Rosyjskie media kpią ze szczytu NATO w Warszawie: „Piją i machają szabelką jak za Breżniewa”
Ton, w jakim rosyjskie media komentują warszawski szczyt, pełen jest złośliwości i oskarżeń o próby zastraszenia.
Denis Sinyakov/Reuters/Forum

Rosyjskie media chętnie nazywają warszawski szczyt NATO „epokowym”. Nie jest to jednak wyraz uznania, lecz raczej kpina. Że do Warszawy przyjechały najliczniejsze delegacje, nawet sam Barack Obama, amerykański prezydent, a wszystko po to, by nastraszyć Moskwę wzmocnieniem wschodniej flanki przed Rosją – to na koniec i tak góra rodzi mysz.

Nikt tak jak Rosja nie przysłużył się zjednoczeniu NATO. Po aneksji Krymu, naruszającej wszelkie międzynarodowe ustalenia prawne, po agresji na ukraiński Donbas, okazało się niezbicie, że dialog NATO–Rosja nie będzie taki jak dotychczas. I że Sojusz przejrzał karty i zrewidował stanowisko wobec Moskwy. Kiedy Bruksela zareagowała sankcjami, Pakt przystąpił do wzmocnienia swojej wschodniej flanki. Ostateczne decyzje zapadają w Warszawie, podczas szczytu. Ich treść znana jest od dawna, nie była więc dla Kremla zaskoczeniem. Ani dla rosyjskich mediów. Trudno jednak oczekiwać, żeby za złe relacje obwiniały swego mocodawcę Władimira Putina.

Ton, w jakim rosyjskie media komentują warszawski szczyt, pełen jest złośliwości i oskarżeń o próby zastraszenia, o naruszenie umów wzajemnych, tymczasem ani słowem nie wspomina się o rosyjskiej obecności na Krymie czy w Donbasie. Według internetowego wydania gazety „Wzglad” to Kijów nie wypełnia uzgodnień z Mińska, a obrywa Moskwa. „Szczyt NATO będzie jawnie antyrosyjski – przekonują autorzy tekstu. – Waszyngton wielokrotnie oskarżył Rosję o wtrącanie się w konflikt w Donbasie. To Rosja jest jednoznacznie obwiniana za trwający konflikt. Tymczasem rosyjski MSZ podkreślał, że Rosja nie jest stroną tego konfliktu” – gazeta przytacza wyświechtany argument.

Rządowa „Rossijska Gazieta” pisze natomiast, że „zachodni partnerzy wykorzystując sytuację wokół Ukrainy, w rzeczywistości zniszczyli wszystkie wzajemne mechanizmy współpracy”. Zdaniem stałego przedstawiciela Federacji Rosyjskiej przy OBWE Aleksandra Łukaszewicza, którego na okoliczność warszawskiego spotkania przepytuje „Gazieta”, w nowych realiach Zachód proponuje wprawdzie Rosji odbudowę dialogu, jednak nie rezygnuje przy tym z sankcji i „innych niezgodnych z prawem działań”. W sprawie rozwiązania konfliktu ukraińskiego polityk ma wyrobione zdanie: mimo misji OBWE i starań innych podmiotów „Kijów nie jest gotowy i nie jest w stanie zaoferować konstruktywnej agendy na rzecz integracji Donbasu z konstytucyjną, prawną i ekonomiczną przestrzenią Ukrainy”.

RIA Novosti, złośliwie komentując i starając się zdezawuować obecność na szczycie w Warszawie prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, przytacza fragmenty tekstu, jaki ukraiński lider zamieścił na łamach „The Wall Street Journal”. Pisze: „Poroszenko twierdzi, że głębsza współpraca między Ukrainą i NATO przyczyni się do stabilizacji na Ukrainie, w Europie Wschodniej, regionie Morza Czarnego i regionu Trans-Atlantyku jako całości”. Jednak dowodów w tej sprawie nie przedstawia. I dodaje, że Kijów wypowiada się na tematy geopolityki, nie mając żadnej wiedzy, jedynie „na podstawie obserwacji poziomu wody w rzece”.

Dostaje się też delegacji Gruzji, która w przegranym wyścigu do NATO stara się w Warszawie przyciągać uwagę. Ale tylko potwierdza stereotypy panujące na temat Tbilisi. Na przykład MSZ tego kraju przygotowało na szczyt specjalne kolekcjonerskie wina: białe i tradycyjne czerwone. W projektowaniu butelek wykorzystano symbolikę NATO. W kilku językach napisano, że wino jest specjalnie opracowane na okoliczność święta w Warszawie – gazeta wyraźnie sugeruje, że to forma łapówki dla organizatorów. I dodaje, że „polski minister obrony Antoni Macierewicz, człowiek i tak zbyt ekstrawagancki, będzie działać jako toastmaster podczas uroczystej kolacji na szczycie, według strony gruzińskiej, wyleje wszystkie butelki drogim gościom niemal osobiście”. Jak za Breżniewa, kpi gazeta.

Portal vesi.ru przypomina ironicznie, że „szefowie delegacji na szczyt NATO spotkają się w tej samej sali Pałacu Prezydenckiego, w której w 1955 r. podpisano akt Układu Warszawskiego. Pakt skupiał wszystkich przeciwników NATO w okresie zimnej wojny. Echo wojny znów głośno zabrzmiało w przyjaznej niegdyś stolicy” – piszą autorzy. Zapominają jednak, że obecny szczyt odbywa się niemal równo w 25. rocznicę rozwiązania Paktu Warszawskiego, co nastąpiło zresztą również w gmachu Pałacu Prezydenckiego. Historia zatoczyła koło, Pakt był odpowiedzią dla NATO, dziś widać natomiast, po czyjej stronie była racja.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną