Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Putin został sam. Sojusznicy nie dodają otuchy i nie palą się do walki

Próbą symbolicznej ucieczki do przodu i demonstracji geostrategicznej atrakcyjności Rosji miał być moskiewski szczyt OUBZ, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, odpowiednika postsowieckiego NATO. Próbą symbolicznej ucieczki do przodu i demonstracji geostrategicznej atrakcyjności Rosji miał być moskiewski szczyt OUBZ, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, odpowiednika postsowieckiego NATO. Sergei Bobylev / TASS / Forum
Rosja nie ma zdolności sojuszniczych. Z wyjątkiem Alaksandra Łukaszenki, który rutynowo stara się udowadniać swoją przydatność w realizacji pomysłów putinizmu, nikt nie rwie się do pomagania w agresji w Ukrainie.

A i sam białoruski dyktator, im dalej w wojnę, tym ostrożniej angażuje się w pomoc armii, która prowadzi niszczycielską wojnę naznaczoną licznymi zbrodniami. Tu Łukaszenka robi chyba tylko tyle, ile musi, by na Kremlu nie ugruntował się pomysł, że pora zamienić go na kogoś bardziej użytecznego.

Czytaj też: Dlaczego Łukaszenka nie dołącza do Putina?

Trudny moment dla Putina

Jakąś próbą symbolicznej ucieczki do przodu i demonstracji geostrategicznej atrakcyjności Rosji miał być moskiewski szczyt OUBZ, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, odpowiednika postsowieckiego NATO. Spotkanie przygotowywano od dawna, chodziło o uczczenie 30 lat zawiązania OUBZ, zjazd odbyłby się więc niezależenie od wojny. Przypadkiem tak się złożyło, że zbiegł się z natowską kandydaturą Finlandii i Szwecji oraz ugrzęźnięciem ofensywy w Donbasie.

Zerwanie obu skandynawskich państw z bardzo długą tradycją neutralności to trudny moment dla Putina. Jego imperialne posunięcia z ostatnich tygodni, skutkujące równoczesnym obnażeniem słabości armii i zapaści moralnej reżimu, zamiast odepchnąć siły NATO od rosyjskich granic, jedynie je przybliżyły. Zniweczyły trzy wieki starań o wywalczenie dominującej pozycji nad Bałtykiem. Naraziły też zlokalizowane na Półwyspie Kolskim bazy morskie, lotnicze oraz jego połączenie lądowe z resztą kraju, poprowadzone wzdłuż nieodległej fińskiej granicy jedną drogą i jedną linią kolejową. Szczyt w Moskwie mógłby więc być sesją terapeutyczną, podczas której liderzy pozostałych członków OUBZ – Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu – dodadzą Putinowi otuchy i zaprezentują jedność.

Sprzymierzeni woleli jednak pretensje. Łukaszenka żalił się, że reszta nie pomaga Białorusi i Rosji w przeciwdziałaniu zachodnim sankcjom, tymczasem „kolektywny Zachód” jest agresywny i wykorzystuje wszelkie środki w prowadzonej przeciw obu krajom wojnie hybrydowej. Premier Nikol Paszynian skarżył się, że Armenia nie otrzymała wsparcia, gdy przegrywała niedawno wojnę z Azerbejdżanem, który odbił znaczne obszary Górskiego Karabachu. Podczas transmitowanej części obrad reszta przywódców o Ukrainie milczała, mimo że Putin z Łukaszenką powtarzali stałe punkty uzasadnienia dla wyprzedzającego ataku: od neonazistowskiego charakteru Ukrainy po zbrojenia (wraca teoria amerykańskich laboratoriów biologicznych nad Dnieprem) i próby przechwycenia Ukrainy przez Zachód lub przynajmniej jej rozbioru.

Czytaj też: Żelazem i mięsem. Chaos i okrucieństwo rosyjskiej armii

Rosja góruje nad satelitami

Tym razem Putin nie trzymał dystansu. Zamiast słynnych dziwacznych i rekordowo długich stołów na Kremlu ustawiono okrągły. Kształt mebla to oczywiście zmyłka, nie ma mowy o żadnej równości między sprzymierzonymi. OUBZ tworzy sześć państw, w NATO jest obecnie trzydziestka, formuje się też poczekalnia, a do drzwi puka – inna sprawa, czy ma szanse na dołączenie – m.in. Kosowo. W OUBZ Rosja góruje nad pozostałymi partnerami w stopniu większym, niż NATO jest zdominowane przez USA. OUBZ jest spadkobiercą Układu Warszawskiego. I o ile ten koncentrował się na Europie (a wszyscy mniejsi jego dawni członkowie są w NATO), o tyle OUBZ skonsumował resztki ZSRR, także na Kaukazie i w Azji Środkowej.

I choć tak jak NATO ma siły szybkiego reagowania i statutowo można je wykorzystać m.in. przeciw terrorystom, jednostki z państw członkowskich wspólnie się szkolą, najczęściej na rosyjskich poligonach, to wszystko to razem w porównaniu z Sojuszem wypada skromniutko. Rozziew potencjałów sprawia, że nie ma też mowy o jakichś partnerskich konsultacjach. OUBZ ma założenia podobne do NATO, art. 4 zobowiązuje członków do udzielenia pomocy w razie zewnętrznej agresji zagrażającej bezpieczeństwu, stabilności, integralności, suwerenności itd. Dotąd mechanizm „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” nie został uruchomiony w czasie konfliktu zbrojnego, choć mógłby w przypadku wojny o Karabach w 2020 r. Mimo przymierza i gwarancji obrony Rosja nie starła się z Azerbejdżanem, bo i z nim Putin stara się mieć dobre stosunki.

Teraz też nie ma mowy o wspólnej akcji w Ukrainie. Trzeba by się liczyć z tym, że otwarcie drugiego frontu, powrót w okolice Kijowa albo próba wejścia do zachodniej Ukrainy z Białorusi przy pewnym udziale białoruskich sił skończyłaby się dla nich marnie. Uwzględnić bowiem trzeba stopień determinacji wojsk ukraińskich, ich ostrzelanie, otrzymywane z Zachodu broń i informacje wywiadowcze. Inni nie wspierają, bo przecież żadne państwo członkowskie OUBZ nie zostało napadnięte. Przeciwnie, to Rosja prowadzi wojnę napastniczą. Z tych samych powodów samodzielnie najechała Gruzję i była sama w 2014 r., gdy przejmowała Krym i część Donbasu.

OUBZ maskuje samotność Rosji

Natomiast pewnym sukcesem OUBZ była styczniowa interwencja w ogarniętym protestami Kazachstanie. Na wezwanie jego władz wysłano 2,5 tys. żołnierzy. Występowali jako siły pokojowe i otrzymali zgodę otwarcia ognia do – jak protestujących nazwał prezydent Kasym-Żomart Tokajew – sterowanych z zagranicy terrorystów. Z praktycznego punktu widzenia pewnym kłopotem OUBZ jest to, że trudno mu wskazać – poza urojonymi – rzeczywistych wrogów czy przeciwników. Raczej nie jest nim – a przynajmniej nie był do 24 lutego – Zachód.

Na pewno nie w przypadku Azji Środkowej, gdzie od dekad bardziej liczą się wpływy Chin i nie mijają zagrożenia płynące ze strony ruchów podlanych zradykalizowaną formą islamu obecnych w pobliskim Afganistanie. OUBZ nie pozostaje więc wiele więcej niż próby maskowania rosyjskiej samotności strategicznej i pozostawanie straszakiem na ewentualnych demonstrantów.

Czytaj też: Umysł tyrana. „Oszalał”? Co siedzi w głowie Putina

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

W hamaku i na leżaku. Wybraliśmy 12 książek na lato

Latem można nadrobić zaległości z całego roku, dlatego proponujemy starannie wybrany zestaw 12 gorących powieści, kryminałów i książek non-fiction z ostatnich miesięcy. Wciągających, poruszających, odkrywczych.

Jakub Demiańczuk, Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
02.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną