Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

545. dzień wojny. Rosyjska propaganda – głupia, ale działa. Czy zaszkodzi Ukraińcom?

Władimir Putin i gen. Walerij Gierasimow Władimir Putin i gen. Walerij Gierasimow Sputnik / Reuters / Forum
Rosyjska propaganda ma cztery główne nurty. Jedna jej część jest skierowana do odbiorcy wewnętrznego, inna do zagranicznego. To, czego nie da się osiągnąć walką, można czasem osiągnąć przez media.

Nie ma żartów. Już dawno temu dostrzeżono, że społeczeństwami można manipulować. To nie jest spiskowa teoria dziejów, państwa totalitarne czy autorytarne wykorzystują różnorodne socjotechniki, by manipulować własnymi społeczeństwami. Wystarczy popatrzeć, jak łatwo sobie z tym radzą władze takich krajów jak Rosja, Chiny, Korea Północna czy np. Węgry, gdzie praktycznie nie ma niezależnych mediów i niemal cały przekaz, jaki dociera do ludzi, to starannie przygotowana rządowa propaganda. Po pewnym czasie niemal całe społeczeństwo popiera władzę bezkrytycznie. Ludźmi, a przynajmniej znaczną ich częścią, da się bowiem całkiem zgrabnie sterować. I można to przecież robić również ze społeczeństwami innych państw. Jak to robią Rosjanie – o tym dalej.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni

Wygląda na to, że na kierunku na południe od Orichiwa ukraińska ofensywa rozwija się nieco lepiej niż wcześniej. Ukraińcy doszli już co najmniej do samego centrum dość rozległej wsi Robotyne (według niepotwierdzonych na razie informacji zdobyto ją już całą) i poczynili znaczące postępy w natarciu na wschód od miasta, wbijając się mocniej w rosyjską obronę. Postępy poczyniono też w kierunku wsi Mała Tokmaczka, położonej na południowy wschód od Orichiwa. Rosyjscy korespondenci piszą o włamaniu ukraińskim w linie obronne na odcinku Robotyne–Werbowe, czyli całkiem przyzwoicie. Trudno powiedzieć, czy oznacza to, że siły rosyjskie w tym rejonie słabną i że będzie to oznaka szybszego natarcia?

Reklama