W Kijowie ziemia się zatrzęsła. Jermak odwołany, Zełenski ucieka do przodu. To gra wielkiej wagi
W Kijowie ziemia zatrzęsła się, i to nie na żarty. Prezydent Wołodymyr Zełenski odwołał ze stanowiska Andrija Jermaka, najbliższego ze swoich współpracowników. Sam Jermak zapowiedział, że uda się na front.
Jermak jak drugi prezydent
Najpierw przed świtem w piątek do mieszkania i biura Jermaka weszli funkcjonariusze służb antykorupcyjnych NABU i rozpoczęli przeszukanie. Jermak od 2020 r. był szefem kancelarii prezydenta, jego prawą ręką, najsilniejszym, najbardziej wpływowym, nienaruszalnym człowiekiem obecnej ekipy, nazywanym nie bez powodu wiceprezydentem. Albo wprost – drugim prezydentem. Jego znajomość z Zełenskim jest długa, sięga 2011 r.
Jermak to z wykształcenia prawnik, filmowiec, członek Ukraińskiej i Europejskiej Akademii Filmowej. W polityce obracał się płynnie, kiedyś był pełnomocnikiem w wyborach Arsenija Jaceniuka, w 2019 r. pracował już w zespole odpowiedzialnych za kampanię Zełenskiego. Doradzał początkowo prezydentowi w sprawach polityki zagranicznej, był też – w jego imieniu – osobą kontaktową podczas narastania skandalu Trump–Ukraina, czyli działań USA mających na celu zmuszenie Zełenskiego do skompromitowania Joe Bidena, kandydującego wówczas na urząd prezydenta. Cała sprawa doprowadziła do wszczęcia impeachmentu wobec Trumpa. Z tego czasu, jak się uważa, bierze się niechęć Trumpa do Zełenskiego i Ukrainy w ogóle.
O tym, że to Jermak podejmuje najważniejsze decyzje, mówiło się od dawna, co zresztą budziło sporo niechęci, także w obozie Zełenskiego. Skupiał w ręku ogromną władzę.