Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Mistrzostwa na ropie i gazie. Impreza w Katarze to emisyjna bomba

Holandia kontra Argentyna, Mistrzostwa Świata FIFA w Katarze 2022, ćwierćfinał. W tle baner jednego ze sponsorów imprezy spółki naftowej QatarEnergy. Holandia kontra Argentyna, Mistrzostwa Świata FIFA w Katarze 2022, ćwierćfinał. W tle baner jednego ze sponsorów imprezy spółki naftowej QatarEnergy. Carl Recine / Forum
FIFA zapewnia, że mistrzostwa w Katarze będą neutralne dla klimatu i zjednoczą ludzi w przeciwdziałaniu zmianom środowiskowym. Trudno o bardziej spektakularny przykład greenwashingu.

Z okazji Światowego Dnia Środowiska prezes FIFA Gianni Infantino pokazał zieloną kartkę, która ma świadczyć o zaangażowaniu międzynarodowej organizacji piłkarskiej w troskę o środowisko i symbolizować zobowiązanie, by mistrzostwa w Katarze uczynić neutralnymi klimatycznie. Innymi słowy, by poziomy emisji gazów cieplarnianych związanych z organizacją imprezy były ograniczone do takich, które nie zaszkodzą środowisku. Co więcej, poprzez kampanię „Save the Planet” FIFA chce rzekomo uświadomić wszystkim śledzącym mecze, jak poważnymi problemami są zmiany klimatu. Deklaruje chęć jednoczenia ludzi w działaniu na rzecz przeciwdziałania im.

Edwin Bendyk: Czeka nas ekologiczna apokalipsa? Filozofia „jakoś się uda” już nie przejdzie

Słowa bez pokrycia

W jaki sposób FIFA ma zamiar osiągać te cele – nie wiadomo. Akcję „Save the Planet” sprowadziła głównie do chwalenia japońskich kibiców za sprzątanie trybun. Federacji zupełnie nie przeszkadza natomiast to, że na banerach wyświetlanych na meczach reklamuje się QatarEnergy. To powstała w 1974 r. potężna spółka naftowa zajmująca się paliwami kopalnymi. Jej dyrektorem jest Saad bin Sherida Al Kaab, minister energetyki. QatarEnergy była w ubiegłym roku piątą największą firmą handlującą gazem ziemnym. Poszukuje i eksploatuje też zasoby ropy naftowej. Nie tylko w Katarze. Do końca dekady planuje zwiększyć dziesięciokrotnie pozakrajową produkcję, wydobywając m.in. w Afryce i Ameryce Łacińskiej.

Czytaj także: Mundial w Katarze: czas start. Zatkaj nos, kiedy oglądasz

Wszystko to silnie kontrastuje z kampanią „Save the Planet”, chyba że ktoś jest zwolennikiem podejścia zaprezentowanego w 2019 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę. Stwierdził on wtedy, że „użytkowanie węgla i opieranie (...) [na nim] bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu”. I został bezapelacyjnym zwycięzcą konkursu Klimatyczna Bzdura Roku.

Mundial ma przynieść ok. 4,5 mld dol. zysku dla FIFA. Jego organizacja kosztowała Katar aż 220 mld dol. Potrzebne było wybudowanie siedmiu stadionów, bazy hotelowej dla 1,5 mln gości, dróg i metra, ogromu infrastruktury. Dla kraju, który nie ma żadnych tradycji związanych z piłką nożną i położony jest na pustyni, organizacja mistrzostw była przede wszystkim rządowym projektem. Katar oczywiście stać było na poniesienie takich kosztów. Bądź co bądź całe bogactwo, którym dysponuje, zawdzięcza zasobom ropy. Odkryto je w 1939 r., ale komercyjną eksploatację rozpoczęto na dobre dopiero po drugiej wojnie światowej. Przeobraziło to całkowicie oblicze tego kraju.

Od nomadów do potentatów

Kibice przeżyliby szok, gdyby cofnęli się w czasie i odwiedzili Katar w 1940 r. Zamiast niemal 3 mln mieszkańców populacja liczyła wtedy 11 tys., wiodła przede wszystkim nomadyczny tryb życia, na ogół nie dożywając więcej niż 50 lat. Nie było rozwiniętych źródeł energii, edukacji, szpitali, samochodów. Brakowało zasobów wody słodkiej. Dziś Katar stoi na paliwach kopalnych. Udokumentowane zasoby ropy wynoszą ok. 25 mld baryłek, co prawdopodobnie wystarczy mu na kolejne cztery dekady.

Katar otrzymuje ok. 1,8 mln baryłek dziennie i jest w czołówce największych producentów ropy na świecie. Jest też trzecim krajem co do wielkości zasobów gazu ziemnego. Nie da się ukryć, że z tego powodu zyskał w obliczu wojny w Ukrainie i związanej z nią destabilizacji energetycznej. W zeszłym roku rozpoczęto budowę czterech nowych terminali przesyłowych, które mają zwiększyć eksport skroplonego gazu o ok. 30 proc. do 2026. Ale jeszcze w tej dekadzie mają powstać dwa kolejne, dzięki którym całkowita zdolność produkcyjna wynosić będzie aż 126 mln ton rocznie. QatarEnergy ma ambicję, by w ciągu pięciu–dziesięciu lat być największym eksporterem gazu na świecie. O rezygnacji z paliw kopalnych nie ma więc mowy, przeciwnie. Na tym tle akcja FIFA wygląda jak ponury żart.

Czytaj także: Przyszłość świata i klimatu jest ponura. Skaczemy w ciemność

Mistrzostwa sponsorowane ropą i gazem

Nie ulega wątpliwości, że to właśnie paliwa kopalne są sponsorem imprezy promowanej przez FIFA jako przyjazna środowisku. Z przeprowadzonych przez portal analityczny Trading Pedia obliczeń wynika, że dla amortyzacji kosztów związanych z przygotowaniem mistrzostw Katar będzie musiał sprzedać blisko 3 mld baryłek ropy – ok. 12 proc. zasobów, którymi dysponuje. Zajmie mu to zapewne więcej niż cztery lata. Spalenie pozyskanej i wyeksportowanej ropy wiązać będzie się natomiast z całkowitą emisją dwutlenku węgla oszacowaną na 928 mln ton metrycznych.

By zrozumieć, jaki może być ostateczny odcisk klimatyczny organizacji mistrzostw w Katarze, najlepiej tę liczbę do czegoś porównać. Przykładowo jest ekwiwalentem dziewięciu dni globalnej emisji. Równa się także ilości CO2 emitowanego w ciągu roku przez 201 mln samochodów. To także odpowiednik całkowitej emisji z przemysłu cementowego Chin, Indonezji i USA w 2020 r.

Oficjalne dane przygotowane przez organizatorów nie biorą w ogóle pod uwagę tego typu emisji. Wskazują, że turniej wyemituje łącznie 3,6 mln ton dwutlenku węgla, głównie związanych z transportem i budową stadionów. Ale jak uważają specjaliści Carbon Market Watch, organizatorzy zaniżyli emisje związane z przygotowaniem obiektów przynajmniej o 1,6 mln ton. Nie wzięto też pod uwagę wzmożonego ruchu lotniczego. Z powodu niewystarczającej liczby miejsc noclegowych z sąsiadujących krajów – Kuwejtu, Omanu, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich – w trakcie turnieju odbywać się będzie ok. 160 lotów dziennie. Nawet gdyby potraktować poważnie wielkość emisji podanej przez organizatora, odpowiadałaby mniej więcej rocznej emisji Demokratycznej Republiki Konga i byłaby o 80 proc. wyższa niż w czasie mistrzostw w Rosji.

Do tego wszystkiego trzeba wliczyć gigantyczne zużycie wody związane z utrzymaniem murawy boisk. Ma wynosić ok. 10 tys. l dziennie, a warto pamiętać, że z powodu ograniczonych zasobów w Katarze woda pochodzi głównie z zakładów odsalania, których ogromne potrzeby energetyczne zaspakaja się przede wszystkim, spalając paliwa kopalne. Kolejnym problemem są odpady. Organizatorzy planują 40 proc. z nich spalić, co przecież również wiąże się z emisjami.

A to jeszcze nie wszystko. Dynamicznie rozwijający się Katar w istotny sposób przyczyniał się do klimatycznej katastrofy już przed mistrzostwami. Analitycy z BankTrack oszacowali niedawno szkody spowodowane zeszłorocznymi emisjami na blisko 200 mld dol. Gdyby zdecydowano się wykorzystać całkowite zasoby paliw kopalnych, ekonomiczne straty związane z degradacją środowiska wyniosłyby łącznie aż 20 bln dol. To mniej więcej tyle, ile wynosi jedna piąta rocznego PKB na świecie. Oszacowano również, że doprowadziłoby to do przedwczesnej śmierci 11 mln ludzi wywołanej przede wszystkim konsekwencjami wzrostu temperatury. Podobnie jak inne skutki zmian środowiskowych w największym stopniu problem ten objąłby obszary ubogie, które w najmniejszym stopniu przyczyniają się do niszczenia klimatu. To właśnie ten paradoks jest wyrazem największego współcześnie kryzysu moralnego.

Czytaj także: Pakistan pod wodą. Globalna Północ powinna za to zapłacić

Ogromne wsparcie dla katarskich bomb emisyjnych

Obarczanie winą tylko Kataru za całe zło byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Jak wskazuje BankTrack, reklamująca się podczas mistrzostw spółka QatarEnergy otrzymuje wsparcie ze strony amerykańskich JPMorgan Chase, Goldman Sach, Bank of America i Citigroup, brytyjskiego HSBC, niemieckiego Deutsche Bank, japońskiego MUFG, szwajcarskiego Credit Suisse. Do głównych importerów katarskiego gazu należą Korea Północna, Indie, Chiny, Japonia i Pakistan, Tajlandia, Włochy, Wielka Brytania i Hiszpania. Z kolei rafinowana ropa naftowa trafia z Kataru przede wszystkim do Japonii, Singapuru, Korei Północnej, USA, Chin, Indii, Hongkongu, Holandii, Wielkiej Brytanii, Tajlandii, Francji i Szwecji. Mowa o rozbudowanej sieci powiązań, dzięki której Katar może odpalać swoje bomby emisyjne. To dzięki tej sieci zyskał również taką pozycję, by 12 lat temu, w okolicznościach owianych mnóstwem kontrowersji, zostać organizatorem mistrzostw w 2022 r. A teraz służą one do tego, by dalej promować szkodliwe dla środowiska interesy.

Czytaj także: Mundial w Katarze. Dęta piłka, wielka gra pozorów. I Zachód to pochwala?

Mundial w Katarze jest więc dobitnym przykładem greenwashingu, polegającego na sprawianiu wrażenia troski o środowisko, podczas gdy efekt jest dokładnie odwrotny. FIFA z jej kampanią „Save the Planet” osiągnęła szczyt hipokryzji, jednocześnie dowodząc, że nawet w 2022 r. można wykorzystać cieszącą się globalnym zainteresowaniem imprezę do promocji tego, co rujnuje klimat i zagraża przyszłości człowieka. To niezwykle niebezpieczne. Podczas tych mistrzostw zielone są tylko boiska.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Marek Kondrat dla „Polityki”: Już nie noszę ojczyźnianego plecaka

Rozmowa z Markiem Kondratem o potrzebie ucieczki z klatki ocen, roli czystego zachwytu w życiu i biznesie i o tym, dlaczego nie chodzi już do teatru.

Martyna Bunda
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną