Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

110. dzień wojny. Rosjanie giną i walczą, walczą i giną. Mogą tak długo

Tak jak kiedyś w ZSRR, tak i dziś w Rosji nikt się stratami nie przejmuje. Tak jak kiedyś w ZSRR, tak i dziś w Rosji nikt się stratami nie przejmuje. Alexander Ermochenko / Reuters / Forum
Wiele jest doniesień, że Rosjanie gonią resztkami sił, mają problemy z zaopatrzeniem, nie mogą uzupełnić stanów, a mimo to wciąż atakują, strzelają, walczą, jak gdyby nic się nie stało. Zadziwiająca jest ta zdolność absorbowania strat, nie wytrzymałoby tego chyba żadne inne państwo świata. No, może Chiny.

Obecnie najcięższe walki nadal toczą się w Siewierodoniecku. Trudno określić, jaka jest aktualna sytuacja, bo fragmenty miasta są na przemian kontrolowane przez najeźdźców lub obrońców. Co ciekawe, Rosjanie zniszczyli dwa mosty na Dońcu łączące Siewierodonieck i Lisiczańsk na zachodnim brzegu i ostrzelali trzeci. Oczywistym celem jest próba powstrzymania dopływu zaopatrzenia dla obrońców, a także odcięcie walczących tu wojsk, by nie mogły się wycofać. Ale zarazem Rosjanie niszczą sobie dogodne przeprawy przez Doniec.

Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >