Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Sport

Polscy siatkarze wicemistrzami świata. W finale lepsi byli Włosi

Polacy wicemistrzami świata w siatkówce. W finale lepsi okazali się Włosi. 11 września 2022 r. Polacy wicemistrzami świata w siatkówce. W finale lepsi okazali się Włosi. 11 września 2022 r. Kacper Pempel / Forum
Tym razem magia katowickiego Spodka nie pomogła, trzeciego z rzędu mistrzostwa świata polskim siatkarzom nie udało się zdobyć, ale srebro to wynik bardzo dobry.

Trzeci finał mistrzostw świata z rzędu dla jednej drużyny to wyczyn wielki. Polacy byli w nim w 2014 r. (w Polsce), 2018 (we Włoszech) i teraz znów u siebie. Pytanie przed niedzielnym meczem brzmiało: czy będzie to także trzecie z rzędu mistrzostwo?

Kadra Grbicia

Osiem lat temu drużyna prowadzona przez Francuza Stephana Antigę miała siatkarzy, spośród których jedni wciąż grają w reprezentacji (Paweł Zatorski), drudzy są gwiazdami w klubowych rozgrywkach (Mariusz Wlazły), a inni już zajmują się trenerką (Michał Winiarski w kadrze Niemiec). Cztery lata później Polacy pod wodzą Belga Vitala Heynena mieli w składzie obecnego kapitana Bartosza Kurka, a czołowymi postaciami byli także m.in. Michał Kubiak, Piotr Nowakowski czy rozgrywający Fabian Drzyzga.

W obu tych finałach Polacy gromili drużynę Brazylii, która w ostatnich dekadach zyskała miano magicznej, a z piedestału konsekwentnie zrzucała ją m.in. Polska.

Minęły kolejne cztery lata, reprezentacją Polski kieruje Nikola Grbić, który jako rozgrywający prowadził do wielkich zwycięstw drużynę Serbii, a jako trener zdobył m.in. Ligę Mistrzów z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle. Gdy stanął na czele kadry, nie obyło się bez różnych problemów: część doświadczonych zawodników skończyła karierę (Kubiak, Nowakowski), a jeden z najlepszych siatkarzy świata Wilfredo Leon doznał kontuzji i ostatecznie na mistrzostwa nie pojechał. Grbić zdołał jednak ułożyć autorską kadrę z kapitanem Kurkiem, rozgrywającym Marcinem Januszem, przyjmującymi Kamilem Semeniukiem i Aleksandrem Śliwką czy rezerwowym Tomaszem Fornalem.

Gdyby dziś naprzeciw Polaków stanęli Brazylijczycy, można byłoby od biedy uznać, że w światowej męskiej siatkówce utrzymuje się status quo (choć przeczyłby temu np. olimpijski sukces Francuzów w Tokio). Ale reprezentację canarinhos Polacy zatrzymali już w półfinale, w najważniejszym meczu imprezy czekali na nich Włosi.

Magia Spodka nie pomogła

Jeszcze przed początkiem finału Włosi musieli zdawać sobie sprawę z jednego: grać mieli z Polakami w katowickim Spodku, hali dla naszej siatkówki niezwykłej. Pokazał to pierwszy niedzielny set, który Polacy zaczęli solidnie, ale potem przez dużą jego część to przeciwnicy kontrolowali grę i wynik (było już 21:17 dla Włochów). Wtedy przeciwnicy stanęli, nasi punkt po punkcie odrabiali, więc gdy Bieniek posłał swoją serwisową bombę asa, był remis 21:21. Tak rozpędzonych Polaków nie sposób było zatrzymać i skończyło się 25:22.

Scenariusz drugiego seta miał równie wiele punktów zwrotnych. Polacy zaczęli bardzo dobrze, od 4:1, żeby po chwili oddać kilka punktów (7:7). I tak kilka razy: Włosi gonili i doganiali. Aż przy wyniku 20:20 to oni przestali się mylić. Zagrywką rozbijał nas Simone Giannelli, skutecznie atakował Alessandro Michieletto. Pod koniec doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy Polacy poprosili o challenge, a sędziowie sprawdzili zupełnie inne zagranie niż to, o które nam chodziło. To jednak nie miało znaczenia, Włosi pewnie wygrali 25:21.

W trzecim secie od początku wyglądało to średnio. Polacy z trudem próbowali trzymać kontakt z Włochami, ale to oni wyglądali pewniej. Udawało się do stanu 15:16, a potem podopieczni Ferdinando De Giorgiego odjechali. Nasi nie radzili sobie z przyjęciem zagrywek Giannellego i Yuriego Romano. Efekt? 25:18 i 2:1 w setach dla Włochów. Byliśmy pod ścianą i w czwartym secie nie potrafiliśmy tego zmienić. Polacy robili, co w tym momencie mogli, ale przyjęcie zawodziło, rozegranie i atak podobnie. Włosi byli na autostradzie do mistrzostwa i już się nie zatrzymali. Ostatnią partię wygrali bardzo pewnie 25:20, a cały finał 3:1.

Polacy zagrali świetny turniej, z epokowymi meczami w ćwierćfinale z USA i w półfinale z Brazylią (oba zwycięskie po tie-breakach). Trzeci raz z rzędu zdobyć mistrzostwa się nie udało, magia Spodka nie pomogła, ale wicemistrzostwo to wynik bardzo dobry. Gratulacje.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Orgazm, pianole i supertorpedy. Czyli jak powstała superbroń

Ona nazywała się Hedy Lamarr i zanim została twarzą Hollywood, zasłynęła jako autorka pierwszego ekranowego orgazmu. On, George Antheil, zanim zaczął komponować muzykę, był autorem artystycznych skandali. Połączyła ich superbroń.

Andrzej Fedorowicz
06.10.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną