Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Matura 2026. Młodzież zdolna, wyniki fatalne. Coś tu jest nie tak, czy MEN to widzi?

Preferuj w Google
Uczniowie odbierają świadectwa maturalne. Uczniowie odbierają świadectwa maturalne. Daniel Adamski / Agencja Wyborcza.pl
Z rozszerzeń mamy liczne spadki, co powinno postawić na nogi sztab ludzi w MEN. Młodzież mamy zdolną, a wyniki matury coraz gorsze. Wesoło nie jest.

Po ogłoszeniu wyników egzaminu ósmoklasisty spodziewaliśmy się, że również matura wypadnie w tym roku znacząco lepiej. Szału jednak nie ma. Średnie wyniki z przedmiotów obowiązkowych są albo podobne do zeszłorocznych (polski, angielski), albo niższe (matematyka). Natomiast z rozszerzeń mamy liczne spadki, co powinno postawić na nogi sztab ludzi w MEN. Nauczyciele mają wakacje, zatem wyniki swoich uczniów zaczną analizować dopiero we wrześniu. Wesoło nie jest.

Matura bez progów zdawalności?

Maturę zdało nieco więcej osób niż rok temu. Obecnie sukcesem może pochwalić się 81,1 proc. (w 2025 taki wynik w pierwszym terminie uzyskało 80 proc.). 12,3 proc. nie zdało tylko jednego przedmiotu obowiązkowego, zatem ma prawo do poprawki w sierpniu. Dla 6,6 proc. egzamin zakończył się porażką, co oznacza konieczność ponownego podejścia do wszystkich przedmiotów za rok. Część tych osób zrezygnuje z matury w ogóle, zatem nie będzie studiować. Dla uczelni to duża strata.

W społeczności akademickiej trwa dyskusja, czy maturę powinno zaliczać samo podejście do niej (jak na egzaminie ósmoklasisty), czy też należy tworzyć progi zdawalności (30-proc. czy wyższy?). Obecnie próg obowiązuje tylko na egzaminach z przedmiotów obowiązkowych (polski, język obcy pisemnie i ustnie, matematyka), co nie ma związku z kierunkiem studiów. Czemu więc to służy?

W rekrutacji liczą się głównie wyniki z rozszerzeń, tymczasem na poziomie rozszerzonym nie ma żadnych progów zaliczenia. Maturzysta musi wybrać co najmniej jeden przedmiot dodatkowy (maksimum sześć) i jedynie podejść do egzaminu.

Reklama