Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Szesnasty dzień wojny. W Rosji dzieje się coś dziwnego

Rosja zaatakowała fabrykę drzwi w regionie charkowskim. 11 marca 2022 r. Rosja zaatakowała fabrykę drzwi w regionie charkowskim. 11 marca 2022 r. Ukrainian Ground Forces / Cover Images / Forum
Ukraina doskonale sobie radzi na polu walki, ale Rosjanie ściągają artylerię i uaktywnia się ich lotnictwo. Niepokoi mnie tylko pewien bardzo istotny czynnik, którego chyba nikt nie bierze pod uwagę.

Wojska radzieckie, a później rosyjskie, nigdy nie były specjalnie sprawne w szybkich działaniach manewrowych. W całej swojej historii miały okazję „zabłysnąć” przy takich okazjach jak tzw. wojna zimowa z Finlandią 1939–40; pancerny pogrom latem 1941 r. na Białorusi; bezskuteczne walenie głową w mur pod Rżewem i Syczewką w 1942 r. i wiosną 1943; wymęczone zwycięstwo w Berlinie w 1945 r.

Zwycięstwa Rosji: wymęczone, kosztowne

Kiedy zacząłem to analizować, wyszło mi, że Sowieci mają na koncie tylko trzy w miarę sprawnie przeprowadzone operacje manewrowe: Chałchin-Goł 1939, Bagration na Białorusi w czerwcu i lipcu 1944 i Mandżuria w sierpniu 1945. Stalingradu nie uwzględniam, bo manewr wykonano kosztem wojsk rumuńskich i włoskich, słabo wyposażonych, źle dowodzonych. Za to później likwidacja wojsk niemieckich w kotle szła Rosjanom dość opieszale, a z Kaukazu wąskim przejściem pod Rostowem nad Donem wymknęła im się cała Grupa Armii „A” gen. płk. Ewalda von Kleista z 1. Armią Pancerną, armiami 11. i 17. W Czeczenii też się nie popisali. Ani w Gruzji w 2008 r. czy teraz w Ukrainie.

Co łączy te wszystkie blamaże i przykłady nieudolności? Odpowiedź jest zaskakująca: za każdym razem wygrali. Może z wyjątkiem wojny zimowej: Finowie obronili swoją państwowość, ale pozostałe konflikty były radzieckim czy rosyjskim zwycięstwem. Afganistan pomijam, bo tam nikt nigdy nie wygrał, więc to wyjątkowy przypadek. Ale poza tym? W czasie II wojnie światowej Rosjanie skończyli w Berlinie, a Hitler popełnił samobójstwo. W 1953 r. stłumili powstanie w niemieckiej stolicy, w 1956 na Węgrzech, a w Czechosłowacji 1968 nikt z nimi nie walczył. W Gruzji w 2008 r. zajęli, co chcieli. W Ukrainie poniosą teraz klęskę, choć obawiam się, że niecałkowitą.

Ich dotychczasowe zwycięstwa nie były w żadnym razie błyskotliwe. Były wymęczone, wyciśnięte, osiągnięte kosztem gigantycznych ofiar, i to głównie po własnej stronie. To ich silna strona – nieustępliwość, zdolność znoszenia trudów i ponoszenia ofiar. Nie mają organizacji, umiejętności, często nawet woli walki. A mimo to idą na rzeź setkami, tysiącami… Aż przeciwnika wyczerpią, zużyją, zamęczą. Jak kot złapaną mysz.

Czytaj też: Imperium znów atakuje. Co jest ostatecznym celem Putina?

Rosja podciąga artylerię

Doniesienia mówią, że słynna długa na 63 km kolumna, która torowała drogę do Kijowa przez kilka dni, czekając na zaopatrzenie, otrzymała wreszcie paliwo i amunicję. I zniknęła, bo rozlazła się po okolicy, dzieląc na dużo mniejsze zgrupowania, które sformowały łuk: od Borodzianki przez Makarów, Byszów i Buczę, po Demydiw nad Dnieprem. To nie są wojska do ataku, lecz do obrony, zajmują szeroki front, by osłonić swoje skrzydła. A skoro Rosjanie przeszli do obrony na rubieży, to znaczy, że zrezygnowali z dalszego natarcia. Może podejmą je na nowo później, ale wiele wskazuje na to, że nieprędko.

Po drugiej stronie Kijowa, pod Browarami i Boryspolem, zeszły się aż cztery armie, ale też nie posuwają się naprzód. Wygląda na to, że i tu szykują się do długotrwałej, uporczywej obrony. Skupili się na rozpaczliwych próbach oczyszczenia swoich szlaków zaopatrzenia, czyli dążą do zajęcia Czernihowa i Sum. Ale nawet te stosunkowo niewielkie miasteczka sprawiają im wiele kłopotu na tyłach i na razie nie są w stanie ich zdobyć.

.KŻ/Polityka.

Niepokoi mnie przy tym co innego. Otóż Rosjanie podciągają artylerię – pojawiają się nowe haubice, holowane i samobieżne. Armijna artyleria była do tej pory mało używana, bo Rosjanie tak zawalili sobie drogi wojskami pancerno-zmechanizowanymi i ich kolumnami zaopatrzenia, że nie dawała rady przecisnąć się gdzieś bliżej frontu. Co innego wyrzutnie BM-27 Uragan i BM-30 Smercz, które mają duży zasięg (ten drugi nawet do 70 km), więc mogły łupić z daleka. Ale haubic, których donośność nie przekracza 20 km, z jednostek armijnych użyć się nie dało, tkwiły za daleko.

Po co Rosjanie wleką te działa za swoje pozycje obronne? Muszą przecież dowieźć im amunicję. Myślę, niestety, że chcą z ich użyciem przeprowadzać napady ogniowe na Kijów, Charków czy Melitopol. Ostrzeliwują też uparcie broniące się Czernihów i Sumy. W tym pierwszym przypadku zniszczyli kotłownie i pompy wodne, większa część miasta jest teraz bez wody.

Podkast: Po co Putinowi ta wojna?

Lotnictwo wstaje i siada na ziemi

Po kilkudniowej przerwie obudziło się też rosyjskie lotnictwo. Wygląda na to, że jego aktywność jest wprost proporcjonalna do posiadanego zapasu bomb i rakiet. Gdy dociera nowy transport, wznawiają działalność. Gdy się kończy, siedzą na ziemi. Jak jest z ich wyszkoleniem? Nie zgadzam się z poglądem, że latają za mało. Rosjanie mają po 120 wylatanych godzin rocznie, a to dla pilota poziom przyzwoity. W NATO lata się po 180 godzin, ale tu dodaje się czas kołowania – gdyby stosować tradycyjną miarę (tylko w powietrzu), wychodziłoby 130–140. Tragedii nie ma, jak rzekł Anatolij Diatłow z elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Inna rzecz, że Rosjanie wciąż nie zdołali wywalczyć przewagi w powietrzu. To nie wina samego lotnictwa, tylko dramatycznie lichego systemu rozpoznania. Ich wiedza o przeciwniku wydaje się minimalna, stąd rozpaczliwe próby niszczenia ukraińskich lotnisk i wyrzutni rakiet przeciwlotniczych. W piątek rano uderzyli np. na lotniska cywilne w Łucku i wojskowe w Iwano-Frankiwsku. Niestety, nadal bombardują cele cywilne.

Ukraina tymczasem doskonale sobie radzi na polu walki. Ale jak długo cywile będą to znosić? Ile można cierpieć pod bombami i pociskami, gdy śmierć i zniszczenie zbierają żniwo? A może by jednak ustanowić tę strefę bez lotów choćby nad zachodnią Ukrainą? Co wówczas zrobiłby Putin? Gdyby nas zaatakował, mógłby liczyć na solidny odwet, lotnictwo NATO rozwali mu z pewnością kilka baz lotniczych. A jeśli użyje broni jądrowej? Jak tylko spróbuje, wojskowi go obalą.

Gen. Cieniuch dla „Polityki”: Putin źle ocenił sytuację

Putin robi czystkę w armii?

W Rosji dzieje się coś dziwnego: gruchnęła wieść, że Putin zdymisjonował ośmiu generałów. W telewizji natychmiast ogłoszono, że przeprowadza czystki. Sprawdziłem, co to za generałowie, na jakich operują kierunkach i z których są armii. Weźmy gen. mjr. Andrieja Andriejewa. Okazuje się, że to policjant z resortu spraw wewnętrznych. Gen. mjr Andriej Zalenski to z kolei szef departamentu MSW w Kemerowie. Gen. por. Jurij Łarionow – także policjant, podobnie jak gen. mjr Aleksander Łobanow. Gen. por. Junin Szynin i gen. mjr Władimir Szepel to prokuratorzy z resortu sprawiedliwości, też gliniarze. Gen. por. Siergiej Smirnow – klawisz więzienny. Jewgenij Barikajew, kolejny generał major policji, pracował w ministerstwie nadzwyczajnych sytuacji. Putin wylał też wysokiego rangą cywilnego prokuratora Walerija Pietrowa.

Jaki oni mają związek z wojskiem? Żadnego. Wojska Putin na razie nie ruszył, ale generałowie już są wściekli, bo wiedzą, że orderów i awansów nie będzie. Dlaczego jednak Putin robi czystki w MSW? Czyżby się kogoś bał? Likwidował jakiś spisek? Już się zaczęło?

Czytaj też: Pucz albo rewolucja. Czy da się położyć kres rządom Putina?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną