Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Erdoğan pręży muskuły. Czy Finlandia wejdzie do NATO sama?

Prezydent Turcji Recep Erdoğan pozostaje nieugięty w kwestii przyjęcia Szwecji do Sojuszu. Prezydent Turcji Recep Erdoğan pozostaje nieugięty w kwestii przyjęcia Szwecji do Sojuszu. AA/ABACA / Abaca Press / Forum
Turecki prezydent nie chce ustąpić w sprawie wspólnej fińsko–szwedzkiej aplikacji członkowskiej. Szwedów w sojuszu nie chce, ale Finom otwiera do niego drzwi bardzo szeroko. Co to oznacza dla bezpieczeństwa Sztokholmu i całego regionu?

W czwartek dwudniową wizytę w Turcji rozpoczął prezydent Finlandii Sauli Niinistö. Z tureckimi władzami będzie rozmawiać o współpracy gospodarczej i pomocy humanitarnej, razem z Recepem Erdoğanem ma również udać się na tereny zniszczone przez trzęsienie ziemi z 6 lutego, które pochłonęło ponad 55 tys. ofiar śmiertelnych. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że fiński przywódca do Ankary przyjeżdża w znacznie ważniejszym celu. Możliwe bowiem, że w piątek Erdoğan publicznie wyrazi akceptację fińskiej aplikacji członkowskiej do NATO. Oznaczałoby to zbliżenie się do końca trwającego od prawie roku procesu akcesyjnego – ale tylko w przypadku Finów.

Orbán jak Erdoğan? Niezupełnie

Erdoğan pozostaje bowiem nieugięty w kwestii przyjęcia Szwecji do Sojuszu. Żeby tę procedurę zakończyć w przypadku obu krajów, potrzeba pełnej jednomyślności, co oznacza, że wszystkie 30 krajów członkowskich muszą wyrazić zgodę na poszerzenie organizacji. Państwom nordyckim udało się na razie zgromadzić 28 głosów poparcia, niechętni pozostają Erdoğan i premier Węgier Viktor Orbán. W przypadku tego drugiego to zagrywka czysto polityczna, trudno sobie wyobrazić, że kiedy Budapeszt pozostanie sam na placu boju, będzie nadal blokował rozszerzenie Sojuszu.

Erdoğan to jednak zupełnie inny przypadek – on rząd w Sztokholmie uważa za zagrożenie dla strategicznych interesów Turcji. Główną kwestią sporną pozostaje pomoc dla kurdyjskiej diaspory, której Szwedzi od dekad udzielają schronienia i wsparcia politycznego czy instytucjonalnego. Według Ankary Kurdowie to terroryści, genetycznie wręcz zwróceni przeciwko państwu tureckiemu, dlatego Erdoğan domaga się ekstradycji ich przywódców ze Szwecji do Turcji. Sztokholm początkowo nie chciał w tej sprawie negocjować w ogóle, ale jesienne wybory parlamentarne i zmiana koalicji rządzącej na prawicową przyniosły pewne ustępstwa. Jak się jednak okazuje – niewystarczające.

Czytaj też: Pokój ze strachu. Słynna szwedzka polityka neutralności

Finowie w kłopotliwej pozycji

Sauli Niinistö poinformował w środę na Twitterze, że tureckie władze przekazały mu intencję ratyfikowania fińskiej aplikacji osobiście przez Erdoğana w czasie jego wizyty. Ten gest nie jest pusty, ma oczywiście spore znaczenie polityczne, turecki prezydent nie musiał przecież ściągać swojego fińskiego odpowiednika do kraju, żeby podpisać ten dokument. Robiąc to jednak twarzą w twarz, nie tylko podkreśla swoją sprawczości wewnątrz NATO, ale też to, co o autokratach wiadomo od dawna – że polityka ich krajów jest ich własną. W tym kontekście chodzi o zamanifestowanie, że to on osobiście wyznacza kierunek, którym podążać ma turecka dyplomacja, to on decyduje o jej celach i ich późniejszej realizacji. A biorąc pod uwagę fakt, że Turcja ma drugą największą armię w strukturach NATO i kluczowe znaczenie dla stabilności regionu Morza Śródziemnego, ale też działań Rosji na Morzu Czarnym, można być pewnym, że Erdoğan będzie zdeterminowany, by używać swojego politycznego lewara i wytargować jak najwięcej.

Jego strategia stawia jednak Finów w kłopotliwej pozycji. Z jednej strony w interesie Helsinek z oczywistych względów jest jak najszybsze wejście do NATO, z drugiej jednak – aplikacja od samego początku była wspólna. Z formalnego punktu widzenia oczywiście każdy kraj dokumentację składał osobno, bo musiał. Jednak w percepcji publicznej i w aspekcie politycznym od zawsze był to proces wspólny, bo oba kraje wychodziły z dekad tradycji neutralności, pchnięte w kierunku Sojuszu przez rosyjską napaść na Ukrainę. Co prawda zarówno Niinistö, jak i fińska premierka Sanna Marin zapowiedzieli dalsze pełne poparcie dla szwedzkiej kandydatury, jednak deklaracje te mają już zgoła odmienny wydźwięk niż jeszcze w ubiegłym roku. Prezydent Finlandii powiedział we wtorek, że przed wyjazdem do Turcji odbył rozmowę telefoniczną z premierem Szwecji Ulfem Kristerssonem, obiecując mu, że „nadal będzie działał na rzecz członkostwa jego kraju w NATO”. Nie padły żadne słowa o wspólnym wejściu do Sojuszu, które padały wcześniej dosłownie na każdej konferencji prasowej liderów obu państw.

Dodatkowo, jak ujawniła stacja Euronews, Finowie zaczęli działać na własny rachunek już kilka miesięcy temu. Fińscy dyplomaci odbyli szereg wizyt w Ankarze, sondując nastroje i próbując dowiedzieć się, czy realne jest ustąpienie Erdoğana wobec dwóch krajów naraz. Najwidoczniej doszli do wniosku, że szanse na to są minimalne, i przekaz ten trafił również do Sztokholmu. Nawet premier Kristersson złagodził ton wobec Ankary, mówiąc we wtorek, że „wolałby wchodzić do NATO ręka w rękę z Finami, ale szanuje fakt, że tylko Turcja może podejmować decyzje dotyczące tureckiej polityki”.

Czytaj także: Zachód już wie, że droga do pokoju w Ukrainie będzie długa. Którędy mogłaby prowadzić?

Czy Bałtyk stanie się natowskim akwenem?

Wszystko wskazuje więc na to, że klamka zapadła definitywnie. Również dlatego, że z barykady powoli schodzi Orbán, także przebywający w czwartek w Ankarze. Węgierski parlament ma nad akcesją Finlandii głosować w najbliższy poniedziałek, 20 marca, po wielokrotnym uprzednim przekładaniu terminu głosowania. Z kolei w kontekście ewentualnego – choć wciąż niepewnego – dołączenia Szwecji wymienia się dwie kluczowe daty. 14 maja – czyli tureckie wybory prezydenckie, w których Erdoğan będzie próbował zdobyć trzecią kadencję u władzy, oraz 11 lipca, czyli rozpoczęcie szczytu NATO w Wilnie. Kristersson nie ukrywa, że chciałby dołączyć do Sojuszu przed lipcowym wyjazdem na Litwę. Jego los jest jednak w rękach dwóch politycznie nieprzewidywalnych autokratów.

Erdoğan z okazji wyborów będzie prężył muskuły tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Musi pokazać się krajowemu elektoratowi jako silny przywódca, mający sprawczość w kwestiach międzynarodowych najwyższego szczebla. Stawia to jednak pod znakiem zapytania bezpieczeństwo całego regionu Morza Bałtyckiego. Ekspansja NATO na północy miała bowiem sens przede wszystkim dlatego, że miała być szybka, relatywnie bezproblemowa i – co najważniejsze – miała zredukować Bałtyk do roli wewnętrznego sojuszniczego akwenu, bo wszystkie mające do niego dostęp kraje (poza Rosją) znalazłyby się w strukturach tej organizacji. Ze strategicznego punktu widzenia przy opóźnieniu członkostwa Szwecji na mapie robi się dziura. Finowie przez jakiś czas próbowali ją zasypać, ale ostatecznie stwierdzili, że nie są w stanie tego zrobić. To wbrew pozorom ważny fakt, bo Rosjanie w czasie bieżącej wojny udowodnili już, że mają zdolność przenoszenia konfliktu – i uwagi Zachodu – poza Ukrainę. Odłamki rakiety, które spadły na Polskę, nieudane zamachy bombowe w Hiszpanii inspirowane przez rosyjskich nacjonalistów, akcja dywersyjna na rurociągu Nord Stream czy obecność rosyjskich statków na Bałtyku – wszystko to pokazuje, że bezpieczeństwo północnej Europy jest kluczowe dla całego NATO. Oby więc na domknięcie tej sojuszniczej klamry na Bałtyku nie trzeba było zbyt długo czekać.

Czytaj też: Nowa żelazna kurtyna. Rosja ustawia się plecami do Zachodu

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Nauka

Kleszcz: pospolity, łąkowy, afrykański. Dlaczego nam grożą i jak się ich pozbyć

Wiktoria Romanek z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego opowiada „Polityce” o tym, jak rozróżnić kleszcze, o Narodowym Kleszczobraniu oraz tym, co robić, gdy znajdziemy kleszcza wbitego w nasze ciało lub ciało naszego czworonożnego przyjaciela.

Maciej Jaźwiecki
16.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną