Świat

Migranci na Sea Watch 3 zakładnikami włoskiego rządu

Matteo Salvini Matteo Salvini Riccardo Antimiani/ANSA via AP / EAST NEWS
Po 14 dniach oczekiwania kapitan statku ratunkowego z 42 uchodźcami na pokładzie podjęła samowolną decyzję o wpłynięciu do portu w Lampedusie. Wicepremier Matteo Salvini migrantom nie pozwala zejść na ląd, a panią kapitan chce postawić w stan oskarżenia.

To nie pierwsza konfrontacja włoskiego rządu z organizacjami zajmującymi się ratowaniem uchodźców próbujących dostać się do Europy przez Morze Śródziemne. W ciągu niecałych 12 miesięcy u władzy koalicyjny gabinet skrajnie prawicowej Ligi i populistycznego Ruchu 5 Gwiazd wielokrotnie sprzeciwiał się przyjmowaniu kolejnych grup migrantów uratowanych na morzu. Jednocześnie, głównie głosem Matteo Salviniego, apelował do Brukseli. Najpierw prośbą o pomoc, potem groźbą, m.in. zablokowania rozmów o unijnym budżecie, jeśli wspólnota nie zmodyfikuje mechanizmu relokacji uchodźców.

Matteo Salvini kategorycznie odmawia

Polityczne dyskusje stoją w martwym punkcie. W tym samym czasie sytuacja na południu Włoch i należących do kraju śródziemnomorskich wyspach, na czele z Lampedusą, drastycznie się zaognia. Salvini kategorycznie odmawia przyjęcia kolejnych migrantów. Na jego głównego wroga wyrosła w tym czasie organizacja Sea Watch, zarejestrowana w Holandii fundacja zajmująca się ratowaniem uchodźców na morzach południa Europy. Od wybuchu kryzysu w 2015 r. zrealizowała trzy szeroko zakrojone operacje pomocowe, ratując przed utonięciem kilka tysięcy osób. W tej chwili trwa czwarta, nazwana Sea Watch 3, tak samo jak statek ratowniczy, który ją realizuje.

W interpretacji włoskiego rządu działania Sea Watch są nielegalne. Salvini nie uważa ratowania uchodźców za akcje humanitarne, ale za narzędzie pozwalające na nielegalne przekroczenie granicy osom nieposiadającym właściwych dokumentów. Pracujący na statkach wolontariusze nie są w tej optyce bohaterami, a kryminalistami, w najlepszym wypadku biorącymi bierny udział w bezprawnym przemycie ludzi.

Trwający od środy impas między panią kapitan Sea Watch 3 i władzami w Rzymie doskonale odzwierciedla konflikt tych dwóch ideologii. Kiedy 26 czerwca dowodząca statkiem Carola Rackete podjęła samowolną decyzję o wejściu do portu na włoskiej wyspie Lampedusa, Salvini natychmiast opublikował w mediach społecznościowych wpis, że Niemka zostanie oskarżona o współudział w przerzucie nielegalnych imigrantów. Jego słowa znalazły odzwierciedlenie w działaniach organów ścigania. Salvatore Vella, odpowiedzialny za Lampedusę prokurator okręgowy z sycylijskiego miasta Agrigento, wydał w piątek decyzję o postawieniu Rackete w stan oskarżenia.

Uchodźcy z Maghrebu i Afryki Subsaharyjskiej

Informację na pokład statku – dosłownie – przynieśli oficerowie Policji Finansowej (Guardia di Finanza), we włoskiej strukturze służb mundurowych pełniącej również funkcję służby celnogranicznej. Późnym popołudniem na pokładzie Sea Watch 3 rozpoczęło się przesłuchanie Caroli Rackete. W porcie pojawił się też prokurator Vella, który w wypowiedzi dla telewizji publicznej RAI poinformował, że bierze pod uwagę zaaresztowanie całego statku. W praktyce oznaczałoby to, że jednostka nie będzie mogła opuścić portu, ale żadna z osób obecnych na pokładzie nie uzyska pozwolenia zejścia na ląd.

Rackete nie pozostaje dłużna włoskim władzom. Kiedy Salvini zaczął atakować ją w sieci, odpowiedziała, że nie ma czasu się tym zajmować, bo ma na pokładzie 42 osoby wymagające natychmiastowej opieki. Salviniemu kazała w tej sytuacji „ustawić się w kolejce i czekać”. Pytana o powód wejścia do portu bez zezwolenia, stwierdziła, że dłużej już nie mogła czekać. Uchodźcy na pokładzie to głównie osoby pochodzące z Maghrebu i Afryki Subsaharyjskiej, uratowane przez jednostkę u wybrzeży Libii na początku czerwca. Na pełnym morzu przebywały zatem kilkanaście dni.

Duża grupa wymagała opieki medycznej. Z tego względu dwóm migrantom – 19-letniemu mężczyźnie i przebywającemu z nim nieletniemu chłopcu – pozwolono w czwartek zejść z pokładu, gdzie zajęły się nimi służby ratownicze. Załodze Sea Watch 3 przekazano również podstawowe artykuły medyczne i leki, by udzielić pomocy pozostałym migrantom, których stan był ciężki, ale ich życie nie było zagrożone.

Czytaj także: Jak bardzo włoski ma być Włoch?

Szczegóły przeniesienia migrantów są niejasne

W międzyczasie konflikt przeniósł się na poziom najwyższej polityki międzynarodowej. Włoski MSZ, twardo obstający przy decyzji o niewpuszczaniu uchodźców z Sea Watch 3 do kraju, rozpoczął poszukiwania innych krajów, które zgodziłyby się ich przyjąć. W piątek wieczorem wstępną zgodę na relokację wyraziły rządy Finlandii, Niemiec, Luksemburga, Francji i Portugalii. Szczegóły przeniesienia migrantów wciąż są jednak niejasne, a oświadczenia ochotników pozostają deklaratywne.

O jak najszybsze rozwiązanie kryzysu na Lampedusie walczy też włoski premier Giuseppe Conte. Przebywający dziś w japońskiej Osace na szczycie G20 w trybie nagłym spotkał się z szefem rządu Holandii Markiem Ruttem. Ten ostatni odbił jednak piłeczkę, mówiąc, że to Włosi powinni zająć się migrantami, bo ich relokacja oznaczałaby kolejne dni na morzu i ryzyko dla zdrowia.

Rozwiązaniu sytuacji za pomocą dyplomatycznego konsensusu nie pomaga też Salvini. Najpierw napisał na Twitterze, że wszystkich uchodźców z Sea Watch 3 przyjąć powinni Holendrzy, skoro to pod banderą tego kraju pływa jednostka ratunkowa. Kilka godzin później podobne żądanie wysunął pod adresem Niemiec. Tym razem argumentował to faktem, że z Niemiec pochodzi Carola Rackete, a tamtejsza prasa krytykuje włoski rząd za niehumanitarne traktowanie migrantów.

Konflikt będzie narastał

Nie ma jeszcze definitywnych komunikatów ze strony włoskiej prokuratury. Nie można jednak wykluczyć scenariusza, w którym Carola Rackete zostanie siłą zabrana ze statku i aresztowana. Wówczas Sea Watch 3 zostałby u wybrzeży Lampedusy na dłużej. Migranci zostaną zapewne przeniesieni do innych krajów Unii. Jest to o tyle prawdopodobne, że grupa na pokładzie nie jest aż tak liczna, a we wszystkich poprzednich przypadkach zawsze znajdował się jakiś europejski rząd, który decydował się na przyjęcie uchodźców.

Konflikt między rządem w Rzymie, organizacjami humanitarnymi i Brukselą będzie jednak wciąż narastał. Możliwość rozpisania w najbliższych miesiącach przyspieszonych wyborów, rosnące poparcie dla skrajnej prawicy i fakt, że latem wzrośnie zapewne liczba prób nielegalnego przedostania się przez granicę, tylko wzmacnia argument, że nowe, systemowe rozwiązanie kwestii przyjmowania migrantów przez unijne kraje jest konieczne. I to w trybie natychmiastowym.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Prezydent Wojciechowski i premier Grabski – życiorysy równoległe

Dobrą okazją do przypomnienia ludzi i dokonań, z których II Rzeczpospolita naprawdę może być dumna, jest ogłoszenie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, prawnuczki prezydenta Wojciechowskiego i premiera Grabskiego, kandydatką Koalicji Obywatelskiej na premiera.

Tomasz Nałęcz
14.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną