Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Sport

Katar 2022. Jeden Szczęsny to za mało na Argentynę Messiego. Ale mamy awans

Katar 2022. Wojciech Szczęsny obronił karnego wykonywanego przez Leo Messiego. Ale Polska przegrała z Argentyną 0:2. Katar 2022. Wojciech Szczęsny obronił karnego wykonywanego przez Leo Messiego. Ale Polska przegrała z Argentyną 0:2. Forum
Można się cieszyć z awansu do jednej ósmej mistrzostw w Katarze, ale byłoby wielką przesadą popadać w triumfalne tony. Polska miała więcej szczęścia niż umiejętności. Teraz spotka się z mistrzami świata – Francją.

W ostatnim grupowym meczu na mundialu Polska nie miała szans z Argentyną, uległa 0:2. Ale dzięki wynikowi drugiego meczu w grupie między Arabią Saudyjską a Meksykiem (1:2) nasza reprezentacja nie wyjeżdża z Kataru. Gorzej, że właściwie jedynym jasnym punktem był Wojciech Szczęsny, który obronił rzut karny Leo Messiego.

Rosła przewaga Argentyny i niepokój Polaków

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego jedno zostało rozstrzygnięte. Zwycięzca polskiej grupy spotka się w jednej ósmej finału z Australią, a druga drużyna z Francją. Australia uporała się z zadziwiająco bezbarwną Danią 1:0, a Tunezja pokonała już wcześniej pewną awansu Francję – także 1:0. Żeby się interesować tym zestawieniem, trzeba było najpierw postarać się o dobry wynik w naszym ostatnim meczu.

Trener Czesław Michniewicz wybrał zawodników sprawdzonych w ostatnim boju z Arabią Saudyjską. Z jednym wyjątkiem. W ataku obok Roberta Lewandowskiego ustawił Karola Świderskiego, a nie Arkadiusza Milika. To małe zaskoczenie, bo wydawało się, że Milik nie zawiódł kilka dni temu. Przewidywaliśmy raczej, że może nie zmieścić się w składzie, ale dlatego, że Lewandowski po prostu nie będzie miał obok siebie drugiego napastnika.

Wiadomo było, że remis z Argentyną, bez względu na wynik równolegle odbywającego się spotkania Arabia Saudyjska – Meksyk, zapewnia nam co najmniej drugie miejsce w tabeli. Dla naszych przeciwników 1 pkt to było jednak za mało.

Oczywiście wariantów było mnóstwo, bo żadna z czterech ekip nie celowała tylko w godne pożegnanie z mundialem.

Zaczęło się dość niewinnie. Piłkę znacznie częściej mieli zawodnicy Lionela Scaloniego, ale Polacy też potrafili wymienić kilka podań. Pojawiali się nawet w okolicach pola karnego Argentyny. Leo Messi występował głównie jako rozgrywający, tylko że z jego podań nie potrafili skorzystać koledzy. Argentyńczycy wyglądali na pewnych, że z czasem skruszą dobrze zorganizowanych w obronie Polaków, których próby wyjścia za własną połowę szybko się kończyły. Robert Lewandowski, osaczany przez kilku Argentyńczyków, nie potrafił dłużej utrzymać się przy piłce.

Z czasem przewaga zespołu Scaloniego rosła, tak jak nasz niepokój. Po raz pierwszy zagotowało się przed bramką Szczęsnego przed upływem pół godziny gry. Nasz bramkarz pokazał, że zasłużył na wszystkie komplementy, a nie wiedzieliśmy jeszcze, co wydarzy się po kolejnych dziesięciu minutach.

Szczęsny. Brawo, brawo, brawo!

To był prawdziwy moment próby. Szczęsny, sięgając po piłkę, trafił dłonią w twarz Messiego. Analiza VAR była bezlitosna dla Polski. Rzut karny! Piłkę ustawił wielki mistrz, ale naprzeciw stanął człowiek, który w zachwycającym stylu obronił strzał z 11 m już w meczu z Arabią Saudyjską. I Szczęsny znów pokazał, że nie boi się nikogo. Brawo, brawo, brawo!

Ale to nie był koniec kłopotów. Do końca pierwszych 45 minut można było tylko prosić los o przetrwanie. I to się udało. Ciągle prowadziliśmy w tabeli.

Początek drugiej części nie był już tak szczęśliwy. Natychmiast po jej rozpoczęciu Polska przegrywała. Nasza obrona jakby jeszcze nie zdążyła się ustawić. Szansę wykorzystał Alexis Mac Allister. Teraz trzeba było uważniej śledzić komunikaty z meczu Arabii Saudyjskiej z Meksykiem. Niestety, tam po przerwie szybko padły dwa gole dla Meksyku. Polska ciągle utrzymywała lokatę premiowaną przejściem do fazy pucharowej, tyle że Argentyńczycy nie osiadali na laurach. Michniewicz wprowadził młodych zmienników Jakuba Kamińskiego i Michała Skórasia za zmęczonych Przemysława Frankowskiego i Karola Świderskiego. To nic nie dało.

Wkrótce było 2:0 dla Argentyny – po akcji, w której Polacy byli wyłącznie statystami. Strzał Juliana Alvareza – nie do obrony, nawet dla Szczęsnego. Polska wyprzedzała Meksyk tylko mniejszą liczbą żółtych kartek, bo one w tym momencie decydowały. Na stadionie 974 męczyliśmy się coraz bardziej, a zegar bardzo wolno wskazywał kolejne minuty na obu stadionach. Chyba nigdy nie życzyliśmy tak dobrze Saudyjczykom, którzy też z wysiłkiem bronili się przed kolejnymi stratami.

Jeśli ktoś patrzył na nasz mecz jako pojedynek największych asów, to z przykrością trzeba przyznać, że Leo Messi zdecydowanie wygrał w tej konkurencji mimo nieudanego rzutu karnego. Pod każdym innym względem też nie było się czym chwalić. Można się cieszyć z awansu, ale byłoby wielką przesadą popadać w triumfalne tony. Polska miała więcej szczęścia niż umiejętności.

Reprezentacja w jednej ósmej finału spotka się z Francją. Już można zacząć się obawiać – nawet nie przegranej, tylko stylu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną