Oj, AI!
Internet się kończy? Tak AI pożera sieć, media i social media. Ludziom odechciewa się klikać
Wielkie firmy technologiczne (big tech) zyskują wpływy porównywalne z państwami, stając się nowym globalnym centrum władzy”, odpowiada AI powiązana z przeglądarką Google, zapytana o to, czy big techy rządzą światem. „Wiele wskazuje na to, że tak”, stwierdza już stanowczo za drugim podejściem. Coś jeszcze cię interesuje? „Zapytaj, o co chcesz”. AI w mig wyjaśni, dlaczego jest tak upalnie, kto dziś gra koncert na Narodowym albo o co się teraz spiera Polska z Ukrainą.
Model streszcza artykuły, depesze i wpisy, podaje nawet źródła, ale stare dobre wędrowanie po portalach powoli staje się zabawą dla koneserów, którym nie żal na to czasu. Jak to ktoś ujął: „internet jest już jednym wielkim TL;DR”, z angielskiego: Too Long; Didn’t Read, czyli: za długie, nie czytam, zadowolę się streszczeniem. Więc Google gugla dla nas i za nas. Internet wydawał się kiedyś studnią bez dna. Dziś się kompaktowo zwija.
Google to przykład, ale też jeden z najsilniejszych graczy i wyznacznik trendu. Są już wyszukiwarki oparte wyłącznie na AI, w tym ciągle rosnąca Perplexity, promowana jako „inteligentna wyszukiwarka nowej generacji” dla profesjonalistów, zaawansowana, wyglądająca jak okienko z czatem, z którym można podyskutować. Też wypluwa źródła i linki dla chętnych. Ale chętnych ubywa.
Pytanie brzmi: czy to „rejs w jedną stronę”, tzn. czy epoka klikania i oldskulowego serfowania po sieci zmierzcha razem z internetem, jaki znaliśmy, czy też da się i należy to zatrzymać?
Czytaj też: Halucynuję, więc jestem. Czy AI już ma świadomość?