Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Zlot skrajnej prawicy w Madrycie. Udawana jedność, nieudolny blef

Premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu skrajnej prawicy w Madrycie, 29 stycznia 2022 r. Premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu skrajnej prawicy w Madrycie, 29 stycznia 2022 r. Fernando Sánchez / Zuma Press / Forum
Wygląda na to, że montaż prawicowo-populistycznej międzynarodówki, mający doprowadzić do budowy zdrowej alternatywy dla przegniłej i zbyt potężnej Unii, jest na etapie mgławicowego projektu.

Najlepszą wiadomością płynącą ze spotkania skrajnej prawicy w Madrycie jest konkluzja, że konieczne będą kolejne sympozja i rundy głębokiego namysłu. Premier Mateusz Morawiecki, który razem z delegacją PiS pojechał do stolicy Hiszpanii, obiecuje wspólne przygotowanie – rzecz jasna przełomowego – dokumentu o przyszłości Europy, tym razem zorganizowanej w związek suwerennych państw.

Pobrzmiewa w tym bezradność. Wygląda bowiem na to, że montaż prawicowo-populistycznej międzynarodówki, mający doprowadzić do budowy zdrowej alternatywy dla przegniłej i zbyt potężnej Unii Europejskiej, jest na etapie mgławicowego projektu. I pewnie tak ma pozostać. Uczestnikom madryckiego spotkania, a wcześniej grudniowego tzw. szczytu w Warszawie, nie chodzi chyba o wiele więcej niż o cykliczne sesje grupy wsparcia.

Radykałów brak poparcia nie martwi

Przy okazji zjazdu w Warszawie uznano, że spotkali się polityczni outsiderzy, bo poza PiS w Polsce i Fideszem na Węgrzech reprezentowana była przede wszystkim opozycja, także pozaparlamentarna. Nie dla wszystkich prawicowych populistów kłopotem jest brak poparcia. Z trendów sondażowych wynika, że w kilku krajach po najbliższych wyborach trudno będzie sobie wyobrazić koalicje rządowe bez udziału takich partii, także Marine Le Pen bije się o francuską prezydenturę. Z racji zwiększającego się potencjału wyborczego problemem przestaje być izolacja, bo nawet izolowani radykałowie – tak dzieje się w Holandii, taki wpływ ma Le Pen – potrafią przechylić w swoją stronę całą krajową scenę polityczną, co wpływa np. na zaostrzenie polityk migracyjnych.

Populiści są sobie potrzebni przede wszystkim na użytek własnych podwórek, mogą powiedzieć wyborcom – także tym poszukującym nowej oferty – zobaczcie, jesteśmy częścią większego ruchu, wielu Europejczyków ma podobne poglądy. Nie jesteśmy groźni ani egzotyczni, wiemy, co trzeba zrobić, by Europa znów była wielka itd.

Spotkania w Warszawie i Madrycie miały też wzbudzić wrażenie, że mowa o jakiejś rodzinie politycznej czy grupie zaprzyjaźnionych ugrupowań. Brzmi jak nieudolny blef. Nie udaje się przecież stworzyć wspólnej frakcji w Parlamencie Europejskim, gdzie na przeszkodzie stoją m.in. osobiste ambicje liderów chcących stać na czele ruchu.

Czytaj też: Kto bił brawo Morawieckiemu? Z kim PiS przyjaźni się w Europie

Towarzystwo zapatrzone w Putina

Tymczasem trudno oprzeć się wrażeniu, że źródłem tej niepowagi jest głównie nadzieja na piarowe zyski, ciułanie poparcia przed kolejnymi wyborami. W Warszawie, gdy w apogeum był kryzys na granicy Litwy i Polski z Białorusią, wszystko kręciło się wokół sposobów na walkę z tzw. nielegalną migracją. Teraz oczywiście wszyscy uczestnicy zwarli szyki przeciw drożyźnie i prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. W tym m.in. Le Pen, która wyciągała pieniądze po rosyjskie pieniądze na działalność polityczną i widzi Ukrainę w rosyjskiej strefie wpływów.

Dotąd prawicowo-populistyczne towarzystwo było Putinem oczarowane, zawłaszcza jego metodami. Nie dość, że putinizm ma konserwatywny kościec, też nie lubi odstępstw od ustalonej przez sobie normy, to jeszcze jest sprzymierzeńcem, także w podważaniu unijnej jedności. I robi to, grając na wielu fortepianach (biznesu, propagandy, z udziałem wywiadu czy demonstracji militarnych), ze skutecznością i zdecydowaniem godnymi pozazdroszczenia. Każde suwerenne europejskie państwo – w nich prawicowi populiści zamierzają rządzić – pewnie chciałoby tak jasno jak Rosja Putina określać swoje interesy i tak zdecydowanie, bez oglądania się na gorset politycznej poprawności, o nie zabiegać czy wręcz zbrojnie walczyć.

Szostkiewicz: Tak, premierze Morawiecki, warto być przyzwoitym

Populiści rozkwitają w kryzysach

Na razie montaż prawicowo-populistycznej międzynarodówki nie wychodzi poza fazę udawanej jedności. Sęk w tym, że populiści najlepiej czują się w okresach niepewności. Rozkwitają w kryzysach, w momentach przełomowych, gdy raptownie rośnie zapotrzebowanie na proste objaśnienia skomplikowanej rzeczywistości, w tym w formie teorii spiskowych. Czas zdaje się eurosceptycznej prawicy sprzyjać.

Czytaj też: Co by było, gdyby PiS i sojusznicy urządzili nam UE

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną