Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

„Umrze więcej ludzi”. Upór Trumpa szkodzi walce z wirusem

Flagi upamiętniające ponad 200 tys. ofiar covid-19 w USA Flagi upamiętniające ponad 200 tys. ofiar covid-19 w USA Ted Eytan / Flickr CC BY SA
Za dwa miesiące władzę w Białym Domu obejmie nowa administracja, a ludzie Trumpa wciąż nie współpracują z ekipą Bidena. Zaraza przybiera tymczasem rekordowe rozmiary.

Zapowiedź firm farmaceutycznych Pfizera i Moderny, że opracowywana przez nie szczepionka na koronawirusa jest w ponad 90 proc. skuteczna, obudziła w USA optymistyczne nadzieje na rychłe zwycięstwo w walce z pandemią. Nadal jednak komplikuje ją polityczny podział Ameryki. Chociaż za dwa miesiące władzę w Białym Domu obejmie nowa administracja, Donald Trump nie uznaje swojej porażki, a jego rząd nie współpracuje z ekipą Joego Bidena. Zaraza tymczasem przybiera rekordowe rozmiary.

Złamać lęk przed szczepionką

Postępy prac nad szczepionkami pozwalają przewidywać, że może być ona ogólnie dostępna wiosną przyszłego roku, a nawet wcześniej. Trump twierdzi, że to dzięki niemu cykl wprowadzania preparatu do użytku, normalnie trwający kilka lat, zostanie skrócony do roku. Jak podkreśla, sprawiły to jego naciski na biurokrację w Federal Drug Administration (FDA), rządowej agencji kontroli żywności i leków, która często zwleka z dopuszczeniem nowych medykamentów na rynek. Nawet niektórzy krytycy Trumpa przyznają, że można mu przypisać część zasługi, choć jego megalomańskie i aroganckie oświadczenia, iż rząd demokratów opóźniałby cały proces, nie mają oparcia w faktach.

Wynalezienie skutecznego preparatu nie musi jeszcze oznaczać przełomu w walce z pandemią. Trzeba pokonać społeczny opór części społeczeństwa przed szczepieniami i zapewnić, że będzie on powszechnie dostępny. Jeszcze w październiku mniej niż połowa Amerykanów, a według niektórych sondaży tylko 20–30 proc., zapowiadała, że się zaszczepi. Komunikaty Pfizera i Moderny zmniejszyły skalę sceptycyzmu. Dyrektor Instytutu Chorób Zakaźnych dr Anthony Fauci zaapelował, żeby się nie obawiać, oświadczył też, że sam się zaszczepi i poradzi to samo swojej rodzinie.

Stara i nowa ekipa w Białym Domu

Główny problem to jednak dystrybucja szczepionki. Cała operacja wymaga infrastruktury i ogromnego wysiłku organizacyjnego. Tymczasem administracja Trumpa nie koordynuje planów w tym kierunku z powołanym przez Bidena zespołem naukowców ds. walki z covidem. Część jego członków to eksperci z rządowych placówek, którzy odmówili dalszej współpracy z prezydentem, kiedy sabotował ich poczynania. Brak koordynacji Biały Dom tłumaczy tym, że w związku z nieuznawaniem przez prezydenta swej porażki w wyborach nie można rzekomo uruchomić procesu przekazywania władzy przyszłej administracji.

Trump od początku pandemii demonstracyjnie okazywał jej lekceważenie i zachęcał zwolenników, by ignorowali restrykcje wprowadzone w celach prewencji. Już po wyborach jego ekspert ds. walki z koronawirusem dr Scott Atlas, radiolog bez przygotowania w dziedzinie chorób zakaźnych, wezwał Amerykanów, aby „powstali” przeciw krępującym ich wolność obostrzeniom. Trumpiści zarzucają krytykom, że chcą ponownie „zamknąć” gospodarkę. Fauci i sam Biden podkreślają jednak, że nie proponują lockdownu, tylko ścisłe przestrzeganie zarządzeń, jak noszenie maseczek i unikanie zgromadzeń w zamkniętych pomieszczeniach.

Coraz więcej zakażeń i zgonów

Zapytany, co myśli o braku współpracy ze strony ustępującego prezydenta, Biden odpowiedział: „oznacza to, że umrze więcej ludzi”. Prezydent elekt przypomniał, że organizacja dystrybucji szczepionek to skomplikowana logistycznie operacja wymagająca planowania i jeśli nie przystąpi się do niego już teraz, preparat zostanie wprowadzony do użytku półtora miesiąca później. W latach 50. w USA rozpoczęto masowe szczepienia na polio po wynalezieniu szczepionki przez dr. Jonasa Salka i akcję tę przeprowadzono szybko, ale nie przeszkadzały wtedy konflikty polityczne.

Pandemia tymczasem nasila się w USA na skalę większą niż w czasie początkowej, wiosennej fali. Zanotowano już 11,2 mln infekcji i prawie 247 tys. zgonów. Liczba nowych zakażeń rośnie średnio o 155 tys. dziennie. 60 proc. hrabstw w kraju rejestrowało w listopadzie rekordową liczbę infekcji. Od czterech dni 73 tys. chorych na covid jest hospitalizowanych. Fauci ostrzegł, że liczba nowych przypadków najpewniej wzrośnie w najbliższych tygodniach. Przyczyną jest m.in. Święto Dziękczynienia pod koniec listopada, kiedy Amerykanie tradycyjnie spotykają się z rodzinami, odwiedzając bliskich niewidzianych od miesięcy, często mieszkających daleko. Władze wielu stanów wezwały mieszkańców, by obchodzić święto skromniej, w mniejszym gronie, najlepiej na dworze. W listopadzie jednak na ogół nie pozwala na to pogoda.

Przywraca się obostrzenia zniesione po spadku zachorowań w lecie. Gubernator New Jersey zarządził ograniczenie spotkań w pomieszczeniach zamkniętych do 25 osób. W stanie Waszyngton nakazano zamknięcie sal gimnastycznych, kin, teatrów, kręglarni i ogrodów zoologicznych. W Filadelfii nieczynne są restauracje, a władze zabroniły wszelkiego gromadzenia się w domach, nawet prywatnych (nie wiadomo, jak uda się wymusić przestrzeganie zakazu). Restrykcje wprowadzają głównie demokratyczni gubernatorzy. Republikańscy, jak poprzednio, starają się ich unikać.

Czytaj też: Dlaczego tak bogaty kraj nie radzi sobie z covidem

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną