Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Nastolatek u psychologa? Duda zablokował ustawę ostatniego dnia. Robi się coraz smutniej

Andrzej Duda Andrzej Duda Krzysztof Sitkowski / Kancelaria Prezesa RM
Andrzej Duda w jednej ze swoich ostatnich decyzji na urzędzie przekazał do tzw. Trybunału Konstytucyjnego nowe przepisy gwarantujące nastolatkom szerszy dostęp do pomocy psychologicznej.
Chodziło o to, żeby dać dziecku szansę zrobić pierwszy krok. Brakowało tylko podpisu prezydenta.pressmaster/Smarterpix/PantherMedia Chodziło o to, żeby dać dziecku szansę zrobić pierwszy krok. Brakowało tylko podpisu prezydenta.

Co ma zrobić nastolatek, którego mama wyzywa, a tata ciągle milczy? Albo taki, który mieszka tylko z jednym rodzicem, a on ignoruje jego prośby o fachową pomoc psychologa? Albo taki, który cierpi z jakiegokolwiek powodu, a do bliskich stracił zaufanie? Może pogadać z koleżanką albo z fajnym nauczycielem, jeśli takiego ma, albo zadzwonić na telefon zaufania.

Tyle. Bez zgody rodziców nie może zgłosić się do specjalisty. A naprawdę są rodziny, w których taki pomysł wciąż wywołuje skrzywione uśmiechy, złość („co chcesz na nas nagadać!?”) albo wzruszenie ramion.

Zabrakło podpisu Dudy

Sytuacja dzieci w takich okolicznościach mogła się zmienić, trochę poprawić. Rzeczniczka Praw Dziecka oraz 36 organizacji młodzieżowych po czterech latach prac przygotowały nowelizacje ustaw o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

Przepisy, przyjęte przez Sejm i Senat, umożliwiają osobom od 13. roku życia skorzystanie z profesjonalnej pomocy psychologicznej bez zgody opiekunów. Czy to oznacza nieograniczone otwarcie obcym ludziom możliwości nienadzorowanego kontaktu z nastolatkami pogrążonymi w kryzysach?

Nie. Młodzi pacjenci mogliby korzystać z takiego wsparcia tylko w placówkach w systemie publicznym, gdzie zatrudniani są – z założenia – fachowcy wyszkoleni w psychoterapii (inna sprawa, że na dostęp do nich często trzeba długo czekać). Dziecko musiałoby też podać dane swoje i rodziców, do których w ciągu siedmiu dni miałaby dotrzeć informacja, że syn lub córka skorzystał z pomocy.

Reklama