Świat

559. dzień wojny. Flakturmy i bombowce opancerzane oponami. Tradycja i innowacja po rosyjsku

Rosyjskie bombowce nad Placem Czerwonym w Moskwie w maju 2021 r. Rosyjskie bombowce nad Placem Czerwonym w Moskwie w maju 2021 r. Alexander Nemenov / AFP / EAST NEWS
Rosjanie mają nowe pomysły. Ich kulawa obrona przeciwlotnicza ma zostać usprawniona przez ustawienie systemów przeciwlotniczych na specjalnie zbudowanych wieżach – jak słynne niemieckie flakturmy w czasie II wojny światowej. Nie ma to jak czerpać z dobrych wzorców.

Ukraińscy piechurzy przekroczyli umocnienia tzw. linii Surowikina, bezpośrednio na zachód od Werbowego, co przybliża nas do szturmu na tę ufortyfikowaną wieś. Zaczęły się też walki na pierwszej pozycji głównego pasa obrony rosyjskiej, mniej więcej 18 km na południe od Orichiwa. Ten główny pas ma trzy kolejne linie obronne, ale za nim nie ma już przygotowanych wcześniej, rozbudowanych umocnień. Wobec coraz głębszego przełamywania obrony Rosjanie usiłują doraźnie tworzyć takie pozycje, ale nie są one siłą rzeczy nawet w połowie tak rozbudowane jak te, które ryli pół roku na głównych pasach linii Surowikina. Okazuje się też, że Rosjanom brakuje min, by postawić tak rozległe pola minowe jak w pierwszym pasie obrony. Co prawda niektóre pasy minowe mają szerokość do 500 m, ale miny są na nich ustawione dużo rzadziej, w większych odległościach od siebie.

Obecnie pod Orichowem Ukraińcy nie przesuwają się na południe, by nie tworzyć sytuacji, w której Rosjanie mogliby ich odciąć, lecz zajmują się poszerzaniem poczynionego wyłomu i wzmocnieniem jego skrzydeł.

Dobrą wiadomością na tym oraz na sąsiednim kierunku natarcia na południu pod miejscowością Wełyka Nowosiłka jest to, że ogień rosyjskiej artylerii słabnie. Rosjanie mają mniej amunicji niż wcześniej, są problemy z jej dowozem, ponieważ w całości dociera ona teraz ciężarówkami z Krymu lub z Doniecka, więc nie da się, jak poprzednio, ostrzeliwać ukraińskich wojsk zmasowanym ogniem powierzchniowym.

Reklama