Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Putin chowa się przed Rosjanami. Dlaczego odwołał swoje ulubione show?

Władimir Putin ma trzy ulubione wielkie formaty komunikowania się z narodem. Władimir Putin ma trzy ulubione wielkie formaty komunikowania się z narodem. Kremlin Pool / Russian Look / Forum
Władimir Putin odwołał swoje trzy ulubione wystąpienia publiczne z udziałem Rosjan i zagranicznych dziennikarzy. Zaniepokojeni obywatele mają dużo pytań. A prezydent najwyraźniej nie wie, co odpowiedzieć.

Władimir Putin ma trzy wielkie formaty do komunikacji z narodem. Tzw. linię bezpośrednią, gdy obywatele mogą mu zadać pytania, wielką konferencję prasową, na której goszczą korespondenci zagranicznych mediów, i grudniowe wystąpienie przed Zgromadzeniem Federalnym, czyli połączonymi izbami Dumy Państwowej i Rady Federacji. Wszystkie te okoliczności w ostatniej chwili odwołano. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przed tygodniem ogłosił: „Jeśli chodzi o dużą konferencję prasową, to nie będzie żadnej przed Nowym Rokiem”. Agencja informacyjna TASS doniosła zaś chwilę potem, że przed Zgromadzeniem prezydent wystąpi na początku 2023 r.

Putin rezygnuje z ulubionych show

Linia bezpośrednia i wielka konferencja prasowa to zwyczaje ostatnich dwóch dekad. Putin ewidentnie je lubił i pieczołowicie reżyserował, prezentując się jako troskliwy gospodarz, wielki przywódca, a nawet sympatyczny gość. Inny charakter ma wystąpienie przed Zgromadzeniem Federalnym, to bowiem jego konstytucyjny obowiązek.

Musiał więc zaistnieć ważny powód, skoro Putin zrezygnował z ulubionych show. Kremlowskie źródła dziennika „The Moscow Times” sugerują, że nie wie, co powiedzieć obywatelom. „O czym tu mówić? Jest coraz więcej pytań i coraz mniej odpowiedzi! I samych uczestników procesu decyzyjnego” – wyjaśniał dziennikarzom wtajemniczony wysoki urzędnik. Padłyby na pewno pytania o porażki na froncie, odwrót spod Chersonia, śmierć dziesiątek tysięcy żołnierzy, zatopienie flagowego krążownika Floty Czarnomorskiej „Moskwa”, akcje sabotażu i niepopularną w kraju mobilizację.

Jak twierdzi portal Ważnyje Istorii, na początku wojny doradcy Putina liczyli na to, że pod koniec roku Kreml zorganizuje uroczystą konferencję, jak w 2014 r. po aneksji Krymu, i ogłosi zwycięstwo – znów pokaże, że skutecznie „zbiera ruskie ziemie”. Tymczasem nic nie poszło „po płanu”, jak obiecywał Putin. Jeszcze do listopada Kreml przygotowywał się do wszystkich trzech spotkań z obywatelami i mediami. Sytuacja zmieniła się radykalnie na początku grudnia, gdy sam prezydent doszedł do wniosku, że „tło informacyjne” raczej mu nie sprzyja.

Czytaj też: Najpierw strzelaj, potem negocjuj. Putin gra na czas, Zachód też może

Kreml w zasięgu rakiet

W Prezydenta niepokoją sabotaże w samej Rosji, zwłaszcza ataki dronami na bazy lotnictwa strategicznego, w dodatku zaledwie 150 km od Moskwy. Dla Putina to jasny komunikat: Kreml jest w zasięgu ukraińskich rakiet. Jak twierdzą rozmówcy „The Moscow Times”, prezydent obawiał się, że Kijów uderzy przed którymś jego publicznym wystąpieniem. „Nikt nie mógł dać pełnej gwarancji, że taki atak nie nastąpi” – komentował jeden z urzędników Kremla.

Chodzi nie tyle o życie Putina, ile o jego prestiż. Spektakularna akcja sabotażowa zaszkodziłaby mu tak, jak atak rakietowy na instalacje wojskowe w pobliżu rosyjskiej stolicy. Putin przetrwał zatopienie „Moskwy”, atak na most Krymski, odwrót wojsk z Chersonia. Zamachu na symboliczny plac Czerwony mógłby nie przetrwać. Dlatego dmucha na zimne i rezygnuje z konferencji, które i tak zwykle przypominały teatralną inscenizację.

Putin nie chce być też kojarzony z porażką i bezsilnością. Od tego są „źli bojarzy” – rząd i administracja. Trudne sprawy zawsze deleguje na ministrów i lokalne władze – za walkę z pandemią odpowiadał premier, porażki na froncie bierze na siebie szef resortu obrony Siergiej Szojgu.

Czytaj też: Już nie ma bezpiecznych miejsc. Wnioski z pierwszej fazy wojny

Teatr z sobowtórem Putina

Putin usilnie przekonuje, że sytuacja wraca do normy. Wojna trwa, Rosja przegrywa, ale to najwyraźniej nie powód, by skupiać się wyłącznie na tym. Dlatego bierze udział w różnych wydarzeniach publicznych – otwiera fermy indyków i autostrady, świętuje urodziny agencji energii atomowej Rosatom itd.

Korzysta też z nagranych zawczasu przemówień, jak 25 listopada, gdy mówił do „matek zmobilizowanych żołnierzy”. Dziennikarze dość szybko rozpoznali w nich funkcjonariuszki służb i urzędniczki towarzyszące już prezydentowi w różnych rolach – spontanicznych obywatelek, zatroskanych pielęgniarek, pracowniczek odwiedzanych przedsiębiorstw. Sporo tu teatru. Media spekulowały ponadto, że to sobowtór Putina odwiedził bazę, w której szkolą się rekruci, i prowadził inspekcję mostu Krymskiego.

Tymczasem według badań Russian Field przeprowadzonych między 29 listopada a 5 grudnia za kontynuacją wojny opowiada się 45 proc. Rosjan, a za podjęciem negocjacji 44 proc. 70 proc. jest za tym, by Putin „podpisał porozumienie pokojowe choćby jutro”. Rosjanie są przy tym pod pełną kontrolą, popierają każdą, dosłownie każdą decyzję władz. Nie trzeba zabiegać o ich poparcie, czemu wielkie konferencje z narodem często służyły.

Czytaj też: Czy Putin i inni mogą odpowiedzieć kiedyś za zbrodnie?

Rosja udaje, że ma sojuszników

Co w zamian? Zgodnie z zapowiedziami Dmitrija Pieskowa prezydent dopełni konstytucyjnego obowiązku i wystąpi przed Zgromadzeniem, ale w 2023 r. Publicystka programu „Żiwoj Gwozd” Elena Łukjanowa spodziewa się też życzeń noworocznych. Nagranych wcześniej i wyemitowanych przez media.

Rosjanie oglądają swojego prezydenta też na licznych ostatnio imprezach międzynarodowych. Putin fraternizuje się z przywódcami republik byłego ZSRR, by tworzyć wrażenie, że Rosję otaczają sojusznicy. Dlatego nie pogardził szczytem Szanghajskiej Organizacji Współpracy, OUBZ, czyli postradzieckiego odpowiednika NATO, czy Unij Eurazjatyckiej, lokalnego substytutu UE. Nie ma jeszcze wprawdzie pomysłu, jak przykryć odwołane doroczne spotkanie rosyjsko-indyjskie. Pieskow sucho poinformował, że szczytu Putin–Modi na razie „nie ma w planach”. Nie dodał tylko, że z powodu szantażu jądrowego Kremla odwołał je sam premier Indii.

Czytaj też: Nowe szaty tyrana. Co dziś przeraża Putina?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną