Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Rynek

Szczyt cen, granica możliwości i horyzont oddziaływania. Czy rząd jest w stanie walczyć z inflacją?

Premier Mateusz Morawiecki przedstawia wizję tarczy antyinflacyjen Premier Mateusz Morawiecki przedstawia wizję tarczy antyinflacyjen mat.pr. / Twitter
Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jacek Sasin przedstawili założenia tzw. tarczy antyinflacyjnej, która ma spowolnić inflację i częściowo złagodzić jej skutki społeczne.

Według szacunków ekonomistów wpływ zapowiedzianych działań na tempo inflacji będzie niewielki. Po co więc rząd decyduje się na cięcia w podatkach i co można było zrobić lepiej?

Czytaj także: Rządowy pakiet antyinflacyjny drożyzny nie powstrzyma

Szczyty, pagórki i ścieżki cen

Obniżki niektórych podatków obciążających paliwa, energię elektryczną i gaz skumulują się w I kw. 2022 r. Według wstępnych szacunków różnych ośrodków przyczynią się one do spadku inflacji o ok. 1,15 (Polski Instytut Ekonomiczny) do 1,5 pkt. proc. (PKO BP) w pierwszych trzech miesiącach roku. Wydawać by się mogło, że to dużo, ale… najpewniej inflacja będzie wówczas oscylować w okolicach 8 proc., więc dzięki ulgom na zakup energii i jej nośników spadnie do 6–7 proc. To wciąż bardzo dużo. Co więcej, nie należy się spodziewać, że same paliwa czy rachunki za prąd obniżą się z tego tytułu. One tylko wzrosną nieco mniej, niż gdyby rząd obniżek nie wprowadził.

Mamy więc przed sobą szczyt inflacji w okolicy przełomu roku, tylko nieco niższy, niż gdyby rząd zachował bierność. Na razie z zapowiedzi (nie mają jeszcze formalnej postaci projektów ustaw czy rozporządzeń) wynika, że poszczególne ulgi będą obowiązywać przez trzy, sześć lub 12 miesięcy. Tu należy się aprobata – wycofanie każdej z tych ulg momentalnie podnosi inflację o kilka dziesiątych punktu procentowego, więc gdyby wszystkie przestały obowiązywać z dnia na dzień, inflacja natychmiast wzrosłaby o 1–1,5 pkt. proc. Różny czas wygaszania ulg pozwala „rozsmarować” ten efekt w czasie. W rezultacie zamiast stromego szczytu inflacji na początku roku i stopniowego jej opadania w kolejnych miesiącach (wciąż do poziomów blisko dwukrotnie przekraczających 2,5-procentowy cel inflacyjny NBP) będziemy mieć pierwszy szczyt, nieco niższy, w grudniu/styczniu, kolejny w połowie roku i trzeci – na początku 2023 r.

Czytaj także: Szóstka (prawie siódemka) Glapińskiego. Inflacja najwyższa od 20 lat

Można jeszcze argumentować, że obniżenie szczytu inflacji ma za zadanie stabilizować oczekiwania inflacyjne i przez to zmniejszać ryzyko pojawienia się groźnej, bo trudnej do opanowania spirali cenowo-płacowej. Trudno jednak oczekiwać skutecznego oddziaływania na oczekiwania, jeżeli obywatele po dwóch miesiącach słuchania o tym, jak rząd chroni ich przed inflacją, a zwłaszcza przed wzrostem cen energii, otworzą kopertę ze styczniowym rachunkiem za prąd i zobaczą podwyżkę. Tu nawet efekt może być odwrotny do zamierzonego – skoro z inflacją walczy i bank centralny, i rząd, a mimo to płacimy coraz więcej, to znaczy, że nie ma już żadnych szans na zatrzymanie wzrostu cen.

Granica rządowych możliwości

Dlaczego rządowe działania są tak mało skuteczne w walce z inflacją? Głównie dlatego, że rząd (każdy) nie jest wyposażony ani w efektywne narzędzia, ani w odpowiedną motywację – większość działań dezinflacyjnych wymaga obniżki popytu, więc raczej nie przysparza głosów. Do zadań rządu należy jednak prowadzenie polityki społecznej, na co składa się zarówno tworzenie instytucji kształtujących nasze społeczeństwo w długim okresie (kiedy przechodzimy na emeryturę? kto opiekuje się dziećmi? o ile trudniej mają osoby z ograniczoną sprawnością?), jak i zapewnianie krótkoterminowego wsparcia grupom, które znalazły się w trudniejszej sytuacji.

Rząd ma zatem narzędzia do przeciwdziałania społecznym skutkom inflacji, do których może należeć zwiększone zagrożenie ubóstwem – gdy rosną ceny podstawowych towarów i usług, ci, którzy dotychczas żyli „od pierwszego do pierwszego”, mogą być zmuszeni do ograniczenia wydatków w stopniu szkodliwym dla ich dobrostanu psychicznego (minimum socjalne) lub fizycznego (minimum egzystencji).

Czytaj także: Drożyzna w sklepach. „Trzymam się za portfel i liczę każdą złotówkę”

W odróżnieniu od obniżek podatków (z których skorzystają wszyscy) instrumentem o charakterze socjalnym ma zostać dodatek osłonowy, który zdaniem premiera rekompensować ma zarówno wpływ wzrostu cen żywności, jak i energii. Trudno to narzędzie ocenić, bo na razie mało o nim wiadomo.

Rząd nie po raz pierwszy stosuje tutaj strategię wyważania otwartych drzwi. W systemie pomocy społecznej istnieje szereg narzędzi, które mogłyby być wykorzystane do wspierania osób ubogich w okresie podwyższonej inflacji. Byłoby to szybsze i sprawniejsze, bo wystarczyłaby prosta nowelizacja kilku artykułów, a wszystko inne – interpretacje, formularze, praktyki i procedury – już istnieje. Należałoby je nieco odkurzyć, a konkretniej: zwaloryzować. Zarówno progi dochodowe, jak i wysokości świadczeń nie są regularnie podnoszone (tak jak np. emerytury czy płaca minimalna). Od stycznia część z nich ma wzrosnąć, ale w obliczu długiego okresu podwyższonej inflacji warto by się zastanowić nad dodatkową waloryzacją np. w połowie roku.

Oczywiście z tym wiązałaby się konieczność przekazania środków na zwiększone wypłaty samorządom, które zarządzają dystrybucją takiego wsparcia. Zamiast tego będzie nowy dodatek, a w gestii samych potencjalnych beneficjentów pozostanie zorientowanie się, ile, czego, skąd i na jakich zasadach mogą uzyskać.

Inną realną możliwością rządu oddziaływania na inflację byłoby drastyczne zacieśnienie polityki budżetowej. I to w dużej skali, a nie w formie mgliście obiecanych oszczędności rzędu 3–5 mld zł (wobec zaplanowanych w budżecie 505 mld zł wydatków). Na przykład odroczenie w czasie wypłaty nowych świadczeń rodzinnych (kapitał opiekuńczy), a przede wszystkim przesunięcie planowanych inwestycji z Polskiego Ładu i KPO. W przyszłym roku, gdy ruszą te wszystkie budowy, modernizacje, cyfryzacje, projekty i szkolenia, państwo będzie rywalizować na rynku o zasoby z sektorem prywatnym. W rezultacie zwiększonego popytu wzrosną ceny materiałów i usług, z których korzystają i przedsiębiorstwa, i gospodarstwa domowe. Będzie to podtrzymywało wysoką inflację. Zaniechanie tych inwestycji osłabiłoby presję inflacyjną, ale politycznie jest raczej niewykonalne. A w stosunku do niektórych z tych planowanych inwestycji to, co proinflacyjne w krótkim okresie, może być dezinflacyjne w długim.

Czytaj także: Inflacja, czyli kurs ponoszenia konsekwencji

Horyzont decyzyjny z zieloną inflacją w tle

Prezentując nową tarczę, premier wspominał, że za wysokie koszty energii odpowiedzialna jest w części Unia Europejska. Brzmi to trochę tak, jakby ktoś, choć widział padający śnieg za oknem i słuchał prognoz, wyszedł z domu bez kurtki i pomstował na zimę za to, że jest mu zimno. Za wysokie koszty energii odpowiedzialne są przede wszystkim lata zaniedbań w polityce energetycznej i trwanie przy coraz mniej opłacalnym węglu, brak dostosowania sieci energetycznej do wykorzystywania możliwości prosumentów, niedostateczne nakłady na podnoszenie efektywności energetycznej.

W perspektywie nadchodzących miesięcy nie da się z tym zrobić nic. Jednak w dłuższym horyzoncie czasowym najlepszym krokiem byłoby pogodzenie się w końcu nie tylko z unijnym, ale i globalnym trendem zaostrzającej się polityki klimatycznej i rozpoczęcie niezbędnych dostosowań. Dotyczy to zarówno sektora publicznego, który musi i regulacyjnie, i inwestycyjnie przebudować energetykę, jak i samorządów, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, które mogą czy to same, czy z finansowym wsparciem rządu i Unii poczynić inwestycje niezbędne, by zmniejszyć zużycie energii bez obniżenia produktywności lub komfortu życia.

Najlepszą publiczną polityką dezinflacyjną obecnie są te rozdziały KPO i PŁ, które mówią o zielonej energii, termomodernizacji, racjonalnej gospodarce wodnej czy wygodnym transporcie zbiorowym. Z politycznego punktu widzenia ich największą wadą jest to, że efekty nie będą odczuwalne w horyzoncie sięgającym następnych wyborów, a więc to tak, jak gdyby ich nie było.

Po co to wszystko?

Biorąc pod uwagę niewielkie efekty zapowiedzianej tarczy zarówno dla wysokości inflacji, jak i dla sytuacji finansowej tych, którzy mogą znaleźć się na progu ubóstwa, trudno sobie nie zadać pytania: po co to wszystko? Wygląda to na działanie dla samego działania, aby pokazać, że coś się w tym ważnym temacie dzieje i rząd też ma coś do powiedzenia. Jednak im większe oczekiwania co do ulg od rosnących cen wzbudzi rząd, zwłaszcza wśród swoich wyborców, tym większe może być ich rozczarowanie w kolejnych miesiącach.

Czytaj także: Czym się może skończyć galopująca inflacja

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Testy antygenowe i omikron. Jak poprawnie zrobić wymaz?

Testy antygenowe na koronawirusa mają tę zaletę, że są szybkie i można je zrobić samodzielnie, ale wiele wskazuje, że w dobie omikronu będzie trzeba zmienić sposób ich wykonywania. Większa skuteczność wykrywania infekcji jest szczególnie istotna w kontekście ostatniego komunikatu WHO.

Piotr Rzymski
12.01.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną