Wielka woda w Teksasie: tragedia szybko stała się polityczna. Dało się jej uniknąć?
Kluczowe są teraz prognozy pogody na najbliższe godziny i dni. W Teksasie wciąż ma padać, co najpewniej utrudni akcje ratunkowe i poszukiwania osób uznanych za zaginione. Zagrożona opadami jest właściwie cała wschodnia ściana stanu wzdłuż granicy z Luizjaną i częściowo z Oklahomą. W obszarze, w którym woda może gwałtownie się podnieść, znajdują się też duże miasta: Houston, Dallas i San Antonio. Powódź mocno wpływa na codzienne funkcjonowanie – sporo jest odwołanych lotów, kilka hrabstw było przez kilka godzin odciętych od świata. Uszkodzeniu uległy drogi i mosty, naprawa nie będzie łatwa i na pewno okaże się kosztowna.
Taki właśnie jest Teksas
Mnożą się pytania o przyczyny katastrofy i, jak zawsze w podobnych sytuacjach, możliwości zapobiegania takim wydarzeniom. Powódź w takim stanie jak Teksas z pozoru co najmniej dziwi. Laik mógłby stwierdzić, głównie na podstawie obrazków z popkultury, że to przecież obszar pustynny, raczej płaski. Powodzie częściej zdarzają się na terenach o zróżnicowanym krajobrazie, gdzie jest dużo cieków zasilanych opadami i topniejącym śniegiem, a regulacja koryta rzek zwiększa prawdopodobieństwo wylewów.
To wszystko prawda – i taki właśnie jest Teksas. Niecałe 10 proc. terenu to pustynia, i to na zachodzie i południu, z dala od stref objętych teraz zwiększonymi opadami. Reszta teksańskiego terytorium to właśnie zróżnicowany obszar, góry, pagórki, zielone prerie – i mnóstwo potoków.