Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Dieselgate powraca. Mercedesy, BMW, volkswageny – 119 modeli z dieslem do wycofania

Volkswagen Golf Plus Volkswagen Golf Plus Volkswagen AG
Samochody Volkswagena z pechowym silnikiem dieslowskim, które po aferze przeszły akcję serwisową, w pewnych warunkach nadal emitują więcej tlenków azotu, niż im wolno – ustaliła niemiecka organizacja ekologiczna Deutsche Umwelthilfe. I udowodniła to przed sądem, który już cofnął homologację jednego z modeli. I na tym się nie skończy.

Ponad siedem lat temu światem motoryzacji wstrząsnęła afera Volkswagena, zwana też dieselgate. Mało kto już o niej pamięta, Volkswagen pokajał się, kary zapłacił, samochody poprzerabiał, prezesa się pozbył. Wydawało się, że cała sprawa przeszła już do historii. Okazuje się, że nie do końca. W ostatnich dniach sąd administracyjny w Szlezwiku wydał wyrok, który może wywołać w dieslowskiej aferze wstrząsy wtórne, o trudnej do przewidzenia skali. 119 modeli leciwych aut z silnikami wysokoprężnymi może zostać wycofanych z ruchu.

Czytaj także: Volkswagen płaci, ale nie klientom

Dieselgate, jeden z większych przekrętów w historii motoryzacji

Na początek wyjaśnijmy tło historyczne. Mniej więcej dziesięć lat temu zafascynowani możliwościami silników wysokoprężnych amerykańscy naukowcy postanowili dokładniej zbadać, jak Volkswagenowi udało się spełnić wyśrubowane amerykańskie normy emisji spalin, zwłaszcza zaś trudnych do ograniczenia, a wyjątkowo szkodliwych tlenków azotu. W trakcie badań drogowych zorientowali się jednak, że auta grubo przekraczają dopuszczalne normy, choć na stanowisku badawczym wszystko było w porządku. Tak wytropiono oprogramowanie fałszujące, jeden z większych przekrętów w historii motoryzacji. Okazało się, że konstruktorzy, nie mogąc spełnić norm bez znacznego obniżania mocy silnika, zastosowali sprytny trik. Komputer pokładowy rozpoznawał, kiedy auto jest poddawane badaniu spalin, i wówczas tak sterował silnikiem, że emitował tyle, ile powinien, a kiedy wyjeżdżał na drogę, emisja rosła. Wybuchła afera, która rozlała się nie tylko na cały świat, ale objęła też innych niemieckich producentów aut z silnikami Diesla, którzy wykorzystywali podobny patent.

Czytaj także: Volkswagen po skandalu paliwowym

Deutsche Umwelthilfe przygląda się dieslom

Potem były kary, procesy, przepraszanie i akcje serwisowe, w trakcie których we wszystkich zainfekowanych autach zmieniano oprogramowanie sterujące silnikiem, by emitowały tyle, ile norma wymaga. Kryzys, choć kosztował koncerny miliardy, wydawał się zażegnany. Tymczasem niemiecka organizacja ekologiczna Deutsche Umwelthilfe (DUH) uznała, że sprawa zakończona nie jest. Zbadała auta Volkswagena z pechowym silnikiem dieslowskim, które po aferze przeszły akcję serwisową, i ustaliła, że w pewnych warunkach nadal emitują więcej tlenków azotu, niż im wolno.

W związku z tym działacze DUH postanowili na drodze sądowej doprowadzić do unieważnienia homologacji typu. Homologacja to urzędowy dokument potwierdzający, że określony model spełnia wszystkie techniczne wymagania. Bez niego nie może być dopuszczony do ruchu. Kupując nowe auto, wśród dokumentów, które dostajemy w salonie, jest także potwierdzenie homologacji naszego auta.

Uprawnienie do wydawania dokumentów homologacyjnych mają w każdym kraju specjalistyczne agendy państwowe. Homologacja wydana w jednym kraju jest automatycznie obowiązująca we wszystkich krajach UE.

Najwięcej takich badań przeprowadzanych jest w Niemczech, ojczyźnie Diesla, kraju o największym przemyśle motoryzacyjnym. Zajmuje się tym Federalny Urząd Transportu Samochodowego (KBA). I właśnie przeciwko KBA do sądu administracyjnego w Szlezwiku (KBA ma siedzibę we Flensburgu) wystąpili ekolodzy z DUH, kwestionując legalność homologacji VW Golf Plus TDI wyposażonego w silnik EA 189 (z lat 2008–09), spełniający normę EU5.

Czytaj także: Testy spalin na ludziach to jeszcze jeden trup w szafie diesla

Nie tylko VW Golf Plus TDI

Wybór modelu był przypadkowy, chodziło tylko o stworzenie precedensu. Okazało się to niełatwe, bo sąd miał wątpliwości, czy taki pozew organizacji pozarządowej przeciw państwowemu urzędowi jest dopuszczalny. Musiało o tym zadecydować TSUE i dopiero wówczas niemieccy sędziowie pochylili się nad silnikiem Golfa. Adwokaci VW przekonywali, że samochód ma zmienione oprogramowanie, ale przyznawali, że zdarza się, iż z rury tego modelu wydostaje się za dużo tlenków azotu. Na to już jednak nie ma rady. Chodzi tu sytuacje, kiedy temperatura na zewnątrz jest niska i tzw. recyrkulacja spalin byłaby zbyt szkodliwa dla silnika. Wtedy komputer wyłącza system oczyszczania spalin.

Czytaj także: Czyste diesle?

Sąd jednak uznał, że to nie tłumaczy producenta. VW Golf z silnikiem EA 189 nie spełnia wymogów technicznych, więc homologację cofnął. A to oznacza, że auta bez homologacji nie mogą poruszać się po drogach. Choć wydany wyrok zapadł w pierwszej instancji i będzie apelacja, to DUH zapowiada kolejne procesy. Sprawa dotyczy w sumie 119 modeli kilku producentów – m.in. Mercedesa, Porsche, BMW.

Nowy katalizator lub złom

Jeśli precedensowy wyrok się utrzyma, a wiele na to wskazuje, koncerny znów staną przed wyzwaniem, bo miliony aut (tylko w Niemczech ok. 10 mln) stracą nagle prawo do poruszania się po drogach. Ile ich stanie w Polsce, dokąd trafiają wysłużone niemieckie auta? Też zapewne niemało. Sposobem na ratunek jest montaż dodatkowego katalizatora. Kosztuje on, bagatela, tysiąc euro, więc często więcej niż warte jest całe wysłużone auto, do którego miałby zostać zamontowany. Więc może lepiej wszystkie te auta wykupić i zezłomować? Na takie rozwiązanie zdaje się liczą niemieccy ekolodzy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Czarna legenda marszałka Pétaina. We Francji to nadal bolesna i otwarta rana

Proces o zdradę stanu nie zawsze kończy sprawę, czasem na pokolenia zostaje otwarta narodowa rana. Przykładem skazanie marszałka Philippe’a Pétaina za kolaborację z Hitlerem.

Adam Krzemiński
27.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną