Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Demografia dobija polską oświatę. Czeka nas hekatomba. Jaki ma na to pomysł Nowacka?

Demografia dobija polską oświatę. Demografia dobija polską oświatę. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Prawdziwa hekatomba – tysiące likwidowanych szkół i 100 tys. zwolnionych z pracy nauczycieli – może spaść na szkolnictwo w samym środku wdrażania reformy. Ale Barbara Nowacka ma na to pomysł.

Największym wrogiem reformy edukacji może się okazać nie prezydent ani opozycja, ale demografia. Szkoły, szczególnie w małych miejscowościach, pustoszeją. Polacy wybierają życie w pojedynkę, macierzyństwo i tacierzyństwo nie są już priorytetami. Epoka boomu na dzieci się skończyła. W szkołach bez uczniów żadna reforma się nie uda.

Zmiany demograficzne to nie jest odległa przyszłość, to się dzieje na naszych oczach, choć najgorsze dopiero przed nami. Jeżeli Kompas Jutra ma się udać, nie mogą mu towarzyszyć informacje o likwidowanych placówkach i wyrzucanych na bruk nauczycielach. To zniechęciłoby do reformy nawet zagorzałych zwolenników. Po co wydawać pieniądze na tworzenie nowych podstaw programowych? Po co płacić za szkolenia nauczycieli? Po co wyposażać szkoły w nowe pomoce dydaktyczne? Po co finansować całą tę reformę, gdy oświata ma znacznie ważniejszy problem: brak uczniów.

To będzie hekatomba

Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki w poprzednim rządzie, twierdził, że zmiany demograficzne już w najbliższych latach wyrzucą na bruk co najmniej 100 tys. nauczycieli. Wyśmialiśmy ministra, ale zrobiliśmy niewiele, aby zapobiec spełnieniu się tej przepowiedni. A co się odwlecze, to nie uciecze. Może się okazać, że ta hekatomba – tysiące likwidowanych szkół i 100 tys. zwolnionych z pracy nauczycieli – spadnie na szkolnictwo w samym środku wdrażania reformy. To by ją zniszczyło.

Barbara Nowacka jest świadoma, że władze lokalne nie chcą finansować małych szkół, wolą je likwidować.

Reklama