Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Biden ułaskawia skazanych za posiadanie „maryśki”. Amerykanom to się podoba

Prezydent USA Joe Biden Prezydent USA Joe Biden Lev Radin / Zuma Press / Forum
Ogłaszając ułaskawienia posiadaczy „trawki”, Joe Biden podkreślił, że spełnił w ten sposób obietnicę z kampanii przed wyborami w 2020 r. Demokraci liczą, że wzmocni ich to przed wyborami do Kongresu.

Joe Biden ułaskawił ponad 6,5 tys. osób skazanych za posiadanie marihuany. To kolejny krok w kierunku legalizacji tego „miękkiego” narkotyku, coraz szerzej akceptowanego w USA jako stosunkowo nieszkodliwy. To także posunięcie podyktowane polityką, które może pomóc demokratom przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu i władz stanowych.

Posiadacze znikną z rejestrów

Ułaskawienie dotyczy wszystkich skazanych na podstawie praw federalnych. Większość wyroków za posiadanie marihuany zapada jednak w sądach stanowych. Ułaskawione osoby odbyły już kary – w więzieniach amerykańskich nie ma osadzonych po wyrokach w sądach federalnych, ale ich obecność w rejestrach stwarza rozmaite życiowe bariery, np. uniemożliwia otrzymanie dobrej pracy albo wynajęcie mieszkania. Dzięki decyzji prezydenta te wyroki będą wymazane.

Biden zapowiedział również rewizję rządowej klasyfikacji narkotyków, w której marihuana wciąż traktowana jest jako tzw. Schedule I drug, czyli na równi z takimi substancjami jak heroina, LSD, amfetamina czy fentanyl, groźnymi dla zdrowia i silnie uzależniającymi. Eksperci są tymczasem zgodni, że ewentualne negatywne skutki zażywania marihuany są zdecydowanie słabsze niż „twardych” narkotyków.

Czytaj też: Marihuana. Co jest legalne, a co nie?

Amerykanie lubią marihuanę

Według najnowszego sondażu Gallupa 68 proc. Amerykanów popiera legalizację marihuany także dla celów rekreacyjnych. Jest ona już legalna w 37 stanach dla celów medycznych i w 19 dla celów rekreacyjnych. Co więcej, sondaż Gallupa przeprowadzony kilka miesięcy temu pokazał, że więcej Amerykanów zażywa „maryśkę”, niż pali papierosy (16 vs. 11 proc.). Marihuana jest szczególnie popularna wśród młodzieży i jej konsumpcja wzrasta – z 29 proc. w 2011 r. do 43 proc. w 2021 w najmłodszych grupach.

Ogłaszając ułaskawienia posiadaczy „trawki”, Biden podkreślił, że spełnił w ten sposób obietnicę z kampanii przed wyborami w 2020 r. Działacze na rzecz rozluźnienia restrykcji antynarkotykowych wzywali do tego od dawna. Prezydent przypomniał, że chociaż wskaźniki użycia marihuany są mniej więcej takie same wśród białych, czarnych i latynoskich Amerykanów, Afroamerykanie i Latynosi nieproporcjonalnie częściej niż biali są aresztowani i skazywani. Represje za narkotyki nasiliły się zwłaszcza od 1994 r., kiedy Kongres uchwalił ustawę o walce z przestępczością, zaostrzającą m.in. kary za posiadanie i handel narkotykami.

Nawiasem mówiąc, głosował za nią wtedy sam Biden, ówczesny demokratyczny senator. Efektem jest ogromna liczba osób odsiadujących długoletnie kary za przestępstwa bez użycia przemocy. Czarni są tu nadreprezentowani, ponieważ nie stać ich na dobrych adwokatów i bronią ich często drugorzędni adwokaci wyznaczeni przez sąd.

Biden pomoże demokratom?

Ze względu na rasowe aspekty kwestii ścigania za narkotyki decyzję Bidena powszechnie komentuje się jako krok mający zachęcić do udziału w tegorocznych wyborach Afroamerykanów i Latynosów, kluczowych segmentów elektoratu Partii Demokratycznej. Jak wskazują sondaże, poparcie obu grup dla demokratów zmalało w ostatnich miesiącach. Stratedzy partii obawiali się, że mogą nie zagłosować 8 listopada, kiedy Amerykanie będą wybierać nowy Kongres, legislatury stanowe i gubernatorów. Wybory inne niż prezydenckie mają z reguły mniejszą frekwencję. Ułaskawienie ponad 6,5 tys. osób, głównie z mniejszości, może ją nieco zwiększyć. Demokraci liczą poza tym, że decyzja odbierana jako krok ku pełnej legalizacji marihuany zmobilizuje do głosowania także młodych wyborców, którym najbardziej zależy na zniesieniu restrykcji.

Z drugiej strony ułaskawienie może wzmocnić argument republikanów, że Biden i jego partia są „miękcy” w sprawie przestępczości, która w ostatnich latach zdecydowanie wzrosła. Straszenie bezprawiem i brakiem bezpieczeństwa jest, obok inflacji, głównym argumentem GOP w kampanii. Co więcej, republikanie będą prawdopodobnie przypominać, że oni także starają się skrócić wyroki w sądach federalnych, zmniejszając tym samym populację więzień – za kadencji Trumpa uchwalono ustawę w tym kierunku, a sam prezydent w ostatnim dniu urzędowania ułaskawił 12 skazanych za posiadanie marihuany.

Sondaże i analizy wskazują, że po listopadowych wyborach republikanie odzyskają większość w Izbie Reprezentantów, a mogą także przejąć kontrolę nad Senatem.

Czytaj też: Potężny pakiet Bidena uchwalony. Powiało optymizmem

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną