Świat

229. dzień wojny. Rosja okrutnie się mści. Ale ma pecha i uderza bez sensu

Kijów zaatakowany przez Rosjan, 10 października 2022 r. Kijów zaatakowany przez Rosjan, 10 października 2022 r. Yevhen Kotenko / Ukrinform / EAST NEWS
Rosja dokonuje krwawej zemsty za atak na most Krymski. Na wiele ukraińskich miast, w tym sam Kijów, spadły uderzenia rakietowe przeprowadzone przez wrogie siły morskie, lądowe i powietrzne. Czy uszkodzoną infrastrukturę można uznać za obiekty wojskowe? Podajemy definicję, odpowiedzcie sobie sami.

Na Kijów spadło siedem rakiet, przypuszczalnie typu Kalibr, odpalonych z okrętów na Morzu Czarnym. Do ataków wykorzystano łącznie 84 rakiety skrzydlate, 13 sztuk amunicji krążącej (drony kamikaze) Shahed-136 irańskiej produkcji i 11 innych aparatów bezpilotowych, przypuszczalnie do udokumentowania skutków uderzeń. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 43 rakiety skrzydlate, 10 sztuk amunicji krążącej i trzy bezpilotowe aparaty. Do celu dotarło więc 41 rakiet skrzydlatych i trzy drony kamikaze. Rakiety typu Kalibr odpalono głównie z okrętów Floty Czarnomorskiej, rakiety skrzydlate Ch-101 z bombowców strategicznych, amunicji krążącej użyto z terytorium Białorusi.

Ogólnie celem Rosjan była infrastruktura elektroenergetyczna, chodzi więc o sparaliżowanie funkcjonowania kraju. Częściowo udane, choć większość uszkodzeń ma być naprawiona jeszcze w poniedziałek. We Lwowie trafiono ciepłownie i wstrzymano dostawy wody, skala strat nie jest znana. W Kijowie trzy rakiety trafiły w teren elektrowni w rejonie gołosiejewskim i diesniańskim. Nie wiadomo, jak silnie są uszkodzone, Rosjanie nie trafili bowiem bezpośrednio w turbiny czy kotłownie. Pozostałe cztery rakiety uderzyły w czysto cywilne obiekty. Jedna spadła tuż obok placu zabaw w Parku Szewczenkowskim, na szczęście nie zabijając żadnych dzieci. Inny pocisk trafił w jezdnię i zniszczył sześć zaparkowanych aut. Kolejne dwa uderzyły w budynki mieszkalne. W Kijowie zginęło pięć osób, w całej Ukrainie – 11. Poza tym zaatakowano Dniepr – pocisk wyrżnął w ulicę tuż przed jadącym autobusem, na szczęście nikt nie zginął. Wybił dziurę głęboką na 5 m, ale wszystkie odłamki poleciały w górę, nie rażąc ludzi.

Reklama