Raport i klip wzburzyły internet. Pełnomocniczka ds. promocji marki Polski podała się do dymisji
Dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu i prezeska Fundacji Marka Polska Think Tank, podjęła się ryzykownego zadania, czyli promocji marki Polska. Ryzyko polega na tym, że tam, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, a na Polsce i na tym, jak ją reklamować, zna się chyba każdy. W przeszłości podejmowano niejedno działanie w tej dziedzinie i z reguły kończyło się to mniejszą albo większą wtopą.
Największy problem polega bowiem na tym, że nie wiadomo, jak mamy się reklamować. Czy chcemy przekonać świat, by nas zobaczył tak, jak sami chcemy się widzieć – niezwykłych, bohaterskich, niebywale utalentowanych – czy może trzeba dostosować przekaz do realiów środkowoeuropejskiego kraju średniej wielkości, o którym świat niewiele wie.
Późnym popołudniem w piątek Barbara Mróz-Gorgoń zrezygnowała z funkcji pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski. „Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności”, napisała na X.
Marka Polska w rękach fachowców
Barbara Mróz-Gorgoń zaangażowała do pracy – jak to zwykle w takich okazjach bywa – swoich znajomych z wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego i Uniwersytetu Wrocławskiego.
W tym tygodniu poznaliśmy pierwsze efekty. Polska Organizacja Turystyczna (POT) zainaugurowała międzynarodową kampanię „POLAND. More than you expected” („Polska. Więcej niż mogłeś się spodziewać”), przygotowaną na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki. W mediach społecznościowych POT został opublikowany 30-sekundowy spot promujący Warszawę z udziałem piłkarza Roberta Lewandowskiego, modelki Anji Rubik i amerykańskiego aktora i reżysera polskiego pochodzenia Jesse’ego Eisenberga.
Pojawił się też „raport z badań DNA marki Polski”. „Jak naprawdę postrzegamy siebie jako naród – i co to mówi o przyszłości Polski? Na to pytanie odpowiada raport „Polaków portret własny – Część I. Raport o DNA marki Polska – perspektywa wewnętrzna”, przygotowany przez Fundację Marka Polska Think Tank” – wyjaśniała zadowolona pani pełnomocniczka na internetowej stronie swojej uczelni.
Polaków portret własny
Raport „z badań percepcji, autopercepcji i strategii budowy marki narodowej” – jak czytamy na stronie tytułowej – mógłby być ciekawą lekturą, gdybyśmy rzeczywiście mieli pewność, że został zrealizowany na podstawie badań, wywiadów i rozmów z 59 osobami. Mógłby być podstawą do poszukiwania klucza, którym otworzymy dla Polski serca obcokrajowców (nie licząc imigrantów, którym Polacy niczego otwierać nie chcą). Jednak już na wstępie pojawia się problem, bo owych 59 respondentów zostało opisanych tak: „biznesowe, naukowcy, artyści, przedsiębiorcy, studenci”.
To „biznesowe” stanowi łatwy do rozszyfrowania znak, że AI maczała tu palce. Dalsza lektura to potwierdza. Zwłaszcza szaleńcze i przypadkowe numery przypisów, odwołania do nieistniejących dokumentów, a także rozmaite kuriozalne wyjaśnienia, np. dotyczące położenia miast Polski, w których przeprowadzano wywiady: „miasta: Olsztyn (północny wschód), Szczecin (zachód), Katowice (północne centrum) oraz Wrocław (północny zachód) zostały uwzględnione w celu uchwycenia zróżnicowania regionalnego”. W związku z tym pojawiła się wątpliwość, czy cały ten raport nie został napisany przez sztuczną inteligencję i to taką z silnymi skłonnościami do halucynacji. A to może niekoniecznie być dobrą wizytówką naszej solidności, kompetencji i skłonności do solidnej roboty.
Na dodatek raport powstał „w ramach zadania publicznego »Marka Polska – podstrategia turystyczna«, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki na podstawie umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z dnia 5.06.2025 r.” i kosztował 200 tys. zł. I chyba AI tyle nie zainkasowała. Nic więc dziwnego, że internet zawrzał oburzeniem, a wtedy raport błyskawicznie zniknął ze strony Fundacji Marka Polska Think Tank i zaczęło się wyjaśnianie, że to nie robota AI, a jedynie wstępna wersja, która zostanie poprawiona.
POLAND. Not what you expected
Tyle że raport został już zaprezentowany jako element zainaugurowanej we wtorek przez Polską Organizację Turystyczną (POT) międzynarodowej kampanii „POLAND. More than you expected” (za – bagatela – 7 mln zł) i premiery spotu promującego Warszawę. No i znów się zagotowało, bo choć klip był zrobiony chyba bez udziału sztucznej inteligencji, to – wiadomo – Polakowi nie dogodzisz. Większości recenzentów i komentatorów się nie podobał. Oni zrobiliby to inaczej.
Nawet Donald Tusk, broniąc Barbary Mróz-Gorgoń, przyznał: „Nie jestem jego reżyserem i scenarzystą, bo gdybym był, to bym pewnie może trochę inaczej ten scenariusz zbudował”. Tyle tylko, że to nie nam ma się podobać i nie nas zachęcać do odwiedzenia Polski, a cudzoziemców. Więc „w górę serca – piłka w grze, wszystko może zdarzyć się” – jak śpiewał Krzysztof Krawczyk.
A jeśli już jesteśmy przy piosenkach, to przypomniała mi się inna – o promocji marki Polska. Wojciech Młynarski w piosence „Hotel Europa” śpiewał tak:
Recepcjonista dał mi blankiet
I obserwując mnie spod rzęs,
Wolno, z godnością żuł kaszankę
Za kęsem kęs, za kęsem kęs
A potem zatłuszczoną dłoń
O kontuaru wytarł kant
A nad głową miał slogan:
"Visitez la Pologne
Pays, pays, pays
Des avantures passionantes”*
Slogan popełnił ktoś w euforii
A ja myślałem - tak to jest
Hotel jest trzeciej kategorii
Slogany – kategorii S.
*„Odwiedzajcie Polskę, kraj ekscytujących przygód”