Świat

Rosja mąci w internecie. Czy jesteśmy w stanie się przed tym chronić?

Rosja mąci w internecie Rosja mąci w internecie Michaela / Flickr CC by 2.0
W 2016 r. zawrotną karierę zrobiła postprawda i dezinformacja.

W Czechach specjalna jednostka policji będzie walczyć z nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w internecie. Cyfrowi antyterroryści mają chronić czeską demokrację przed atakiem obcych wywiadów, bo te, szerząc swoją propagandę, mogą próbować wpłynąć na wyniki październikowych wyborów parlamentarnych. Owe obce wywiady to Rosja i jej grupy hakerów. Z ich pomocą rosyjskie służby specjalne najprawdopodobniej ułatwiły zwycięstwo Donaldowi Trumpowi.

W 2016 r. zawrotną karierę zrobiła postprawda i dezinformacja. Odnoszą się do podobnego zjawiska: publikacji zmyśleń i zwykłych łgarstw, zazwyczaj w internecie, zwielokrotnianych przez użytkowników portali społecznościowych, głównie Facebooka i Twittera.

Rzecz jest globalna. Postprawda, ze względu na atomową siłę rażenia internetowych kłamstw, typu: papież Franciszek udzielił poparcia Trumpowi, została słowem roku języka angielskiego. Nawet w Polsce przed dezinformacją ostrzega minister obrony Antoni Macierewicz (skądinąd wytrawny ekspert w tej dziedzinie).

Rosja wcale nie kryje, że mąci w internecie, to zgodne z jej obecną doktryną polityczno-wojskową. Komunizm – uczył Lenin – to była władza radziecka plus elektryfikacja. Putinizm to władza byłych kagiebistów i internetowy zamęt. Przy czym Rosjanie nie muszą się przejmować, że łamią zasady pożycia państw, są buntownikami, tworzą swoje reguły i wielobiegunowy świat.

Czy Putin pokona demokrację?

Lęk przed Putinem i jego komputerową ferajną udanie majstrującą przy rezultatach wyborów stał się powszechny. Skoro nie obroniła się nawet demokracja amerykańska – a przed działaniami rosyjskich hakerów z detalami przestrzegano już latem, wiele miesięcy przed wyborami – to już nikt się nie ochroni.

Co zdają się potwierdzać zwycięstwa rozmaitych radykałów, wzywających do obrony suwerenności państw i kończenia z globalizacją w obecnej formie albo referenda, jak w sprawie Brexitu. Wszystko to podpowiada, że Putin zyskał tak nadzwyczajne moce, że może np. we Francji doprowadzić do prezydentury Marine Le Pen, marzącej o odrodzeniu białej Francji i końcu Unii Europejskiej.

Jeśli faktycznie rosyjski czy jakikolwiek inny wywiad samym sączeniem wyssanych z palca historyjek wpływa na wyniki wyborów, to coś mówi to o odbiorcach tych opowieści i przypomina, że demokracja jest trudną sztuką. Jej dobra kondycja, w tym zagwarantowanie wszelkich wolności i praw, także dla mniejszości, wymaga, by obywatele czytali ze zrozumieniem, myśleli twórczo i krytycznie, potrafili współpracować i toczyć spór, angażowali się w życie swoich wspólnot i patrzyli swoim reprezentantom na ręce.

Zła wiadomość jest taka, że nikt, zwłaszcza doborowe jednostki policji, nie wyręczy obywateli w tej żmudnej pracy.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną