Świat

Donald Trump uznany za winnego. Zapłacił za milczenie aktorki porno Stormy Daniels

Donald Trump przed sądem w Nowym Jorku, 30 maja 2024 r. Donald Trump przed sądem w Nowym Jorku, 30 maja 2024 r. Mark Peterson / AFP / EAST NEWS
Ława przysięgłych w Nowym Jorku uznała byłego prezydenta USA za winnego wszystkich 34 zarzutów. Chodziło o fałszowanie dokumentacji związanej z ukrywaniem zapłaty za milczenie aktorki porno Stormy Daniels podczas kampanii wyborczej 2016.

Prokuratura zarzucała Donaldowi Trumpowi, że ukrywając zapłatę za milczenie aktorki porno na temat ich rzekomego stosunku, ówczesny kandydat Republikanów starał się nielegalnie wpłynąć na wyniki wyborów w 2016 r.

Ława przysięgłych w sądzie stanowym na Manhattanie w Nowym Jorku przychyliła się do argumentacji oskarżycieli i uznała byłego prezydenta winnym wszystkich 34 postawionych mu zarzutów. Jak podaje NBC News, wymiar kary zostanie ogłoszony 11 lipca. Zarzuty są obarczone maksymalną karą do roku więzienia. Decyzję w tej sprawie podejmie sędzia Juan Merchan.

Donald Trump został w czwartek 30 maja pierwszym w historii prezydentem USA skazanym w sprawie karnej.

Czytaj też: Przywitał ją w jedwabnej piżamie. Stormy Daniels o Donaldzie Trumpie

„Nie chciał narażać żony na stres”

„W ciągu około sześciu tygodni na sali sądowej wystąpiło 20 świadków oskarżenia, wśród nich Stormy Daniels i świadek koronny Michael Cohen. Aktorka opisała z pikantnymi szczegółami spotkanie z Trumpem w hotelu 18 lat temu, zaznaczając m.in., że nie używał prezerwatywy. Cohen relacjonował z detalami, jak odbywały się wypłaty. Prokuratorzy przedstawili dowody rzeczowe – wyciągi z dokumentów Trump Organization i podpisane przez Trumpa czeki dla adwokata” – relacjonował korespondent „Polityki” z Waszyngtonu Tomasz Zalewski.

Adwokaci starali się m.in. podważyć wiarygodność byłego adwokata Trumpa. Przypomnieli, że wielokrotnie okłamywał władze, zeznając pod przysięgą, ukradł Trumpowi kilkadziesiąt tysięcy dolarów i oszukiwał w rozliczeniach podatkowych. W 2018 r. stracił licencję prawnika, został postawiony przed sądem i skazany na trzy lata więzienia za oszustwa i krzywoprzysięstwo. Prokuratorzy ripostowali, apelując do ławy przysięgłych, że nawet jeśli zeznania Cohena budzą ich wątpliwości, to mogą wydać werdykt w oparciu o całokształt sprawy i wszystkie inne dowody.

Inna linia obrony zmierzała do przekonania ławników, że Trump, zlecając „okup za milczenie”, miał na względzie tylko małżeństwo z Melanią i nie chciał jej narażać na bolesny stres. Prokuratorzy twierdzili, że były prezydent nie przejmował się zanadto reakcją żony, przyzwyczajonej do jego rozlicznych zdrad. Adwokaci próbowali wreszcie dowodzić, że Trump mógł nawet dokładnie nie wiedzieć, czemu służą wielotysięczne wypłaty Cohena – a do skazania niezbędne jest wykazanie, że oskarżony popełnił przestępstwo świadomie.

Czytaj też: Skandal z końską twarzą, czyli kobiety kontra Trump. Pogrążą go przed sądem i przy urnach?

Stormy Daniels. Pieniądze za milczenie

Trump jest pierwszym w historii byłym prezydentem USA i pierwszym kandydatem jednej z dwóch głównych partii do Białego Domu, któremu postawiono kryminalne zarzuty. „Okup za milczenie” dla Daniels wypłacił najpierw Michael Cohen, któremu Trump zwrócił potem pieniądze z budżetu swojej korporacji nieruchomościowej, zaksięgowane jako „wydatki prawne”. Ukrycie faktu, że jako żonaty miał seks z aktorką porno (w 2006 r.), uratowało Trumpa przed wizerunkową kompromitacją na krótko przed wyborami i według oskarżenia ułatwiło ich wygranie.

Sprawa była skomplikowana, bo samo fałszerstwo dokumentów biznesowych nie jest w Nowym Jorku przestępstwem, a tylko wykroczeniem. Ale według oskarżenia sfałszowano je w celu ukrycia przestępstwa albo nawet szeregu przestępstw. Prokurator Alvin Bragg wymienił tu złamanie praw dotyczących kampanii wyborczych.

Trump zaprzeczał, jakoby spotkał się kiedykolwiek ze Stormy Daniels. Przez cały czas trwania rozprawy – na której odpowiadał z wolnej stopy – niemal codziennie stwierdzał, że proces to „polowanie na czarownice” w celu pogrążenia go przed wyborami. Oskarżycieli nazwał „szumowinami”. Przed budynkiem sądu w Nowym Jorku czołowi politycy Partii Republikańskiej wygłaszali przemówienia oskarżające nowojorskich prokuratorów, że są narzędziem w rękach administracji Joe Bidena. Według adwokatów były prezydent nie popełnił żadnego przestępstwa.

Procesy Donalda Trumpa

Proces w Nowym Jorku nie jest jedyną sprawą karną wytoczoną Trumpowi. Przed sądem federalnym w Waszyngtonie były prezydent jest oskarżony o spisek w celu nieoddania władzy mimo przegranych w 2020 r. wyborów. Sąd stanowy w Georgii oskarżył go o próbę sfałszowania wyborów w tym stanie, a sąd federalny na Florydzie – o bezprawne zabranie z Białego Domu, po odejściu z urzędu w 2021 r., tajnych dokumentów państwowych i przechowywanie ich w prywatnej rezydencji Mar-a-Lago.

Procesy we wszystkich tych trzech sprawach jeszcze się nie rozpoczęły i niemal na pewno nie zakończą przed wyborami. Rozprawa w Nowym Jorku jest jedyną, która znalazła finał wcześniej. Jeżeli Trump wygra w listopadzie, pozostałe zostaną najpewniej umorzone.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kultura

Jerzy Stuhr (1947–2024). Półśrodki go nie interesowały

Wielcy artyści pozostawiają po sobie legendę. Jerzy Stuhr zostawił ich kilka: inteligenta, moralisty, nauczyciela i mistrza rozrywki.

Janusz Wróblewski
16.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną