Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Sport

Futból

Futból. Nasi w Katarze grają jak zawsze: kontratakiem

Mecz Polska–Arabia Saudyjska wygraliśmy 2:0, ale ten styl... Mecz Polska–Arabia Saudyjska wygraliśmy 2:0, ale ten styl... Manan Vatsyayana/AFP / EAST NEWS
Sama perspektywa gry o stawkę z orkiestrą pod batutą Leo Messiego – która jednak w pierwszym meczu z Arabią Saudyjską ostro fałszowała i sensacyjnie przegrywając, postawiła się pod ścianą – brzmi elektryzująco i budzi kibicowską podnietę, nawet jeśli trzeba będzie zastosować nasz sztandarowy wariant gry, czyli obronę Częstochowy.
Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji PolskiMatthias Koch / imago sport/Forum Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji Polski

Ambiwalencja towarzysząca kibicowi reprezentacji w związku z jej udziałem w mundialu to nowość. Poprzednie trzy występy Polaków w mistrzostwach świata (w latach 2002, 2006 i 2018) nie rodziły dylematu: czy pomstować na toporną i nieskładną kopaninę, czy jednak cieszyć się z punktów dających widoki na udział w fazie pucharowej. Brzydka gra Polaków kończyła się bowiem bezdyskusyjnymi porażkami, wszelkie nadzieje na turniejowy ciąg dalszy umierały po drugim grupowym meczu, a piłkarze powtarzali zgrany do bólu refren, że dali z siebie wszystko, lecz nie rozumieją czemu to nie wystarczyło. Pozostawał ostatni grupowy mecz, na resztkach patriotycznego uniesienia zwany meczem o honor, a że polski piłkarz na patriotycznym uniesieniu grać potrafi – zwłaszcza gdy już nie musi kłopotać się stresującymi kwestiami awansu do fazy pucharowej – ratowaliśmy honor nawet drugim składem.

Tym razem grać o honor nie trzeba, gdyż antyfutbol uprawiany przez podopiecznych trenera Czesława Michniewicza dał punkty, a nawet – po dwóch meczach – pierwsze miejsce w grupie. Trzeci, rozstrzygający o awansie, z Argentyną, odbył się po zamknięciu tego numeru POLITYKI. Sama perspektywa gry o stawkę z orkiestrą pod batutą Leo Messiego – która jednak w pierwszym meczu z Arabią Saudyjską ostro fałszowała i sensacyjnie przegrywając, postawiła się pod ścianą – brzmi elektryzująco i budzi kibicowską podnietę, nawet jeśli trzeba będzie zastosować nasz sztandarowy wariant gry, czyli obronę Częstochowy.

Ograniczeni konstrukcyjnie

Cynicznie rzecz ujmując: jeśli w poprzednich mundialach brzydka gra kończyła się porażkami, a teraz mimo mało porywającego stylu są konkretne zyski i przed ostatnim meczem patrzyliśmy na grupowych rywali z góry, można mówić o postępie.

Polityka 49.2022 (3392) z dnia 29.11.2022; Sport; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Futból"
Reklama