Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

„Pora wysłuchać kobiet”. Młode aktywistki piszą do rządzących

Strajk dla klimatu, Warszawa, 15 marca 2019 r. Strajk dla klimatu, Warszawa, 15 marca 2019 r. Agata Grzybowska / Greenpeace
Proponowane przez rząd PiS nowe łady czy plany na wielkie reformy zakładają krótkowzroczne i oportunistyczne działania gospodarcze i socjalne. Najwyższy czas wysłuchać kobiet.

Żyjemy w rzeczywistości nakładających się na siebie kryzysów. Jednak zamiast odpowiedzialnego działania politycy skupiają się na walce o władzę i wpływy. Dlatego to my, kobiety, bierzemy sprawy w swoje ręce. Nie wierzymy w ideę zbawcy, który przyjdzie z planem na idealną przyszłość. Od dawna budujemy bezpieczną i sprawiedliwą rzeczywistość. Mamy siłę, której nie osiągnie żaden polityk z Wiejskiej.

Czytaj też: Kobiety lepiej rządzą

Walczcie z kryzysami, nie z kobietami

Od 12 miesięcy zmagamy się z pandemią koronawirusa. Ten czas oznaczał dla wielu z nas zupełną zmianę codzienności, często utratę pracy, zagrożenie dla zdrowia i życia. W 2020 r. zanotowano również rekord globalnych temperatur. Minęło już sześć lat od podpisania porozumienia paryskiego – rządzący zadeklarowali, że chcą zapobiec podniesieniu się średniej globalnej temperatury atmosfery o 1,5 st. C. Według nowego raportu ONZ do 2030 r. osiągniemy tylko 1 proc. koniecznej redukcji emisji, jeżeli będziemy dalej robili to w takim tempie jak dotychczas. Do 2030 r. pozostało tylko dziewięć lat. Robi się gorąco.

W tle tych kryzysów mierzyłyśmy i mierzyliśmy się także z poważnymi naruszeniami praw człowieka. Latem bezpardonowo atakowano osoby LGBT+. Kilka miesięcy później, w szczycie zachorowań na covid-19, doprowadzono do wydania wyroku tzw. Trybunału Konstytucyjnego, który niemal całkowicie ograniczył prawa reprodukcyjne. W czasach największego ryzyka epidemiologicznego musiałyśmy wychodzić na ulice, by bronić praw do własnych ciał. Musiałyśmy to robić, bo chcąc ukryć opieszałość w zapobieganiu pandemii, politycy szukali tematów zastępczych, które stały się seansami nienawiści – wobec kobiet i mniejszości.

Konsekwencje kryzysu zdrowotnego, gospodarczego, klimatycznego i praw człowieka najbardziej odczuwają osoby mniej uprzywilejowane, wśród nich kobiety. W Polsce to one częściej pracują w służbie zdrowia, jako nauczycielki, sprzedawczynie. Stoją więc na pierwszym froncie walki z koronawirusem. Dbają o to, żeby zapewniać opiekę potrzebującym i odpowiadać na najbardziej podstawowe potrzeby. Przez zamknięcie szkół i miejsc opieki nad dziećmi musiały zmierzyć się z dodatkowymi obowiązkami. Umożliwiają funkcjonowanie systemu społecznego, gospodarczego, wykonując nieodpłatną pracę w domu, szacowaną na ok. 30 proc. PKB. Pandemia uwidoczniła zarówno skalę tej pracy, jak i jej kluczową rolę w zapewnieniu sprawnego funkcjonowania naszego społeczeństwa.

Czytaj też: Aborcja po wyroku. Żaden lekarz teraz nie zaryzykuje

Przepisy na dalsze kryzysy

Gdy Mateusz Morawiecki zaprezentował kilka dni temu Krajowy Plan Odbudowy, czyli strategię na wydanie ponad 260 mld zł w ramach reform społeczno-gospodarczych, stwierdził, że „kryzys covid-19 to gigantyczny wstrząs, ale i lekcja, z której musimy skorzystać”, w późniejszych wypowiedziach podkreślał jednak, że „KPO musi opierać się na podstawowych filarach. Pierwszy to poprawa wzrostu produktywności, wydajności i konkurencyjności naszej gospodarki”.

Lekcja, o której wspomniał premier, nie została przez niego odrobiona. Zamiast podkreślić istotę budowy bezpiecznej i sprawiedliwej przyszłości, strategia rządu – dodajmy: najbardziej męskiego w Europie – stawia na pierwszym miejscu przyspieszanie wzrostu gospodarczego i kosztowne inwestycje, m.in. przekop Mierzei Wiślanej. Nie jest to rozwiązywanie, a powielanie i pogłębienie problemów, z którymi się mierzymy. Czas w końcu zrozumieć, że nieskończony wzrost gospodarczy na planecie o skończonych zasobach nie ma przyszłości. By skutecznie walczyć z nasilającymi się kryzysami, konieczne jest poszerzenie perspektywy i otwarcie jej na wiedzę i doświadczenia osób spoza grona uprzywilejowanych mężczyzn z epoki dziadocenu. Wsłuchanie się w głos innych.

My, aktywistki, nie godzimy się z propozycją rządu zawartą w KPO, bo nie jest ona ambitną odpowiedzią ani na kryzys pandemiczny, ani klimatyczny. Nie mówi o odejściu od wydobywania i spalania węgla, nie zakłada rezygnacji z przedłużenia koncesji i planów budowy nowych elektrowni. Nie proponuje społecznościom górniczym bezpiecznej zmiany pracy, ale pozostawia je w niepewności związanej z możliwością utraty źródła utrzymania. Trudno wychodzić wspólnie z kryzysów, gdy odbiera się podmiotowość tak wielu różnym grupom mieszkającym w Polsce.

Czytaj też: Sam se ródź!

Myślę, czuję, decyduję

Zamiast wykorzystywać pandemię dla interesów politycznych, można wykorzystać ten czas do budowy lepszej normalności. Z ustaleń Centrum Badań nad Polityką Gospodarczą i Światowe Forum Ekonomiczne wynika, że kraje, w których rządzą kobiety, znacznie lepiej radzą sobie z wyzwaniami pojawiającymi się w pandemii. Analiza przeprowadzona w 194 państwach sugeruje, że różnicę można wytłumaczyć proaktywnymi i skoordynowanymi reakcjami politycznymi. Czyli szybkimi decyzjami podjętymi przez kanclerkę Niemiec Angelę Merkel, premierkę Nowej Zelandii Jacindę Ardern czy premierkę Finlandii Sannę Marin.

Zamiast mówić o „produktywności i konkurencyjności gospodarki”, Ardern prowadzi politykę, w której wyznacznikiem nie jest jedynie wskaźnik PKB, a m.in. pomoc społeczna czy neutralność klimatyczna. W pandemii organizuje też transmisje live na Facebooku, aby spokojnie wyjaśniać wprowadzane ograniczenia. Zachęca obywatelki i obywateli do wzajemnej opieki. Angela Merkel kieruje się głosem ekspertów i dokładnie tłumaczy na konferencjach online naukowe podstawy wprowadzania obostrzeń. My w Polsce dopiero dyskutujemy o wadach projektu KPO, a Finlandia opublikowała już dokładny plan działania w drodze do neutralności klimatycznej, którą rząd Sanny Marin zadeklarował na 2035 r. Marin podejmowała też odważne gospodarcze decyzje, które na starcie pandemii na pierwszym miejscu stawiały troskę o zdrowie Finów i Finek. Ich postawa na pewno przyczyniła się do tego, że w krajach, którym przewodzą, odnotowano o połowę mniej zgonów niż w państwach kierowanych przez mężczyzn.

Czytaj też: Bezładny Nowy Polski Ład

Nigdy nie będziecie szły same

Nie możemy dłużej w milczeniu akceptować sytuacji, w której mężczyźni w pozycji władzy – z pokolenia Morawieckiego, Schetyny czy Czarzastego – korzystają z nierównego i przemocowego układu sił. Proponowane przez nich nowe łady czy plany na wielkie reformy zakładają krótkowzroczne i oportunistyczne działania gospodarcze i socjalne, które nie zapewnią nam wszystkim godnego ani bezpiecznego życia. Mają podobne nastawienie, gdy czerpią bez ograniczeń z zasobów naturalnych planety. By doczekać przyszłości opartej na bezpieczeństwie klimatycznym i sprawiedliwości społecznej, musimy odejść od przestarzałych standardów politycznych. To już najwyższy czas, by wysłuchać kobiet, by wesprzeć ich pozycję. Dzięki nim egoizm może być zastąpiony empatią, przemoc opieką, a kryzysy – bezpieczną i sprawiedliwą przyszłością.

Te zmiany już się dzieją. Styl prowadzenia polityki na świecie się zmienia. My patrzymy szeroko i walczymy solidarnie, by nadzieja nie zniknęła. Wszystkim Wam mówimy jedno: dzięki. Za Waszą siłę, za empatię i niezłomność. Jesteśmy razem w tej nierównej walce i to dzięki Wam w Dzień Kobiet wierzymy w lepsze jutro.

Czytaj też: Dlaczego kobiety głosują na PiS?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Tadeusz Gołębiewski i hotelowa gigantomania

Właściciel największej polskiej sieci hoteli Tadeusz Gołębiewski do tej pory był witany przez władze lokalne z entuzjazmem i nadzieją. Teraz ściąga też kłopoty i podejrzenia. Jego gigantomania ma powody, ale i cenę.

Joanna Solska
23.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną