Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

240. dzień wojny. Po co stan wojenny w strefie wojny? Chytry myk Putina

Władimir Putin na ćwiczeniach dla rekrutów w Riazaniu, 20 października 2022 r. Władimir Putin na ćwiczeniach dla rekrutów w Riazaniu, 20 października 2022 r. Mikhail Klimentyev / Kremlin Pool / Zuma Press / Forum
Putin ewidentnie się miota. Z jednej strony zapowiada ewakuację z Chersonia, z drugiej rosyjskie wojska trzymają się tu i ani im się śni wyjeżdżać. Na terenach okupowanych wprowadzono stan wojenny, a na terach przygranicznych – stan wyjątkowy. Jakby to coś zmieniało.

Dekretem Putina stan wojenny (wojennoje położenije) został wprowadzony na terenie obwodów chersońskiego, zaporoskiego, donieckiego i ługańskiego, uważanych za rosyjskie. W istocie nad żadnym z nich Rosjanie nie panują w całości. Zwłaszcza Zaporoże jest poza ich zasięgiem. Najśmieszniejsze jest przy tym to, że republiki doniecka i ługańska wymieniono z nazwy sprzed aneksji. Wiemy, że w rosyjskich podmiotach administracyjnych panuje niezłe zamieszanie; są republiki, kraje, obwody, obwody autonomiczne, okręgi autonomiczne i miasta wydzielone, ale „republik ludowych” prawem nie przewidziano. To włączono je do Rosji czy nie?

Reklama