Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Kerfuś. Dlaczego robot sprzedający chipsy budzi tyle emocji?

Kerfuś Kerfuś Marek Bazak / EAST NEWS
Nagrania pokazujące Kerfusia w akcji podbiły internet i wyzwoliły fanowską fantazję. Okazał się na tyle „cool”, że firma wysłała go w tournée po Polsce.

Małe, sympatyczne roboty są stare jak science fiction. W czasach wielkich komputerów, zajmujących całe pomieszczenia, stanowiły fantazję o przyjaznej technice. W kinie miały pozytronowe mózgi i potrafiły się wysławiać (nawet jeśli używały pisków, jak R2-D2), w rzeczywistości – były raczej prostymi automatami, jak robot pies Azorek z 1961 r., jeden z bohaterów książki „Nowoczesne zabawki” Janusza Wojciechowskiego.

Dzisiejsze roboty spełniają różne funkcje – uczą programować, sprzątają mieszkania i bawią. Jedne są bardziej skomplikowane (jak wyposażony w sztuczną inteligencję piesek AIBO firmy Sony), inne to proste zabawki. Ostatnio coraz popularniejsze stają się roboty obsługujące klientów sklepów i restauracji. W jednej z sieci RTV AGD można spotkać robota, który jest jednocześnie kioskiem informacyjnym – i na życzenie klienta zaprowadzi go do odpowiedniego działu. Z jednej strony to budząca sensację atrakcja, z drugiej – jak większość tego typu aplikacji – rozwiązanie dla ludzi, którzy starają się ograniczać do minimum kontakt z drugim człowiekiem (np. z powodu wstydu).

Czytaj też: Czy robot może być osobą? Jak wyganiamy maszyny z raju

Kerfuś superstar

Kerfuś wygląda, jakby ktoś na roboodkurzaczu zamocował wózek do tac i iPada, ale najważniejszym elementem konstrukcji są uszy – czujniki. To właśnie do nich klienci mogą zbliżać dłonie, żeby wejść w interakcję z robotem, który reaguje, wyświetlając na ekranie minkę i protestując piskliwym głosem. Nagrania pokazujące Kerfusia w akcji podbiły internet (hasztag na TikToku ma 60 mln wyświetleń) i wyzwoliły fanowską fantazję. Kerfuś stał się przedmiotem niewybrednych dowcipów o podtekście seksualnym (po sieci zaczęła krążyć miejska legenda o mężczyźnie aresztowanym za próbę odbycia stosunku z robotem). Powstawały prace plastyczne, przedstawiające go jako wielkiego robota bojowego lub antropomorficzną postać w stylu moe gijinka, a z okazji Halloween pojawiły się nawet przebrania. Jedna z cosplayerek połączyła głowę robota ze strojem francuskiej pokojówki (spopularyzowanym przez anime), innej wystarczył T-shirt z logo Carrefoura i kocie uszy.

Widać tu jeszcze jeden trend – promocji „obciachowych” marek przy pomocy kultury popularnej i ironii. Niemiecki Aldi, znany z niskich cen, otworzył w Berlinie (niedaleko słynnego Checkpoint Charlie) specjalny sklep, w którym sprzedaje gadżety, takie jak kubki, koszulki i pamiątkowe torby zakupowe. W Lidlu czy Biedronce co jakiś czas pojawiają się całe kolekcje – od butów po koszulki – z logo sieci. Dyskonty i markety od dawna kierują swoją ofertę do klasy średniej, ale jak widać, muszą mierzyć się z nieciekawymi skojarzeniami – choćby dla prezesa Kaczyńskiego (wypowiedzi z 2011 i 2021 r.) i jego akolitów (niedawna akcja rozwieszania biedronkowych toreb na klamkach siedzib PO) są symbolem biedy. Tymczasem Kerfuś okazał się na tyle „cool”, że firma wysłała go w tournée po Polsce – już nie tylko mieszkańcy stolicy będą mieli okazję dotknąć uszu kota robota.

Czytaj też: Roboty inspirowane człowiekiem

Kultura kawaii

Kerfuś jest uroczy niczym japońska Hello Kitty, maskotka i najbardziej znany symbol kultury kawaii, zaprojektowana tak, żeby milczeć i słuchać, pozwalając, by odbiorcy projektowali na nią swoje emocje. Karolina Bednarz, autorka książki „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet”, zwraca uwagę na opresyjność kultury kawaii: „Czarujący pluszowy miś Rilakkuma czy wszechobecny biały kot Hello Kitty nie mają ust, palców, są pulchne, okrągłe, dziecinne. Nie mogą normalnie chodzić, nie krzykną w proteście. Są w stu procentach bezsilne”.

Podobnie bezsilny jest Kerfuś, który jedynie odgrywa teatr protestu – to przecież zaprogramowana reakcja, która tylko prowokuje użytkowników. Robot nieprzypadkowo ma kobiecy głos (lektorka, która nagrała kwestie robota, ujawniła się na TikToku) – podobnie jak większość sztucznych inteligencji, które domyślnie mają ustawione kobiece głosy. Od mieszkającej w iPhone′ach Siri po Alexę sprzedawaną przez Amazon – cyfrowe asystentki replikują patriarchalne schematy.

Tymczasem youtuber „Kamil konstruktor” zbudował własnego, miniaturowego Kerfusia, którego zaprogramował tak, żeby głaskanie po uszkach uważał za przyjemne. Ktoś w komentarzach na TikToku poprosił o zrobienie otworu z tyłu.

Oczywiście to tylko robot – pozbawiony prawdziwych uczuć przedmiot, ale roboty podobnie jak symulacje w grach wideo stają się pewnym poligonem dla ludzkiej empatii. W sieci można znaleźć nagrania, na których ktoś dokucza czy nawet niszczy roboty rozwożące jedzenie – czy taka rage againts the machine wynika z obawy, że zostaniemy zastąpieni przez automaty, czy bliżej jej do bezmyślnej agresji, jak niszczenie kubłów na śmieci czy wiat przystankowych?

Czytaj też: Nieśmiertelność puka do naszych drzwi

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną