Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

6 mld zł w piach. Rafako może upaść po przepychance z Tauronem o Jaworzno 910

Elektrownia w Jaworznie, blok 910 Elektrownia w Jaworznie, blok 910 Tauron / mat. pr.
Możemy się pożegnać z mitem superelektrowni węglowej XXI w. Jaworzno 910, które od ponad roku usiłuje bezskutecznie ruszyć, raczej już nie ruszy. Podzieli zapewne los inwestycji ministra Tchórzewskiego, czyli Ostrołęki C, którą trzeba było rozebrać. Kolejne miliardy pójdą w piach. Tak wygląda walka polityków o bezpieczeństwo energetyczne.

Dziwna wojna między dwiema polskimi spółkami energetycznymi – Tauronem i Rafako – trwająca od 2020 r. weszła w gorącą fazę. Tauron zażądał od Rafako zapłaty kar umownych i odszkodowań na łączną kwotę 1,31 mld zł. Rafako ogłosiło, że nie ma takich pieniędzy, więc w tej sytuacji złoży wniosek o upadłość. Potrzebuje tylko miesiąca na napisanie wniosku. Tauron na to, że może „zamrozi” śmiertelny cios, jeśli Rafako spełni inne jego żądania. A w tle tych przepychanek jest Jaworzno 910, najnowocześniejsza polska elektrownia o mocy 910 MW, reklamowana wcześniej jako Rolls-Royce wśród elektrowni węglowych.

Czytaj także: Rafako, spółka na skraju upadku. PiS ma pecha w energetyce

Kocioł? Węgiel? Rolls-Royce się psuje

Ten Rolls-Royce nie może jednak ruszyć z pełną mocą, bo nawet odpalany na pół gwizdka błyskawicznie się psuje. Naprawiony, rusza na chwilę i znów staje. Rafako, wykonawca kotła, przekonuje, że użytkownik, czyli Tauron, sypie do pieca śmieciowy węgiel, więc trudno się dziwić, że tak wyrafinowane urządzenie się psuje. Tauron odpowiada, że sypie dobry węgiel, tyle że konstruktorzy i budowniczowie z Rafako spartolili kocioł i stąd nieustanne awarie. Dla ułatwienia dodajmy, że mowa tu o inwestycji, która kosztowała 6 mld zł i jest pilnie potrzebna w ledwie dopinającym się polskim bilansie energetycznym. Więc koniec końców te 6 mld będziemy musieli wszyscy zapłacić.

Czytaj także: Będzie ciemno i zimno? Mroczna tajemnica bloku 910

Spór ma wyjątkowo widowiskowy charakter, bo obie strony korespondują ze sobą na Twitterze i organizują konferencje prasowe, pokazując ponure bryły żużla powodujące zniszczenia kotła. Rafako tłumaczy, że te bryły to dowód na zły węgiel, Tauron, że na zły kocioł. I nie ma mądrego, który by ten spór rozstrzygnął, bo obie strony zarzucają sobie blokowanie przeprowadzenia niezależnego audytu. W jednej sprawie Rafako nie można odmówić racji: w Tauronie, jak w każdej państwowej spółce, karuzela kadrowa kręci się w szybkim tempie, więc brakuje fachowców i nie bardzo jest tam z kim rozmawiać.

Rafako, jedyny w Polsce producent urządzeń dla energetyki

Z jednej strony barykady mamy bowiem państwowy koncern energetyczny, z drugiej prywatne Rafako, jedynego w Polsce producenta kotłów i innych specjalistycznych urządzeń dla energetyki. Rafako od dawna walczy o życie, od kiedy dość pechowo zostało przejęte przez upadającą firmę PBG. Ostatnio była nadzieja na ratunek, bo gotowość do przejęcia Rafako zgłosił Michał Sołowow, ale widząc co się dzieje, szybko się wycofał. Skarb Państwa musiał poratować Rafako, więc ARP kupiła obligacje za 100 mln zł. Teraz pewnie i te pieniądze przepadną.

Polimex-Mostostal chce Rafako?

Szef Rafako Radosław Domagalski-Łabędzki sugeruje od dawna, że wszystko, co się dzieje wokół jego spółki, jest obliczone na jej przejęcie przez państwowy Polimex-Mostostal. To firma także z branży energetycznej pupilka Krzysztofa Tchórzewskiego. Jej kluczowym składnikiem jest Mostostal Siedlce, a Siedlce to rodzinne miasto tego polityka.

Jeśli Rafako padnie, stracimy wyjątkową firmę, która dziś wydaje się niezwykle potrzebna. Ale dzięki temu może rozstaniemy się z mitami, że węgiel ma przyszłość i mamy go na 200 lat.

Czytaj także: Energetyka próbuje odkleić się od węgla

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Jaki sens szycia? Mamy w Polsce mistrzów, uczniów brak

Krawiectwo miarowe odradza się powoli, bo i powoli rośnie społeczna chęć podkreślenia ubiorem statusu, aspiracji oraz zwykłej satysfakcji z własnego wyglądu. Coraz mniejsze grono mistrzów ma pełne ręce roboty, a następców nie widać.

Marcin Piątek
05.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną