Test po rosyjsku
A jeśli wykoleją pociąg, w który wsiadam, albo podpalą sklep? Rosja ciągle nas testuje i osłabia
W nocy z 16 na 17 lutego w okolicach Puław młody mężczyzna zaciągnął hamulce ręczne w trzech wagonach składu towarowego. Trzymając się tego, co oficjalnie mówił minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, sprawa była więcej niż poważna. Zaciągnięte hamulce nie są w stanie zatrzymać składu. Ale siła tarcia zablokowanych kół jest w stanie doprowadzić do tego, że stal rozgrzewa się do czerwoności. A jeśli w składzie przewożony jest olej napędowy, to łatwo sobie wyobrazić dalszy ciąg tej historii. Warto dodać, że cel też nie był przypadkowy, bo tak się składa, że towar miał trafić do walczącej Ukrainy.
Tyle że do zatrzymania 25-letniego Mołdawianina doszło niemal na jego własną prośbę. Kluczowy udział miał maszynista, który zawiadomił służby o nietypowej prośbie nieznajomego mężczyzny, który wszedł do lokomotywy i zapytał, czy go podwiezie. Sprawę badają Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zarzuty i potencjalna kara są mrożące. Przedstawiono mu zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów łatwopalnych, co zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu. Grozi za to osiem lat odsiadki. Mężczyzna przyznał się do zatrzymania pociągu. Ale nie powiedział, dlaczego to zrobił. I czy zrobił to, bo takie dostał zlecenie z Rosji.
Operacja „TOR”
Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor Biura Bezpieczeństwa Polskich Linii Kolejowych, w szczegóły zabezpieczenia i transportów kolejowych, i infrastruktury wchodzić nie chce – czy też raczej nie może. W sumie może to nawet lepiej. Właśnie ze względów bezpieczeństwa nie będzie mówił o tym, czy maszyniści mają system ostrzegania, jeśli ktoś np. manipuluje przy hamulcach w wagonach. Zapewnia za to, że po zdarzeniu z listopada 2025 r., mającym charakter terrorystyczny, PLK SA wdrożyły wiele działań technicznych, organizacyjnych i kadrowych, aby podnieść poziom bezpieczeństwa przewozów pasażerskich i towarowych.