Świat

Dlaczego Donald Trump walczy z TikTokiem?

Donald Trump ogłosił sankcje na dwie chińskie sieci społecznościowe: TikTok i WeChat Donald Trump ogłosił sankcje na dwie chińskie sieci społecznościowe: TikTok i WeChat Tia Dufour / Flickr CC by SA
Mocą dekretu Trump ogłosił sankcje na dwie chińskie aplikacje: TikToka i WeChata. Posunięcie ma oczywisty cel polityczny i oznacza eskalację napięcia w stosunkach z Chinami.

Uzasadniając swój dekret, Trump oznajmił w czwartek, że obie sieci używane są przez rząd w Pekinie do gromadzenia informacji o ich amerykańskich użytkownikach, kontrolowania obywateli chińskich przebywających za granicą, szerzenia dezinformacji, szpiegostwa militarnego i ekonomicznego. Ogłosił, że za 45 dni wejdzie w życie zakaz jakichkolwiek transakcji z chińskimi firmami: ByteDance i Tencent, producentami obu aplikacji. Sklepy ze smartfonami mają dostać zakaz sprzedaży telefonów, które je zawierają. Wcześniej Kongres zabronił pracownikom rządu federalnego instalowania TikToka na ich urządzeniach mobilnych.

Czytaj też: Wredna morda trolla. Do kogo należą memy?

Trump uderza w TikToka. Zimna wojna

TikTok, aplikacja popularna zwłaszcza wśród setek milionów młodych ludzi na świecie, może być wkrótce zakupiona przez Microsoft, chociaż prowadzi również rozmowy z dwiema innymi amerykańskimi firmami. Przejęcie miałoby ją uratować i częściowo rozwiązać problem bezpieczeństwa danych. Gorsza jest sytuacja WeChata, który niejako zastępuje w Chinach zabronione w tym kraju aplikacje (jak Facebook, Twitter czy Google) i jest tam używany do świadczenia rosnącej listy usług poza telekomunikacją: bankowych, zakupowych, transportowych itp., a w czasie pandemii służył także np. do identyfikowania chorych lub będących na kwarantannie. Z WeChata korzysta ogromna chińska diaspora w USA i innych krajach m.in. do kontaktowania się z rodzinami i prowadzenia interesów. Sieć tak się rozwijała, że jej pomysły stawały się – jak napisał „New York Times” – „inspiracją dla Doliny Krzemowej”.

Zważywszy na metody, jakimi posługuje się totalitarny reżim w Pekinie, argument bezpieczeństwa narodowego wysunięty przez Trumpa wydaje się przekonujący, choć zdaniem niektórych ekspertów zagrożenie prywatności użytkowników TikToka i WeChata wygląda na przesadzone. Jak ktoś powiedział, jeżeli nie jesteś chińskim dysydentem, żołnierzem amerykańskim na Bliskim Wschodzie, pracownikiem Pentagonu albo innej branży rządu USA, możesz spokojnie instalować obie aplikacje. Inną kwestią jest, czy sankcje Trumpa, także wcześniej przeciw Huawei, skutecznie ograniczą obecność chińskich potentatów high tech w USA. Użytkownicy znają sposoby oszukiwania serwerów, aby wyglądało, że pobierają zabronione aplikacje w innych krajach.

Rząd Państwa Środka odrzucił oczywiście zarzuty, że chińskie sieci służą do szpiegowania albo siania zamętu w USA. W sankcjach przeciw aplikacjom – oświadczył chiński MSZ – nie chodzi o bezpieczeństwo Ameryki, lecz utrzymanie jej światowej hegemonii w high tech, monopol w tym sektorze i „pozbawienie innych prawa do rozwoju”. Niektórzy eksperci mają wątpliwości co do zgodności posunięć Waszyngtonu z prawem międzynarodowym. Należy w każdym razie oczekiwać, że Pekin na to odpowie. Będzie to oznaczać dalszą „bałkanizację globalnego internetu”, czyli próbę wykluczania technologii danego kraju z własnego rynku. Oraz oczywiście wzrost napięcia w ogólnych stosunkach USA–Chiny, które coraz częściej określa się mianem zimnej wojny.

Czytaj też: Ofensywę Chin mogą powstrzymać tylko ich sąsiedzi

Trump versus Chiny. Chodzi tylko o słupki?

Przede wszystkim najnowszy manewr Trumpa tłumaczy się względami polityki wewnętrznej. Do wyborów już tylko niecałe trzy miesiące, a sondaże wskazują, że gdyby odbyły się dziś, prezydent zdecydowanie przegrałby walkę o reelekcję z kandydatem demokratów Joem Bidenem.

Jego kurs wobec Chin – ostry retorycznie, choć już nie tak przekonująco twardy w praktyce – cieszy się w USA poparciem nawet wśród jego krytyków. Jak wykazały niedawne badania opinii, opinie Amerykanów o Chińczykach i ich państwie dawno nie były tak złe jak obecnie, głównie z powodu powszechnego, i niestety uzasadnionego, przekonania o odpowiedzialności Chin za pandemię koronawirusa. Wszelkie próby ich ukarania mogą się więc przyczynić do poprawy sondażowych słupków Trumpa.

Czytaj też: Trump szykuje się do wprowadzenia stanu wyjątkowego?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną