Społeczeństwo

My, nauczyciele, strajkujemy. Koniec ze strachem, poniżaniem, lekceważeniem

My, nauczyciele, strajkujemy. Koniec ze strachem, poniżaniem, lekceważeniem

Strajk nauczycieli rozpoczął się 8 kwietnia. Strajk nauczycieli rozpoczął się 8 kwietnia. Jakub Włodek / Agencja Gazeta
Nie bójcie się strajkować, nie bójcie się mówić o edukacji własnym głosem, nie bójcie się swoich uczuć, swojej troski o polską szkołę, o ucznia, o dziecko. Nie bójcie się żądać szacunku dla swojej pracy.

Są strajki, których nie ma. Strajk nauczycieli do takich należy. Sami nie wierzymy, że jesteśmy zdolni do buntu. Boimy się. Kiedy ZNP ogłosił wyniki referendum (prawie 79 proc. szkół w Polsce opowiedziało się za strajkiem, w okręgu łódzkim 87 proc., w moim liceum 83 proc. nauczycieli), przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Czy to się dzieje naprawdę? Czy nas za to nie ukarzą, nie zwolnią z pracy, nie wsadzą do więzienia?

Czytaj także: Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

Strajk nauczycieli – co nas czeka?

Każda rozmowa w szkole o strajku sprowadzała się do pytania, czy on naprawdę będzie i jakie spotkają nas za to konsekwencje. Jakie kary? Przyjdzie policja, straż miejska, wojsko? Cały ostatni tydzień żyliśmy nadzieją, że jednak się dogadamy. Że rząd pójdzie na ustępstwa, a nam spadnie wielki kamień z serca. Odetchniemy z ulgą. Jeszcze w poniedziałek rano, gdy o 8:00 wejdę do pracy i z niedowierzaniem podpiszę listę strajkową, poproszę koleżanki i kolegów, aby mnie uszczypnęli.

8 kwietnia każdy każdego będzie prosił o to samo. Uszczypnijmy się nawzajem, a być może okaże się, że to jest strajk, którego nie ma. Strajk, który nam się tylko marzy, a naprawdę zaczynamy kolejny dzień pracy. Pracy w pokorze i w strachu, że nie dość dobrze wdrażamy reformę, nie dość pilnie realizujemy nową podstawę programową. Że za karę nie będzie dla nas godzin w nowym roku szkolnym. Że zostaną tylko ci, którzy siedzieli cicho jak mysz pod miotłą i nie zdobyli się na choćby jeden gest sprzeciwu.

Joanna Cieśla: Propozycje rządu dla nauczycieli brzmią jak żart

Nauczyciele, odwagi!

Liderzy ZNP, aktywiści związkowi, Nauczyciele Roku, najbardziej znane twarze nauczycielskiego środowiska mają nam do przekazania jedno: „Nie bójcie się!”. Nie bójcie się strajkować, nie bójcie się mówić o edukacji własnym głosem, nie bójcie się swoich uczuć, swojej troski o polską szkołę, o ucznia, o dziecko. Nie bójcie się żądać szacunku dla swojej pracy. Koniec ze Strachem – główną zapłatą, jaką nauczyciele w Polsce otrzymują za swój wysiłek. Koniec z poniżaniem, lekceważeniem i niedocenianiem. Pracownik to coś więcej niż pęknięta kreda pod tablicą, kurz w kącie czy śmieć na podłodze – nie pozamiatacie nas.

Strajkujemy, aby nauczyć się odwagi. Żadna praca nie degraduje tak szybko, jak praca w szkole. Niska płaca odgrywa w tym pewną rolę, ale przecież nie główną. Najbardziej degraduje nas to lekceważenie, to przekonanie, że my nic nie robimy, że jesteśmy nierobami, których niezasłużenie obsypano licznymi przywilejami: niewiarygodnie krótkim czasem pracy, wakacjami, feriami, dniami wolnymi. Dla nauczyciela nawet godzina pracy trwa tylko 45 minut. W to kłamstwo wierzą już nieomal wszyscy. Także nauczycielskie dzieci zaczynają mieć z tym problem. Kiedy kilka dni temu jechałem jako opiekun na wycieczkę z uczniami do Gdańska, moja córka zapytała, ile płacę za ten wyjazd. Ile płacę jako nauczyciel? Naprawdę jedziesz za darmo, tato?

Jan Hartman: Rząd robi, co może, by obrzydzić nauczycieli

Strajkujemy dla siebie i dla was

Tak, strajkujemy, ponieważ chcemy przerwać tę degradację. To jest ciężka praca, mimo że jej nie rozumiecie. Z Gdańska wróciłem wyczerpany, jakbym spędził trzy dni w kamieniołomach. Spałem, bo na tym polega troska o bezpieczeństwo uczniów, każdej nocy po 40 min w hostelowym łóżku, a resztę w autokarze. Patrzyłem na steraną twarz mojego kolegi, który spał podobnie, i nie mogłem się powstrzymać: „Słuchaj, Marek, powiedz mi, dlaczego my wyglądamy tak staro? Ja mam 49 lat, a ludzie biorą mnie za 60-latka. Czy ty wiesz, że wszyscy uważają, że moja starsza o siedem lat siostra jest sporo ode mnie młodsza?”. No ale ona nigdy nie była nauczycielką.

My, nauczyciele, jesteśmy nienormalni, że się na to zgodziliśmy. Mówią nam ludzie i w to wierzą, że mamy frajdę, a nie robotę. Że nie znamy prawdziwej pracy, prawdziwego wysiłku. Więc skąd te sterane twarze, ten postarzały wygląd, ta zaciętość z przemęczenia, to utrudzenie wymieszane z zabiedzeniem? OK, praca z dziećmi daje radość, kontakt z młodzieżą to jest frajda, ale nie samą frajdą się żyje, nie samą radością pali się w piecu życia. Gdy nie ma szacunku, zrozumienia i godziwej zapłaty, wtedy nauczycielski piec gaśnie, a po pewnym czasie dla otoczenia i nawet sam dla siebie robi się wstrętny. Dlatego strajkujemy. My, brzydcy, wstrętni i starzy nauczyciele, choć się boimy, strajkujemy. Chcemy być piękni i cenni – dla Was.

Czytaj także: Bunt w szkole narastał od lat

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Mistrz efektów specjalnych. Leonardo da Vinci na dworze mediolańskich władców

Na mediolańskim dworze Sforzów odpowiadał za rozrywki: widowiska, turnieje, bankiety.

Anna Brzezińska
21.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną