyczy. Aż w latach 80. spożycie różnego rodzaju używek niebywale poszybowało w górę. I tych legalnych – papierosów i alkoholu, i tych zabronionych – narkotyków. Nagle znaleźliśmy się na czele europejskich statystyk. Jedną z przyczyn był fakt, że Szwajcaria okazała się ważnym punktem na szlaku przemytników narkotyków, głównie z krajów bałkańskich. A kiedy pojawiła się łatwo dostępna marihuana, kokaina i heroina, nasz kraj stał się atrakcyjny dla młodych ludzi z całej Europy. Zbuntowani wyznawcy kontrkultury wybrali Zurych na miejsce spotkań. Szybko się okazało, że młodzi Szwajcarzy też posmakowali zakazanych używek. Błyskawicznie wzrosła liczba osób uzależnionych, głównie od heroiny. Zarejestrowanych było ok. 35 tys. Jak na mały kraj, to szokująca liczba heroinistów. A ta statystyka nie obejmuje przecież wszystkich.

W Polsce postawiono na surowe karanie narkomanów, a jak Szwajcaria walczy z narkomanią?
Oparliśmy naszą politykę narkotykową od początku na – jak to nazywamy – czterech filarach: prewencja, redukcja szkód (czyli na przykład wyznaczenie stref, w których narkomani dostawali czyste strzykawki), leczenie i karanie. Kary stosujemy w ostateczności i dotyczy to głównie handlarzy śmiercią. Ja zająłem się leczeniem uzależnionych. Jeżeli chodzi o leczenie, to Szwajcaria stawia na terapię substytucyjną, czyli podawanie metadonu.

W Polsce wciąż ten sposób ma licznych przeciwników. Mówią, że to trochę tak, jakby alkoholika leczyć alkoholem.
Nie mają racji. Leczenie metadonem już dawno uznano za skuteczne. Stan zdrowia pacjenta szybko się poprawia, stabilizuje się jego sytuacja społeczna. A to pozwala mu na powrót do pracy, nawiązanie więzi z rodziną, osiągnięcie równowagi psychicznej. W ten sposób pacjent prowadzony jest do stanu całkowitej normalności, kiedy będzie w stanie poradzić sobie z życiem po odstawieniu narkotyków. Niektórym wystarczy do tego krótki czas, u innych trwa to nawet latami. Szwajcarskie prawodawstwo nie stwarza żadnych ograniczeń czasowych, podobnie jak nie zaleca ich Światowa Organizacja Zdrowia. Okazuje się też, że kuracja metadonowa zmniejsza w znacznym stopniu zasięg przestępczego rynku narkotykowego. Pacjenci zrywają bowiem kontakty z handlarzami. W gruncie rzeczy wielkość czarnego rynku zależy od liczby pacjentów objętych leczeniem metadonem.

U nas tę kurację stosuje się u mniej niż 2 tys. osób. Nie dlatego, że mamy tak mało narkomanów, ale używa się argumentu, że to za droga metoda.
Najbardziej kosztowne jest wstrzymanie się od jakiejkolwiek formy terapii. Można, oczywiście, narkomanów zamykać w więzieniach, ale to też jest drogie. Jak policzono, programy metadonowe są tańsze o 75 proc. od tradycyjnych metod, np. hospitalizowania narkomanów. W zeszłym roku Światowa Organizacja Zdrowia wskazała, że w przypadku osób uzależnionych od opiatów leczenie substytucyjne jest najbardziej efektywne i najtańsze. W Polsce zaskoczyła mnie informacja, że zaopatrujecie się w metadon u dostawcy z Włoch, który sprzedaje go wam dużo drożej, niż kosztuje ten stosowany na przykład w Szwajcarii.

W Polsce karane są osoby posiadające na własny użytek nawet najmniejsze porcje tzw. miękkich narkotyków. W Szwajcarii prawo też jest surowe dla takich osób, ale podobno ma to się zmienić.
W Szwajcarii jest olbrzymi problem z marihuaną, która zawiera procentowo najwięcej substancji aktywnej THC, prowadzącej do uzależnienia. Dlatego rząd zastanawia się nad nową polityką: zalegalizować produkcję, sprzedaż i posiadanie marihuany, ale z ograniczoną ilością THC. To rozsądne wyjście. Państwo kontrolowałoby czarny dotychczas rynek.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną