Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Był żółwik, jest nóż w plecy. Arabia Saudyjska stawia Bidena pod ścianą

Joe Biden i Mohammed bin Salman w Arabii Saudyjskiej, 15 lipca 2022 r. Joe Biden i Mohammed bin Salman w Arabii Saudyjskiej, 15 lipca 2022 r. Abaca Press / Forum
Po lipcowym spotkaniu Bidena z MBS administracja amerykańska informowała, że w jego rezultacie Saudyjczycy zwiększą na jesieni produkcję ropy, chociaż nie ogłoszono na ten temat żadnego komunikatu. Stało się odwrotnie.

Prezydent Joe Biden zagroził Arabii Saudyjskiej nieokreślonymi bliżej „konsekwencjami” za uchwalone z jej inicjatywy zmniejszenie produkcji ropy przez kraje OPEC+, co spowodowało wzrost jej ceny. Decyzja organizacji 23 państw, producentów ropy, pozwala Rosji zwiększać dochody z eksportu tego surowca, a tym samym łatwiej finansować wojnę z Ukrainą. Powoduje też podwyżkę cen benzyny w USA na niecały miesiąc przed wyborami do Kongresu.

Żółwik z mordercą. Dawno i nieprawda?

Krok Rijadu, który pomógł Rosji oraz Partii Republikańskiej, wywołał szok w USA. W lipcu Biden odwiedził Arabię Saudyjską, spotkał się z jej przywódcą księciem Mohamedem bin Salmanem (MBS) i wymienił z nim przyjaznego „żółwika”. Amerykański prezydent wcześniej ostro potępiał MBS za zabójstwo dysydenckiego saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego i inne przykłady brutalnych represji na opozycji. Zapowiadał, że uczyni z niego „pariasa” na arenie międzynarodowej. Spotkanie z dyktatorem miało poprawić stosunki z monarchią, tradycyjnym sojusznikiem USA w świecie arabskim, napięte wskutek publicznej krytyki Bidena i zawarcia przez Waszyngton układu nuklearnego z Iranem – wrogiem Arabii Saudyjskiej – za rządów Obamy, w gabinecie którego Biden był wiceprezydentem.

Po lipcowym spotkaniu Bidena z MBS administracja USA informowała, że w efekcie Saudyjczycy zwiększą na jesieni produkcję ropy, chociaż nie ogłoszono na ten temat żadnego komunikatu. Stało się odwrotnie, co w USA wywołało komentarze, że decyzja Rijadu sprowadza się do „zdrady” albo „noża w plecy”.

Rząd Arabii Saudyjskiej twierdzi, że zmniejszenie produkcji ropy, a w konsekwencji wzrost jej ceny, ma cel wyłącznie ekonomiczny – chodzi o zwiększenie dochodów monarchii, planującej ogromne inwestycje mające zredukować zależność kraju od eksportu ropy. Rijad i inni producenci ropy obawiają się, że spowolnienie globalnej gospodarki wywoła zniżkę jej cen, więc najnowszy manewr ma temu tymczasowo zapobiec. Saudyjczycy poinformowali rząd amerykański, że znacznie zwiększą wydobycie w grudniu, kiedy Unia Europejska ma ograniczyć import rosyjskiej ropy. Zapewnili też Waszyngton, że saudyjsko-amerykański sojusz pozostaje nienaruszony, i sugerowali, że mogą głosować w ONZ przeciwko uznaniu legalności rosyjskiej aneksji okupowanych regionów Ukrainy.

Czytaj też: Norwegia nie chce się dzielić ropą, gazem i pieniędzmi

MBS nie znosi Bidena i demokratów

Zapewnienia te nie mają większego znaczenia – głosowanie w ONZ ma wagę raczej symboliczną, a uzasadnienie redukcji wydobycia akurat teraz jest kłamliwe, bo można było z tym zaczekać na okres po amerykańskich wyborach. Cena benzyny w USA rośnie znowu od paru tygodni, a po decyzji OPEC+ może rosnąć jeszcze bardziej, co pogłębia nastroje niezadowolenia i w wyborach zwiększa szanse republikańskiej opozycji. Krok Arabii Saudyjskiej jest aktem wrogim i kolejnym sygnałem, że MBS – który pozostawał w doskonałych stosunkach z Trumpem – liczy, że zarówno Kongres za miesiąc, jak i Biały Dom za dwa lata przejdzie ponownie w ręce republikanów. MBS nie znosi Bidena i nie ufa demokratom.

Biden obiecał „wyciągnąć konsekwencje” wobec Rijadu w wywiadzie dla CNN we wtorek wieczorem, nie powiedział jednak, na czym miałyby polegać. Prezydent znalazł się pod presją swojej partii w Kongresie, którzy krytykowali go za przyjazne gesty z MBS. Dzień wcześniej demokratyczny przewodniczący senackiej komisji spraw zagranicznych Bob Menendez wezwał do natychmiastowego zamrożenia „wszelkich przejawów współpracy z Arabią Saudyjską” i zagroził zablokowaniem sprzedaży broni do tego kraju. We wtorek senator Richard Durbin z tej samej partii powiedział, że Putin i Arabia Saudyjska działają wspólnie przeciw USA. Senator Richard Blumenthal i kongresmen Ro Khanna wnieśli do Kongresu projekt ustawy o redukcji eksportu broni do Rijadu. Pojawiają się też koncepcje wnoszenia pozwów przeciw OPEC za nielegalne manipulacje cenami.

Czytaj też: Nie ten, to inny dyktator. Cena ropy jest naprawdę wysoka

Biden pod ścianą

Komentatorzy zastanawiają się teraz, czy groźby Bidena pod adresem Saudyjczyków były czymś więcej niż gołosłowną wypowiedzią mającą uspokoić krytyków. Pomysł wstrzymania sprzedaży broni Rijadowi uważa się za zbyt ryzykowny – eksperci ostrzegają, że w odpowiedzi MBS będzie kupował broń w Rosji i Chinach, jeszcze bardziej się z nimi wiążąc. Prezydent jest w trudnej sytuacji; cokolwiek by zrobił, wystawi się na ataki republikanów. Politycy GOP zarzucają mu, że próbował reanimować zerwany przez Trumpa układ nuklearny z Iranem, co zaostrzyło konflikt z Arabią Saudyjską, i przesadził w potępieniach MBS za zlecenie morderstwa Chaszodżdżiego.

Związek USA z totalitarną monarchią saudyjską nigdy nie opierał się wspólnocie wartości i zawsze miał charakter transakcyjny – sprzedając nowoczesną broń i sprzęt wojskowy, Ameryka zapewniała jej bezpieczeństwo, otrzymując w zamian stałe dostawy względnie niedrogiej ropy. Stany Zjednoczone są obecnie mniej zależne od tych dostaw niż w przeszłości, produkują więcej ropy i rozwijają odnawialne źródła energii. Zdaniem lewicy w Partii Demokratycznej należy szybciej przestawiać się na „zieloną” gospodarkę, żeby zahamować katastrofalne ocieplanie się klimatu. Republikanie wzywają tymczasem do zwiększenia produkcji ropy i gazu ziemnego w USA jako remedium na wzrost globalnych cen surowców i większe uniezależnienie się od ich autokratycznych ekspertów, takich jak Arabia Saudyjska i Wenezuela.

Czytaj też: Ameryka uratowała Ukrainę przed upadkiem. Bije Rosję, a nawet Chiny

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną