Świat

„Polska jeszcze bardziej represyjna”. Zachodnie media o zakazie aborcji

Zachodnie media o wyroku aborcyjnym w Polsce Zachodnie media o wyroku aborcyjnym w Polsce KŻ / mat. pr.
Napięcie społeczne rośnie, bo konserwatywny rząd wprowadził w życie de facto zupełny zakaz aborcji – światowe media niemal jednogłośnie komentują wydarzenia w Polsce.

„Polska miała jedno z najbardziej restrykcyjnych praw antyaborcyjnych w Europie, ale decyzją ultrakonserwatywnej partii PiS jeszcze bardziej je zaostrzono. W tej chwili aborcja zakazana będzie praktycznie we wszystkich przypadkach, z wyłączeniem ciąż będących skutkiem czynu zabronionego, jak gwałt czy kazirodztwo” – tak swoją relację z Warszawy zaczyna stacja Euronews.

Nadająca z Lyonu telewizja informacyjna, przede wszystkim analizująca wydarzenia w Europie, nie cenzurowała przekazu wizualnego ani dźwiękowego. W materiale do ilustracji reportażu o wyroku w sprawie aborcji użyto m.in. zdjęcia transparentu z hasłem „Je... PiS to obowiązek” i nagrania marszu w stolicy, którego uczestnicy wykrzykiwali: „Je... PiS!”.

Czytaj też: Teraz k… wy… Ten protest ma swój język

„Jeden z najbardziej katolickich krajów Europy”

Obszerny materiał na temat kolejnej odsłony społecznych protestów przeciwko zakazowi aborcji zamieściła stacja CNN. Na jej portalu można przeczytać, że wczorajsze demonstracje, spontanicznie organizowane w całym kraju, to kontynuacja wielkich demonstracji z jesieni, ale też najpewniej początek nowej fali społecznego niezadowolenia w „jednym z najbardziej katolickich krajów Europy”.

Kolejny protest planowany jest na czwartek. Stacja przypomina, że jesienią gniew wywołany zakazem aborcji szybko przerodził się w sprzeciw wobec całej polityki rządu PiS. Tym razem partia nie zamierza się jednak cofać; w październiku, zaskoczona skalą protestów, wstrzymywała się z publikacją wyroku. CNN cytuje polityków obozu rządzącego, w tym Bartłomieja Wróblewskiego, który mówi, „że państwo nie może już odbierać komuś życia tylko z powodu choroby, niepełnosprawności czy słabego zdrowia”. Skontrastowała to ze słowami lidera Koalicji Obywatelskiej Borysa Budki, który stwierdził, że „żaden przestrzegający prawa rząd nie powinien respektować tego wyroku”.

Liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Martę Lempart i Klementynę Suchanow obszernie cytuje serwis Bloomberg Businessweek. W swej relacji portal podkreśla, że to „fala największych protestów w kraju od upadku komunizmu”, a Polacy wyszli na ulice „mimo niskich temperatur i restrykcji”. Bloomberg przytacza słowa Lempart z wywiadu dla TOK FM, w którym zapowiedziała, że to nie koniec walki, wyrok uznaje za nielegalny i może on zostać zaskarżony m.in. przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Suchanow mówiła z kolei, że skoro rząd gotuje kobietom piekło, to teraz one zgotują piekło władzy.

Czytaj też: Kiedy wyrok aborcyjny mógłby być „non est”

„Aborcja tylko dla bogatych”

Sporo miejsca wydarzeniom w Polsce poświęcają też media w Hiszpanii, gdzie mimo do niedawna całkiem silnej pozycji Kościoła katolickiego aborcja jest legalna, w niektórych przypadkach nawet do 22. tygodnia ciąży. „El País”, największy dziennik w kraju, zwraca uwagę, że decyzja rządu PiS w praktyce delegalizuje aborcję, bo spośród 1110 przeprowadzonych w 2019 r. zabiegów 97 proc. dotyczyło przypadków, w których teraz kobiety zostałyby zmuszone do rodzenia. Również w tym tekście pojawia się wypowiedź Marty Lempart – liderka OSK zwraca uwagę na społeczny wymiar decyzji władz i nierówności w dostępie do aborcji, które jeszcze się pogłębią. „Zakaz aborcji nie sprawi, że nie będzie aborcji. Spowoduje natomiast, że stanie się ona dostępna wyłącznie dla bogatych” – mówi Lempart.

Kataloński dziennik „La Vanguardia” zwraca z kolei uwagę na ogólnokrajowy charakter protestów, pisząc, że demonstracje odbyły się nie tylko w stolicy. Naświetla też ogromną rozbieżność w statystykach dotyczących aborcji – tych oficjalnych i tych podawanych przez inicjatywy feministyczne. Według państwowych danych rocznie „w Polsce przeprowadza się mniej niż 2 tys. zabiegów aborcyjnych”, organizacje pozarządowe mówią tymczasem nawet o 200 tys.

Piekło dla rządzących i Kościoła

„Kobiety znów wyszły na ulice” – to z kolei tytuł relacji włoskiego dziennika „La Repubblica”. Gazeta zauważa, że Strajk Kobiet, mobilizujący się przede wszystkim w mediach społecznościowych, wyprowadził na ulice stolicy i innych miast tysiące osób. Stawia też tezę, że trzymiesięczna zwłoka rządu w publikowaniu wyroku „dawała nadzieję na kompromis”, a teraz znów mamy do czynienia z „bardzo twardą konfrontacją”. „La Repubblica” pisze, że OSK stał się „najważniejszym ruchem polskiej opozycji”, przytaczając, podobnie jak Bloomberg, słowa Suchanow o gotowaniu piekła dla rządzących.

Rai News, informacyjna sekcja włoskiej telewizji publicznej, zwraca uwagę na charakter obecnego Trybunału Konstytucyjnego, „zreformowanego przez konserwatywny obóz rządzący”. Tak jak Euronews i „El País” umieszcza polskie prawo w szerszym kontekście międzynarodowym, zauważając, że i tak restrykcyjne przepisy stały się jeszcze bardziej represyjne. W podobnym tonie o warszawskich protestach pisze „Il Messaggero”, zwracając uwagę na rolę Kościoła w tym konflikcie. Gazeta przypomina, że jesienią młodzi ludzie przerywali msze, a wskutek protestów „rząd przesunął datę publikacji wyroku i wezwał na pomoc wojsko”.

Czytaj też: „Telefon dzwoni non stop”. Polki przerywają ciążę w pandemii

O Polsce wszędzie: od Meksyku po Azję

Dużo o protestach pisze też „New York Times,” materiał ilustrując relacją wideo. Jak pisze, w „największych demonstracjach od upadku komunizmu w kraju tysiące oburzonych kobiet, nastolatków i ich sojuszników wyszło na ulice mimo zimna” przeciwko „zakazowi jedynych legalnych w Polsce aborcji”. Dziennik zwraca uwagę na szerszy kontekst polityczny protestów, podkreślając, że PiS kolejny raz narusza wolności i prawa obywatelskie, „staje się coraz bardziej autokratyczny”. Cytuje też prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który stwierdził, że „to nie tylko protesty kobiet, ale wszystkich Polaków, którzy mają już dość”, oraz Barbary Nowackiej, która na Twitterze nazywa sąd Julii Przyłębskiej „pseudo-Trybunałem”.

Polska jest na czołówkach serwisów informacyjnych. Oprócz wspomnianych publikacji o protestach piszą dziesiątki innych mediów, od meksykańskiego „El Universal”, przez belgijskie „Le Soir”, niemieckie „Die Welt”, „Suddeutsche Zeitung” i „FAZ”, po serwisy azjatyckie. Niestety, pod rządami Zjednoczonej Prawicy staje się to regularnością. Polska to temat dla światowych mediów wyłącznie wtedy, gdy łamane są podstawowe prawa człowieka, kiedy wybierani do władzy są ultrakonserwatywni populiści lub kiedy Warszawa szantażuje całą Unię Europejską. Nawet po zmianie władzy nad Wisłą niezwykle trudno będzie ten wizerunek naprawić.

Zachodnie media: Polski Trybunał wydał wyrok na kobiety

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną