Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Incydent na Morzu Czarnym. Bolesny prztyczek dla Rosji

HMS Defender wypływa ze Stambułu w stronę Morza Czarnego. Zdjęcie z 14 czerwca 2021 r. HMS Defender wypływa ze Stambułu w stronę Morza Czarnego. Zdjęcie z 14 czerwca 2021 r. Yoruk Isik / Reuters / Forum
Incydent na Morzu Czarnym wydaje się najpoważniejszym w najnowszej historii relacji NATO–Rosja. Jeśli wierzyć Moskwie, byliśmy krok od wojny. Tyle że wierzyć jej niepodobna.

Na razie są w obiegu dwie wersje wydarzeń. Rosyjska – mówiąca, że brytyjski niszczyciel HMS Defender naruszył wody terytorialne wokół Krymu uznawane przez Rosję za swoje. W reakcji na to wtargnięcie przepędzić go miały rosyjskie siły powietrzne, morskie i podległe ministerstwu spraw wewnętrznych. Taką narrację sami Rosjanie zaczęli rozpowszechniać jako pierwsi. Moskwa informowała też o użyciu broni: bomb zrzuconych przez samolot Su-24 przed dziobem niszczyciela i strzałach oddanych z pokładu jednostki straży przybrzeżnej ponad okrętem Royal Navy.

Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >