Świat

Bruksela potępia Mińsk. Pomysł Morawieckiego upadł

Służby pacyfikują protesty w Mińsku, 10 sierpnia 2020 r. Służby pacyfikują protesty w Mińsku, 10 sierpnia 2020 r. Valery Sharifulin / TASS / Forum
Bruksela wzywa do ogłoszenia wyników „odzwierciedlających wybór Białorusinów” i potępia przemoc. Ale zupełnie nie wypalił apel Morawieckiego o nadzwyczajny szczyt UE w tej sprawie.

Premier Mateusz Morawiecki zaapelował dziś do szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela o zwołanie nadzwyczajnego szczytu poświęconego Białorusi, co wywołało pewną konsternację, bo instytucje UE uprzedza się zwyczajowo przed upublicznianiem takich wezwań. Już wiadomo, że tego nadzwyczajnego spotkania nie będzie.

Nasi rozmówcy w Brukseli zapewniają, że Michel „ściśle koordynuje” działania w sprawie Białorusi z szefem unijnej dyplomacji Josepem Borrellem, ale najbliższy szczyt odbędzie się zgodnie z planem dopiero we wrześniu. Natomiast unijni ministrowie spraw zagranicznych – też planowo – spotkają się 27–28 sierpnia w Berlinie, gdzie Białoruś na pewno będzie jednym z głównych tematów.

Snyder: Łukaszenka może pójść drogą Jaruzelskiego

Wybory na Białorusi. Sankcji na razie nie będzie

Wydarzenia na Białorusi jaskrawo pokazały stare dylematy Europy w sprawie Mińska – brak przekonującego scenariusza alternatywnego wobec rządów Aleksandra Łukaszenki i jednoczesny obowiązek przynajmniej retorycznej obrony podstawowych wartości w bezpośrednim sąsiedztwie UE. A także chęć hamowania procesu coraz większego uzależniania Mińska od Moskwy.

Dziś w oficjalnych deklaracjach władz wspólnoty – w Brukseli, Berlinie czy Warszawie – nie podnoszono tematu nowych sankcji wobec reżimu Łukaszenki. Wśród powodów tej wstrzemięźliwości jest chęć zachowania tego szczególnego środka (i zarazem „odstraszacza”) na wypadek ewentualnej eskalacji przemocy, ale też obawa przed coraz większym skazywaniem Łukaszenki na Putina, czemu sankcje sprzyjają z definicji. Unia w 2015 r. zawiesiła (a wkrótce potem zniosła) restrykcje nałożone po represjach związanych z wyborami 2010, a polityka sankcyjna wobec Mińska w pewnym momencie przerodziła się – jak to ujmował jeden z unijnych dyplomatów – w „błędne koło” represji i „kupowania” przez reżim Łukaszenki luzowania restrykcji.

Natomiast do unijnych sankcji wobec Łukaszenki i jego otoczenia wezwała dziś frakcja Europejskiej Partii Ludowej (największy klub w Parlamencie Europejskim), jednak europarlament nie ma uprawnień w polityce sankcyjnej UE.

Maria Kolesnikowa: Rewolucja kobiet zaskoczyła Łukaszenkę

Bruksela potępia Mińsk

Przedstawiciele Unii nie szczędzili dziś ostrych słów wobec Łukaszenki. „Przemoc wobec protestujących nie jest żadną odpowiedzią. Wolność słowa, zgromadzeń, podstawowe prawa człowieka muszą być przestrzegane” – wezwał dziś rano Charles Michel. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen dorzuciła apel o „zapewnienie dokładnego zliczenia i opublikowania głosów”.

We wspólnym oświadczeniu Josepa Borrella oraz komisarza ds. sąsiedztwa Olivera Varhelyiego „potępiono przemoc i wezwano do natychmiastowego uwolnienia wszystkich zatrzymanych” podczas protestów w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wskazano, że „noc wyborów naznaczona była niewspółmierną i niedopuszczalną przemocą państwa wobec pokojowych demonstrantów i to podobno doprowadziło do śmierci jednego obywatela, a wielu innych zostało rannych”. Jak piszą Borrell i Varhelyi, to „konieczne, by Centralna Komisja Wyborcza opublikowała wyniki odzwierciedlające wybór Białorusinów”. Wspólnie zastrzegli, że „będą nadal uważnie śledzić rozwój wydarzeń, aby ocenić, jak dalej kształtować reakcję UE i stosunki z Białorusią”.

Czytaj też: Na Białorusi właśnie dzieje się historia

Wybory na Białorusi, rozdźwięk w Europie

Trzeba pamiętać, że Borrell nie zdołał – a wedle naszych informacji były takie próby – wynegocjować jednomyślnej zgody na mające znacznie większą rangę oświadczenie „w imieniu 27 krajów UE”. To pokazuje, że stanowcze słowa Brukseli wobec reżimu Łukaszenki i nawet wezwania do podania rzetelnych wyników wyborczych niekoniecznie są wsparte stanowczą wolą całej Unii do politycznego, a może i sankcyjnego nacisku na Mińsk.

Program najbliższego szczytu (zapewne 24 września) nie jest jeszcze oficjalnie ustalony, ale to spotkanie Rady Europejskiej ma być poświęcone m.in. polityce zagranicznej, czyli relacjom z Chinami, Bliskiemu Wschodowi, Afryce Północnej oraz – teraz już na pewno – Białorusi. Tyle że gwarantowany jest rozdźwięk wśród Europejczyków co do priorytetów – kraje bałtyckie czy Polska skupiają się na Białorusi, unijne Południe żyje wydarzeniami (i zagrożeniami) w Libii, sytuacją po eksplozji w Libanie, działaniami Turcji w rejonie śródziemnomorskim. Te wszystkie aspekty próbuje ogarniać Berlin – nie tyle z racji sprawowanej teraz prezydencji, ile z powodu kluczowej roli Niemiec w UE. Rząd Angeli Merkel potępił dziś „liczne aresztowania i przemoc wobec ludzi demonstrujących pokojowo” na Białorusi.

Niewykluczone, że wrześniowy szczyt będzie – w zależności od wydarzeń w najbliższych tygodniach – czasem decyzji w sprawie Mińska, czyli odwilżowych zachęt, restrykcji, jakiegoś ich miksu, a może tylko pogodzenia się, że Europa nie jest gotowa na więcej niż słowa i wsparcie moralne. Wydaje się, że teraz głównym zadaniem Polski powinno być wpychanie Białorusi jak najbliżej centrum zainteresowania całej Unii (przy niezwykle trudnej „konkurencji” ze strony tematów z południowego sąsiedztwa UE). A to dopiero w drugiej kolejności doprowadziłoby do wypracowania planu działań wobec Mińska.

Czytaj też: Babski triumwirat przeciw Łukaszence

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną