Społeczeństwo

Rząd nie docenił nauczycieli. Strajk w 8 na 10 szkół

W wielu miejscach zamknięte były nie tylko szkoły i przedszkola, ale też np. poradnie psychologiczne. W wielu miejscach zamknięte były nie tylko szkoły i przedszkola, ale też np. poradnie psychologiczne. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Zaklinanie rzeczywistości przez partię rządzącą niewiele pomoże – od 26 lat nie było w Polsce takiego poruszenia, tak masowego strajku pracowników oświaty.

Jeszcze nie udało się dokładnie policzyć, ile szkół dziś zastrajkowało. Z cząstkowych informacji zebranych przez kuratoria wynika, że lekcje nie odbyły się w ośmiu na dziesięć placówek. W Elblągu zastrajkowały wszystkie szkoły. W Dolnośląskiem, Lubelskiem, Łódzkiem, Zachodniopomorskiem – ponad 80 proc., w Świętokrzyskiem i Pomorskiem – 77 proc., w Wielkopolsce – prawie 60 proc. (ale w samym Poznaniu niemal 80 proc.). Mniej skłonne do protestów okazało się Mazowsze (ok. 50 proc.). Tylko na Podkarpaciu prawie 70 proc. szkół pracowało dziś normalnie.

Jan Hartman: Strajk nauczycieli w krzywym zwierciadle TVP

Resort oświaty zakłamuje rzeczywistość

Ministerstwo Edukacji policzyło po swojemu, prawdopodobnie mnożąc zespoły szkół razy dwa lub trzy (podstawówka, gimnazjum, liceum), i wedle jego wyliczeń zastrajkowała mniej niż połowa szkół. O szczegółowe wyliczenia nie sposób się doprosić. Zaklinanie rzeczywistości niewiele jednak pomoże – od 26 lat nie było w Polsce takiego poruszenia. Tak masowego strajku pracowników oświaty. Wydarzenia, które przejdzie być może do historii.

Czytaj także: Nauczyciele strajkują, a co z dziećmi?

W wielu miejscach zamknięte były nie tylko szkoły i przedszkola, ale też np. poradnie psychologiczne. Oflagowały się placówki edukujące nauczycieli – jak Centrum Kształcenia Nauczycieli w Gdańsku. W wielu prywatnych placówkach nauczyciele żałowali, że nie zdążyli dołączyć. Dawno nie było tak, aby poparcie – lub nie – dla strajku jednej grupy zawodowej było tożsame z deklaracją polityczną. Tym razem w niejednej szkole do sekretariatów płynęły wyrazy poparcia. Chodzi o pensje, ale u źródeł których tkwiła frustracja wobec spartaczonej „deformy”, potraktowania dzieci jak paliwa politycznego.

Samoorganizacja w czasie strajku nauczycieli

Rzeczywistość na razie się dopasowuje. W wielu miejscach – jak redakcja „Polityki”, „Pisma”, Uniwersytet Warszawski albo klub sportowy Górnik Łęczna – spontanicznie organizowały się zajęcia dla dzieci: pracowniczych albo wszystkich tych, które zostały przyprowadzone. Tymczasem dzieci się cieszą, jest piękna pogoda, właśnie zaczyna się wiosna. Te, które mogły pójść na łąkę, do lasu, same albo w towarzystwie starszego rodzeństwa, względnie rodziców wyznaczonych do dyżurowania w ramach samopomocy, były zachwycone. Zawsze to trochę wytchnienia od szkoły, która jest coraz trudniejszym doświadczeniem. Naprawdę było co reformować. Naprawdę było na co spożytkować nauczycielską energię. Na której żerował rząd, deformując edukację, ale której wyraźnie nie docenił.

Czytaj także: My, nauczyciele, strajkujemy. Koniec ze strachem

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną